To jedna z tych niesamowitych historii, za które kibice na całym świecie kochają piłkę nożną. Reprezentacja Malawi, absolutny debiutant w Pucharze Narodów Afryki Kobiet (WAFCON), w niedzielę (9 sierpnia 2026 r.) sprawiła gigantyczną niespodziankę, pokonując faworyzowaną Ghanę 2:1. Ten historyczny triumf nie tylko zapewnił im awans do półfinału turnieju, ale przede wszystkim przepustkę na Mistrzostwa Świata Kobiet 2027 w Brazylii!
Z „Kopciuszka” do potęgi: Historyczny sukces Malawi
Zanim turniej się rozpoczął, mało kto stawiał na drużynę z południowo-wschodniej Afryki. Tymczasem „Scorchers” (przydomek reprezentacji Malawi) przeszły przez fazę grupową jak burza, odprawiając z kwitkiem takie potęgi jak obrończynie tytułu – Nigerię, oraz silny Egipt.
Niedzielny ćwierćfinał był jednak ostatecznym sprawdzianem ich charakteru. Stawką był nie tylko półfinał, ale jedno z czterech automatycznych miejsc dla Afryki na przyszłoroczny FIFA Women’s World Cup Brazil 2027. Po niesamowitym dreszczowcu i bramce w końcówce spotkania, piłkarki z Malawi udowodniły, że ich świetna forma to nie przypadek, stając się jedną z niewielu debiutujących drużyn w historii afrykańskiego czempionatu, która zaszła tak daleko.
Mecz pełen zwrotów akcji: Ghana naciska, Malawi odpowiada
Przed pierwszym gwizdkiem eksperci zapowiadali niezwykle wyrównane starcie. Z jednej strony – rozpędzone i pewne siebie Malawi, z drugiej – rutynowana Ghana (Black Queens), której doświadczenie w fazie pucharowej miało być kluczem do sukcesu.
Początek meczu zdawał się potwierdzać ten scenariusz:
- 7. minuta: Chantelle Boye-Hlorkah precyzyjnym strzałem wyprowadza Ghanę na prowadzenie. Wydawało się, że podopieczne Nory Häuptle (lub trenera Kima Larsa Björkegrena) szybko ustawią sobie mecz.
- 12. minuta: Błyskawiczna riposta Malawi! Kapitan i prawdziwa gwiazda afrykańskiej piłki, Temwa Chawinga, bierze ciężar gry na siebie i doprowadza do wyrównania.
Ten gol całkowicie odmienił obraz spotkania. Trybuny oszalały, a mecz przerodził się w otwartą, niezwykle zaciętą walkę „cios za cios”. Obie ekipy miały świadomość, że grają o piłkarskie marzenia.
VAR, nerwy ze stali i złoty gol Rose Kadzere
Druga połowa toczyła się w morderczym tempie i dostarczyła kibicom mnóstwa emocji. Kluczowy dla losów spotkania okazał się moment tuż po przerwie, gdy piłka po strzale Doris Boaduwaa wylądowała w siatce Malawi. Radość Ghańczyków przerwała jednak interwencja systemu VAR, która anulowała trafienie.
Ghana dwoiła się i troiła, wprowadzając na boisko świeżą krew (Princella Adubea, Wasila Mohammed, Princess Marfo), ale żelazna defensywa „Scorchers” była tego dnia nie do przejścia. Z kolei siostry Chawinga bezlitośnie nękały rywalki szybkimi kontratakami.
Przełom nadszedł w 79. minucie. Rose Kadzere znalazła sobie odrobinę wolnej przestrzeni w polu karnym, zachowała zimną krew i perfekcyjnym strzałem pokonała bramkarkę Ghany, wprawiając swój kraj w absolutną euforię. Rozpaczliwe ataki Ghany w doliczonym czasie gry nie przyniosły efektu.
Co ten wynik oznacza dla układu sił w kobiecym futbolu?
- Awans Malawi na Mundial: Podopieczne trenera Lovemore’a Faziliego w zaledwie dwa tygodnie przeszły drogę od turniejowego nowicjusza do uczestnika Mistrzostw Świata. Spełniły się słowa kapitan Tabithy Chawingi o „historycznym znaczeniu” tego turnieju dla rozwoju sportu w ich kraju.
- Nadzieje Ghany wciąż żywe: Choć porażka boli, Black Queens wciąż mają szansę na pierwszy od 2007 roku wyjazd na mundial. Czeka je afrykański baraż z Wybrzeżem Kości Słoniowej – zwycięzca tego dwumeczu awansuje do baraży interkontynentalnych.
Puchar Narodów Afryki Kobiet po raz kolejny udowodnił, że afrykańska piłka rozwija się w zawrotnym tempie, a wczorajsze „kopciuszki” mogą dziś rozdawać karty. Przed reprezentacją Malawi teraz walka o wielki finał WAFCON, ale cokolwiek się wydarzy – bilet do Brazylii jest już w ich rękach!