Choć to beniaminek sensacyjnie otworzył wynik, faworytki ze Śląska szybko wzięły sprawy w swoje ręce. W emocjonującym meczu 4. kolejki Orlen Ekstraligi Kobiet, GKS Katowice pokonał na własnym stadionie Ślęzę Wrocław 2:1. Bohaterką spotkania została Molly McLaughlin, która pięknym golem z dystansu dała sygnał do odrabiania strat. Zobacz pełną relację, składy oraz analizę tego zaciętego starcia!
Zaskakujący początek przy Bukowej
Piłkarki GKS-u Katowice przystępowały do tego spotkania w roli zdecydowanych faworytek. Od pierwszego gwizdka sędzi Magdaleny Syty gospodynie rzuciły się do ataków, chcąc szybko narzucić swój styl gry. Przewaga optyczna była ogromna, ale pod bramką Ślęzy Wrocław brakowało zimnej krwi i precyzji.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, co beniaminek z Dolnego Śląska udowodnił w 18. minucie. Po rzucie rożnym piłka idealnie trafiła na głowę Oliwii Szewczyk, która uderzyła bezkompromisowo i dała wrocławiankom prowadzenie, wprawiając faworytki w spory osłupienie.
Odpowiedź w najlepszym stylu. Pierwszy błysk McLaughlin
GieKSa nie zamierzała jednak czekać i błyskawicznie ruszyła do odrabiania strat. Kluczowy moment nadszedł w 25. minucie. Złe wyprowadzenie piłki przez rywalki bezlitośnie wykorzystała Molly McLaughlin. Amerykanka przymierzyła z dystansu po dłuższym słupku tak precyzyjnie, że bramkarka Ślęzy była bez szans. To premierowe, ale jakże ważne trafienie nowej zawodniczki w barwach katowickiego klubu, które na powrót ułożyło grę gospodynioom.
Choć do przerwy GKS w pełni dominował na boisku, marnując kolejne dogodne okazje (m.in. akcje Klaudii Maciążki i Nicoli Brzęczek), wynik nie uległ już zmianie.
Hmirova załatwia sprawę po przerwie
Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla podopiecznych Karoliny Koch. Zaledwie trzy minuty po wznowieniu gry w polu karnym zrobiło się ogromne zamieszanie. Najlepiej odnalazła się w nim Patricia Hmirova, która z najbliższej odległości huknęła potężnie pod poprzeczkę, dając GieKSie zasłużone prowadzenie 2:1.
Zdobyta bramka pozwoliła gospodyniom nieco uspokoić grę i kontrolować tempo spotkania. Ambitnie grająca Ślęza próbowała jeszcze szukać swoich szans w kontratakach, ale defensywa GKS-u spisywała się bezbłędnie, odcinając przyjezdne od groźnych sytuacji. Ostatecznie skromna, ale w pełni zasłużona wygrana została zapisana na konto gospodíń.
MVP Spotkania: Molly McLaughlin (GKS Katowice)
Nie da się ukryć, że miano najlepszej zawodniczki meczu powędruje do Molly McLaughlin. Pomocniczka GKS-u nie tylko zdobyła cudowną bramkę na 1:1, która odwróciła losy spotkania, ale przez cały czas dyktowała tempo w środku pola, imponując przeglądem sytuacji, odbiorem i dokładnością podań.
Wnioski i ocena spotkania
- Problem ze skutecznością: GKS Katowice kreuje mnóstwo sytuacji podbramkowych, ale wciąż musi popracować nad ich wykończeniem. Seryjnie marnowane okazje sprawiają, że mecz z teoretycznie niżej notowanym rywalem do ostatnich minut pozostawał nerwowy.
- Charakter beniaminka: Ślęza Wrocław pokazała się z bardzo dobrej strony. Twarda, zdyscyplinowana gra w defensywie i szybkie przenoszenie ciężaru gry sprawiły, że faworytki musiały zostawić na boisku mnóstwo zdrowia.
- Głębia składu GieKSy: Rezerwowe wpuszczane przez trenerkę Karolinę Koch w drugiej połowie pomogły utrzymać korzystny rezultat i bezpiecznie dowieźć trzy punkty do końcowego gwizdka.
Gieksa cienko – pani Koch tradycyjnie nie umie przygotowac dobrze druzyny do sezonu. Oby im sie nie udalo wygrac mistrzostwa bo znow sie zblamuja w Europie. Sleza dobrze wypada taktycznie, o wiele fajniej niz Gieksa. Potrzebne im sa 2-3 dobre pilkarki i spokojnie moga walczy o podium.