Sobotnie popołudnie na Stamford Bridge miało być pokazem siły gospodyń. W meczu 1. kolejki angielskiej FA WSL piłkarki Chelsea całkowicie zdominowały Aston Villę, ale murawa bywa bezlitosna dla statystyk. Fenomenalne trafienie Lauren James otworzyło wynik, jednak pechowy gol samobójczy Veerle Buurman w samej końcówce sprawił, że „The Blues” muszą zadowolić się zaledwie jednym punktem na start sezonu 2026/2027.
Odważne rotacje Sonii Bompastor i atomowy start
Menedżerka Chelsea, Sonia Bompastor, zdecydowała się na rotacje w składzie po wymagającym, pucharowym starciu z Realem Sociedad w środku tygodnia. Od pierwszej minuty na murawie zameldowały się Veerle Buurman, Sjoeke Nusken, Katie McCabe oraz Alyssa Thompson, zastępując odpoczywające na ławce Naomi Girmę, Kadeishę Buchanan, Sandy Baltimore i Lexi Potter.
Londynki weszły w mecz z niesamowitym animuszem. Już w trzeciej minucie Lauren James urwała się defensywie i oddała groźny strzał, który minął lewy słupek. Chwilę później swój jubileuszowy, setny występ w barwach Chelsea, sprytnym uderzeniem piętą próbowała uświetnić Aggie Beever-Jones, ale bramkarka rywalek była na posterunku. Kibice zgromadzeni na trybunach domagali się kolejnych ataków, co zaowocowało bombą Lucy Bronze zza pola karnego – Akane Okuma musiała wspiąć się na wyżyny umiejętności, by przenieść piłkę nad poprzeczką.
Pick that one out. 😮💨#CFCW pic.twitter.com/UrqIyDsS4E
— Chelsea FC Women (@ChelseaFCW) September 5, 2026
Błysk geniuszu Lauren James
Gościnie z Birmingham próbowały wyprowadzać piłkę od tyłu, co okazało się wodą na młyn dla agresywnie pressującej Chelsea. Ten wysoki odbiór przyniósł efekty już w 11. minucie. Ellie Carpenter wyłuskała piłkę wysoko na połowie rywalek i obsłużyła Lauren James. Angielska gwiazda z „dziesiątką” na plecach zbiegła do lewej strony i potężnym uderzeniem z ostrego kąta nie dała najmniejszych szans bramkarce. To był moment absolutnej magii i w pełni zasłużona nagroda za narzucone od pierwszej sekundy tempo.
Niewiele brakowało, a Beever-Jones podwyższyłaby na 2:0 po genialnej próbie przelobowania bramkarki z lewego narożnika „szesnastki”, ale piłka o centymetry minęła okienko bramki. Choć po pierwszych 30 minutach intensywność meczu nieco spadła, przed przerwą okazje miały jeszcze Thompson oraz Wieke Kaptein, której strzał z linii bramkowej wślizgiem zablokowała defensywa Villi.
Poprzeczka Walsh i absolutna dominacja „The Blues”
Druga połowa to kontynuacja oblężenia. Dość powiedzieć, że w okolicach 60. minuty statystyka kontaktów z piłką w polu karnym rywala wynosiła 40 do 2 na korzyść gospodyń. Chelsea dążyła do zamknięcia meczu. Carpenter postraszyła Okumę mocnym strzałem, z którym japońska debiutantka ponownie świetnie sobie poradziła.
Najbliżej szczęścia była jednak Keira Walsh. Środkowa pomocniczka, opromieniona bramką z dystansu z Realem Sociedad, huknęła zza pola karnego z taką siłą, że piłka odbiła się od spodu poprzeczki i wyfrunęła w pole. Bramkarka Villi była w tej sytuacji jedynie obserwatorką, ale o golu zadecydowały milimetry.
Stara piłkarska prawda uderza w Chelsea
Więcej bramek dla Chelsea wisiało w powietrzu. Beever-Jones po świetnym dośrodkowaniu McCabe nawet wpakowała piłkę do siatki, ale sędzia słusznie odgwizdał spalonego. I wtedy, po absolutnej dominacji Londynek, nadeszła 79. minuta.
Jeden z rzadkich wypadów Aston Villi w pole karne wywołał ogromne zamieszanie. Piłka po rykoszecie fatalnie odbiła się od Veerle Buurman i przelobowała bezradną Hannah Hampton. Na tablicy wyników pojawiło się 1:1, a gospodyniom zostało zaledwie 10 minut na uratowanie pełnej puli. Zespół Bompastor rzucił się do szaleńczych ataków, ale kolejna fenomenalna interwencja Okumy po strzale James zablokowała drogę do zwycięstwa.
We are slowly beginning to accept mediocrity at this football club!
The standards are dropping day after day! pic.twitter.com/cqVi3nEpuS— Chelsea Women Daily (@CFCWdaily) September 5, 2026
Statystyki mówią wszystko. Co dalej?
Mecz na Stamford Bridge był w wykonaniu Chelsea prawdziwym pokazem siły ofensywnej: 60 wejść w tercję obronną rywala, 57 kontaktów w „szesnastce” i aż 34 strzały na bramkę. Zabrakło jednak tego, co w piłce nożnej najważniejsze – zimnej krwi pod bramką rywala i odrobiny szczęścia, zwłaszcza w obliczu fantastycznej postawy debiutującej w bramce Villi Akane Okumy.
„The Blues” wchodzą w sezon FA WSL zaledwie z jednym punktem na koncie, ale sama gra napawa optymizmem. Okazja do rehabilitacji przyjdzie bardzo szybko – w najbliższą niedzielę Chelsea zmierzy się na wyjeździe w szlagierze z Manchesterem United (początek o 12:00).
