Kibice piłki nożnej kobiet zgromadzeni przy ulicy Milionowej ostrzyli sobie zęby na pierwsze domowe zwycięstwo w nowym sezonie. Zamiast gradu goli, zobaczyliśmy jednak twardą, fizyczną bitwę i prawdziwe piłkarskie szachy. Piłkarki Grot SMS Łódź ostatecznie zremisowały bezbramkowo z beniaminkiem – Ślęzą Wrocław. Dla przyjezdnych to moment całkowicie przełomowy. Jak wyglądało to starcie z perspektywy trybun? Zapraszamy na relację z meczu 3. kolejki Orlen Ekstraligi Kobiet.
Wielki powrót Grot SMS Łódź do domu i walka o każdy centymetr murawy
Po wyczerpujących meczach wyjazdowych, które przyniosły łodziankom tylko jedno „oczko”, apetyty na komplet punktów przed własną publicznością były ogromne. Wydawało się, że priorytet na ten weekend jest jasny: odblokować ofensywę i poprawić kulejącą skuteczność. Kto jednak myślał, że beniaminek z Wrocławia przyjedzie do Łodzi tylko po to, by murować dostęp do własnej bramki, ten mocno się przeliczył.
Od pierwszego gwizdka sędzi oglądaliśmy bardzo otwarte i bezkompromisowe zawody. Zawodniczki obu ekip zostawiły na boisku mnóstwo zdrowia, co skutkowało sporą liczbą fauli i stałych fragmentów gry. Zamiast płynnych, widowiskowych akcji od bramki do bramki, dostaliśmy twardą walkę o środek pola. Z biegiem czasu to Ślęza zaczęła odważniej wymieniać podania i próbowała przejąć inicjatywę. Na posterunku stała jednak fenomenalnie zorganizowana defensywa SMS-u, która sprawnie gasiła ofensywne zapędy przyjezdnych. Na przerwę obie ekipy schodziły z wynikiem 0:0, co idealnie oddawało to, co działo się na murawie.
Zmiana tempa, szarże Filipczak i wrocławska konsekwencja
Druga część meczu przyniosła długo wyczekiwany impuls. Sztab szkoleniowy gospodarzy błyskawicznie sięgnął po rezerwy – już w 46. minucie Cuperovą zmieniła Laura Urbańczyk. Ta decyzja wyraźnie napędziła grę Grot SMS-u. Łodzianki przesunęły się wyżej, zaczęły grać agresywniej w pressingu i na dłuższą chwilę zamknęły wrocławianki na ich własnej połowie.
To właśnie wtedy zapachniało bramką. Prawdziwe spustoszenie w szykach obronnych Ślęzy siała Paulina Filipczak. Napastniczka gospodyń dwoiła się i troiła. W jednej ze świetnych akcji zabrakło jej dosłownie milimetrów, by niezwykle sprytnym lobem oszukać bramkarkę gości. Swoich szans, mocno uderzając z półdystansu, szukała też bardzo aktywna Urbańczyk. Piłka jednak jak zaczarowana mijała słupki. Z upływem minut tempo gry siadło – trudy tego wyczerpującego, fizycznego starcia dały się we znaki obu drużynom. Wynik nie uległ już zmianie, a dobrze naoliwione bloki obronne przypieczętowały końcowy podział punktów.
MVP Meczu: Hannah Kroupa (Grot SMS Łódź)
Kiedy mecz piłki nożnej kończy się bezbramkowym remisem, oczy kibiców i ekspertów w naturalny sposób kierują się na defensywę. W tym przypadku wybór MVP mógł być tylko jeden. Hannah Kroupa (nr 5) zagrała po prostu perfekcyjnie i to ona jest naszą bezapelacyjną kandydatką do Jedenastki Kolejki Orlen Ekstraligi Kobiet.
Środkowa obrończyni Grot SMS-u była w sobotnie popołudnie prawdziwą skałą. Imponowała niesamowitym spokojem, perfekcyjnie czytała prostopadłe podania wrocławianek i absolutnie królowała w pojedynkach powietrznych. W kluczowych momentach pierwszej połowy, gdy Ślęza próbowała przejąć kontrolę nad meczem, to właśnie Kroupa wygrywała decydujące starcia i dawała całemu zespołowi bezcenny komfort przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Klasa sama w sobie!
Wnioski pomeczowe: Co pokazało nam to starcie?
Ten wyrównany remis dostarczył nam mnóstwo materiału do analizy. Jakie lekcje z tego spotkania powinny wyciągnąć sztaby szkoleniowe? Zobaczcie nasze podsumowanie:
Dla Grot SMS Łódź:
- Żelazna defensywa cieszy oko: Organizacja gry w obronie to obecnie największy atut i fundament tego zespołu. Kwartet w składzie Pągowska – Kolis – Kroupa – Sobczak wyglądał niezwykle pewnie. Czyste konto na własnym boisku zawsze buduje morale.
- Gdzie podział się „instynkt kilera”? Niestety, skuteczność wciąż mocno kuleje. Łodzianki udowodniły w drugiej połowie, że potrafią zamknąć rywala i wykreować znakomite okazje (strzały Filipczak i Urbańczyk), ale brakuje zimnej krwi w decydujących momentach w polu karnym.
- Trudne zderzenie z fizycznym futbolem: Drugi remis z rzędu z zespołem z Dolnego Śląska to jasny sygnał. Grot SMS ma widoczne problemy z rywalkami, które grają twardo, nie odstawiają nogi i są bardzo agresywne w destrukcji.
Dla Ślęzy Wrocław:
- Zapisane grubą czcionką na kartach historii: To nie jest tylko kolejny remis wpisany do tabeli. To pierwsze, historyczne punkty Ślęzy Wrocław wywalczone w najwyższej klasie rozgrywkowej – Ekstralidze Kobiet! Beniaminek dobitnie udowodnił, że nie zamierza być chłopcem do bicia i potrafi wyszarpać punkty wyżej notowanym rywalkom na trudnym terenie.
- Mądrość i żelazna dyscyplina taktyczna: Wrocławianki pokazały ogromną dojrzałość. Świetnie zorganizowały się w tyłach i konsekwentnie realizowały swój plan na mecz, ani na moment nie pękając pod naporem gospodyń.
- Atak pozycyjny do poprawy: Choć Ślęza potrafiła utrzymać się przy piłce, w kluczowych fazach akcji na połowie przeciwnika brakowało decydującego podania i realnego strzeleckiego zagrożenia. Nad kreowaniem sytuacji bramkowych beniaminek musi jeszcze sporo popracować.
Jestem bardzo zawiedziony grą SMSu. Tak źle nie było od czasu gdy awansowali 10 lat temu do ekstraligi. Zakupy nietrafione, boję sie że mogą się nie utrzymać wsród najlepszych.