Zobaczyć reprezentantkę Polski od pierwszej minuty w absolutnym hicie europejskiej piłki nożnej kobiet to zawsze ogromne emocje. Weronika Araśniewicz wybiegła w podstawowej jedenastce VfL Wolfsburg na starcie z Bayernem Monachium o Google Pixel Supercup. I choć sam występ naszej pomocniczki to świetny prognostyk przed startem ligi, to dla „Wilczyc” niedzielny wieczór w Ingolstadt zakończył się bolesną lekcją futbolu. Bawarki zwyciężyły 3:0, sięgając po to trofeum po raz trzeci z rzędu.
Polski akcent w niemieckim klasyku: Weronika Araśniewicz na murawie
Trener VfL Wolfsburg nie kalkulował i rzucił Polkę na głęboką wodę. Weronika Araśniewicz spędziła na boisku 63 minuty, zanim zastąpiła ją Katarina Piljic. To wyraźny sygnał, że reprezentantka Polski wypracowała sobie mocną pozycję w zespole i sztab szkoleniowy ufa jej w najważniejszych starciach.
Sam początek spotkania mógł napawać kibiców z Wolfsburga optymizmem. Mecz był wyrównany, a to właśnie „Wilczyce” jako pierwsze ruszyły do ataku. Bardzo aktywna była Cora Zicai, która dwukrotnie – w tym raz z niezwykle groźnej pozycji w polu karnym – zmusiła do wysiłku bramkarkę Bayernu, Enę Mahmutovic. Araśniewicz i jej koleżanki świetnie pracowały w pressingu, starając się zdominować środek pola, jednak z upływem minut inicjatywę zaczęły przejmować zawodniczki z Monachium.
Zabójcza końcówka pierwszej połowy w wykonaniu Bayernu
Mimo odważnej gry Wolfsburga, to Bayern Monachium otworzył wynik spotkania. W 32. minucie z rzutu wolnego precyzyjnie dośrodkowała Klara Bühl, a Jovana Damnjanović sprytnym strzałem głową przelobowała Stinę Johannes. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i zatrzepotała w siatce.
Prawdziwy cios do szatni Bawarki zadały jednak w doliczonym czasie pierwszej połowy. Ponownie w roli głównej wystąpiła Klara Bühl. Jej dośrodkowanie z ogromną rotacją zaskoczyło całą defensywę VfL i wpadło prosto do bramki. Na przerwę Weronika Araśniewicz i reszta drużyny schodziły przy stanie 0:2, co brutalnie podcięło im skrzydła.
Nokaut po przerwie i bezradność „Wilczyc”
Jeśli sztab Wolfsburga przygotował w przerwie plan ratunkowy, to legł on w gruzach zaledwie kilkadziesiąt sekund po powrocie na murawę. Niezatrzymana tego dnia Bühl znów błysnęła indywidualną akcją na lewym skrzydle, ścięła do środka i pewnym uderzeniem lewą nogą skompletowała dublet, ustalając wynik na 3:0.
W dalszej części spotkania VfL Wolfsburg szukał swoich szans. Okazje na zdobycie choćby honorowej bramki miały m.in. kapitan Svenja Huth czy wprowadzona w miejsce Araśniewicz Katarina Piljic. Defensywa Bayernu, dyrygowana przez Glódís Perlę Viggósdóttir, grała jednak bezbłędnie i nie dopuściła do zmiany rezultatu.
Historyczny triumf Bayernu i ligowe wyzwania przed Wolfsburgiem
Dzięki niedzielnej wygranej w Ingolstadt, Bayern Monachium kobiety zapisał się na kartach historii jako samodzielny rekordzista – to ich trzeci z rzędu triumf w Superpucharze Niemiec.
Dla Weroniki Araśniewicz i całego zespołu VfL Wolfsburg to z kolei kubeł zimnej wody. Porażka w tak prestiżowym starciu na pewno podrażni sportową złość „Wilczyc”. Czasu na analizę nie ma wiele, bo już w nadchodzący weekend rusza nowy sezon Google Pixel Frauen-Bundesligi. Margines błędu w lidze będzie równie mały, ale pewne miejsce Polki w wyjściowym składzie na taki mecz to doskonała wiadomość dla wszystkich fanów kobiecego futbolu nad Wisłą.