Wczorajszy wieczór w Wimbledonie dostarczył kibicom kobiecego futbolu prawdziwego rollercoastera emocji. Piłkarki Chelsea ostatecznie pokonały Real Sociedad 5:2 w pierwszym meczu kwalifikacji UEFA Women’s Champions League, wypracowując sobie solidną zaliczkę przed rewanżem. Choć wynik sugeruje dominację „The Blues”, ekipa z Hiszpanii postawiła londynkom naprawdę trudne warunki.
Zaskakujący początek i hiszpański opór
Chelsea przystąpiła do tego spotkania osłabiona brakiem głównej trenerki na ławce. Sonia Bompastor pauzowała za czerwoną kartkę, a zespołem dyrygowała jej asystentka, Camille Abily. Mimo że to gospodynie od początku narzuciły swoje tempo, szybko okazało się, że rywalki z Półwyspu Iberyjskiego nie przyjechały do Londynu na wycieczkę.
Już w 7. minucie spotkania trybuny zamilkły. Po genialnym zagraniu na skraj pola karnego, Ainhoa Marin popisała się fantastycznym lobem nad wyciągniętą Hannah Hampton. Piłka idealnie wpadła w okienko bramki, dając Hiszpankom sensacyjne prowadzenie. Chelsea próbowała szybko odpowiedzieć – w poprzeczkę potężnie uderzyła Sandy Baltimore, ale na wyrównanie trzeba było poczekać do upływu pół godziny gry.
Stałe fragmenty gry bronią „The Blues”
Odpowiedź przyszła ze świetnie rozegranego rzutu rożnego. Katie McCabe, zaliczająca swój pełny debiut w barwach Chelsea, idealnie dośrodkowała w pole karne, a kapitan zespołu Naomi Girma strzałem głową przelobowała bramkarkę rywalek. Na przerwę obie ekipy schodziły przy remisie 1:1, a zdyscyplinowany taktycznie Real Sociedad pokazał, że nie odda awansu bez walki.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia. Po tym, jak sędzia słusznie nie uznała bramki Sjoeke Nusken (spalony), Chelsea dopięła swego. Ponownie w rolach głównych wystąpiły defensorki – z rzutu rożnego dogrywała Lauren James, a Veerle Buurman potężnym uderzeniem głową wyprowadziła londyński zespół na prowadzenie. Radość trwała jednak zaledwie cztery minuty, bo genialnym, mierzonym strzałem wyrównała Cecilia Marcos.
COMPOSURE. 🥶 https://t.co/GvSHmCgVcm pic.twitter.com/nMed6KCn6n
— Chelsea FC Women (@ChelseaFCW) August 26, 2026
Koncert rezerwowej i australijski pociąg na prawym skrzydle
Gdy wydawało się, że Hiszpanki mogą sprawić niespodziankę, Chelsea włączyła wyższy bieg, a na murawie zaczęła błyszczeć nowa gwiazda. Genialne, prostopadłe podanie od Nusken wykorzystała debiutująca Melvine Malard, która minęła bramkarkę i z zimną krwią posłała piłkę do siatki.
Ostatni kwadrans to już prawdziwy pokaz siły gospodyń. Prym na prawym skrzydle wiodła Ellie Carpenter. Australijka najpierw w 74. minucie zostawiła w tyle defensywę z San Sebastian, wykładając piłkę do wbiegającej Lauren James, która potężnym strzałem pod poprzeczkę nie dała szans bramkarce. Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry (88. minuta) Carpenter skopiowała swój rajd, tym razem idealnie obsługując Malard. Była snajperka Olympique Lyon skompletowała dublet, pieczętując triumf 5:2 w swoim pierwszym oficjalnym meczu w niebieskich barwach.
The skill from Carpenter 🤝 finish from LJ. 🤩#UWCL https://t.co/jwlxnvBVMk pic.twitter.com/Pjvb63rkAx
— Chelsea FC Women (@ChelseaFCW) August 26, 2026
Co to oznacza przed rewanżem?
Trzybramkowa zaliczka stawia Chelsea w bardzo komfortowej sytuacji przed rewanżem w San Sebastian, który odbędzie się w środę, 2 września. Wszystko wskazuje na to, że awans do fazy grupowej Ligi Mistrzyń UEFA jest na wyciągnięcie ręki, ale waleczne Baskijki z pewnością nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa.