Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Orlen Ekstraliga: Górnik Łęczna weryfikuje Rekord. Znów SHOW Jędrzejewskiej!

Orlen Ekstraliga: Górnik Łęczna weryfikuje Rekord. Znów SHOW Jędrzejewskiej!

To miało być starcie, w którym defensywa gości postawi twarde warunki faworytkom. I choć przez pierwsze pół godziny piłkarki z Bielska-Białej udowadniały, że potrafią grać w piłkę, to końcowy wynik mówi sam za siebie. Górnik Łęczna rozbił Rekord Bielsko-Biała 5:1 w meczu 3. kolejki Orlen Ekstraligi kobiet. Zdecydowaną bohaterką widowiska została Julia Jędrzejewska, która zapisała na swoim koncie fenomenalnego hat-tricka.

Trzęsienie ziemi na start i ambitna odpowiedź Bielska

Kibice, którzy w niedzielę zasiedli na trybunach w Łęcznej, jeszcze dobrze nie zdążyli zająć swoich miejsc, a miejscowe zawodniczki już celebrowały prowadzenie. Zaledwie w 2. minucie obrona „Rekordzistek” zostawiła gigantyczną wręcz lukę we własnym polu karnym. Takich prezentów w kobiecej Ekstralidze się nie marnuje – Charlotte Cromack z zimną krwią otworzyła wynik spotkania.

Wydawało się, że ten błyskawiczny cios podetnie skrzydła podopiecznym Mateusza Żebrowskiego, ale odpowiedź gości była iście mistrzowska. Rekord nie panikował. Bielszczanki zaczęły mądrze operować piłką, szukając swoich szans w dłuższych podaniach za linię obrony Górnika. Efekt przyszedł już w 16. minucie. Świetne, zespołowe rozegranie akcji z udziałem Dominiki Dereń i Oliwii Krysman zakończyło się idealnym dograniem na dalszy słupek. Tam formalności dopełniła Aleksandra Posiewka, przywracając meczowi status quo (1:1).

I wtedy wydawało się, że przed nami niesamowicie wyrównane widowisko. Niestety dla fanów przyjezdnych – nic bardziej mylnego.


Zabójczy pressing i niewybaczalne błędy

Od 30. minuty mecz zaczął przypominać teatr jednej drużyny. Piłkarki Piotra Mazurkiewicza wrzuciły wyższy bieg, doskakując do rywalek z niesamowicie agresywnym pressingiem. To wystarczyło, by obrona Rekordu zaczęła pękać.

W 34. minucie doszło do kluczowego momentu spotkania. Błąd w rozegraniu piłki przez defensywę i fatalna w skutkach interwencja bramkarki Kingi Ptaszek, która nabiła pędzącą na nią rywalkę, zakończyły się kuriozalnym, ale niezwykle ważnym golem. Snajperskim nosem popisała się Julia Jędrzejewska, dając Górnikowi prowadzenie 2:1. Ten moment ewidentnie rozbił gości mentalnie. Zaledwie cztery minuty później zamieszanie podbramkowe po interwencji Ptaszek bezlitośnie wykorzystała Roksana Ratajczyk. „Górniczki” schodziły do szatni z komfortową zaliczką 3:1.

Teatr jednej aktorki: Jędrzejewska zamyka mecz

Jeśli trener Rekordu w szatni motywował swoje zawodniczki do odrabiania strat, to cały misterny plan runął ledwie kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry. Niemal od razu po gwizdku fenomenalną akcję całego zespołu celnym strzałem wykończyła Julia Jędrzejewska. Wynik 4:1 ostatecznie zamknął to spotkanie.

Łęcznianki w drugiej połowie mądrze kontrolowały tempo gry, rzadko dopuszczając rywalki w okolice pola karnego Natalii Piątek. Kropkę nad „i” na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry postawiła niezawodna Jędrzejewska. Młodzieżowa reprezentantka Polski perfekcyjnie wbiegła na wolne pole do prostopadłego podania z głębi pola i z opanowaniem weteranki skompletowała swojego pierwszego hat-tricka w tym sezonie Orlen Ekstraligi.

W następnej serii gier Górnik Łęczna spróbuje podtrzymać zwycięską passę w wyjazdowym hicie, gdzie zmierzy się z Lechem Poznań UAM. Rekord będzie musiał szybko wyciągnąć wnioski z tej bolesnej lekcji i poszukać punktów w kolejnym ligowym starciu.

MVP : Julia Jędrzejewska (Górnik Łęczna)

Absolutna królowa polowania. Hat-trick na poziomie Ekstraligi to zawsze wyczyn, ale u Jędrzejewskiej imponowało coś jeszcze – niesamowita intuicja i ciąg na bramkę. Przy golu na 2:1 udowodniła, że opłaca się walczyć o każdą piłkę do końca, z kolei trafienie na 5:1 to czysta piłkarska inteligencja i świetny „timing” wybiegnięcia do prostopadłego podania. Prawdziwa liderka formacji ofensywnej!

Ocena meczu: 7/10

Dla kibiców ceniących ofensywny futbol – fantastyczny spektakl okraszony aż sześcioma golami. Górnik zachwycił dynamiką i bezwzględnością w polu karnym. Ocenę obniża jednak dysproporcja sił po 30. minucie. Błędy indywidualne sprawiły, że to, co zapowiadało się na hit kolejki, zamieniło się w jednostronne oblężenie bramki Rekordu.

Wnioski po meczu:

  • Pressing, który zabija mecze: Łęcznianki pokazały, jak potężną bronią jest zorganizowany, wysoki odbiór piłki. To nie były przypadkowe przechwyty – to systemowy pressing, z którym Rekord kompletnie nie potrafił sobie poradzić w pierwszej połowie.
  • Psychologia sportu w pigułce: Akcja bramkowa na 1:1 pokazała, że Rekord ma ogromny potencjał w grze kombinacyjnej. Niestety, kuriozalny błąd przy utracie gola na 1:2 sprawił, że drużyna z Bielska-Białej mentalnie „została w szatni”, po czym błyskawicznie straciła dwie kolejne bramki, ostatecznie grzebiąc szanse na dobry wynik.
  • Górnik ma potężną głębię: Kiedy patrzymy na ofensywę Łęcznej (Jędrzejewska, Cromack, Ratajczyk), widać, że Piotr Mazurkiewicz dysponuje niesamowitą siłą rażenia. Jeśli ta maszyna zostanie odpowiednio naoliwiona na dystansie całego sezonu, walka o medale w Orlen Ekstralidze kobiet będzie fascynująca.

Joanna Kalinowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!