Wielka niewiadoma, letnia rewolucja w kadrze i aż pięć debiutantek w wyjściowej jedenastce – przed pierwszym gwizdkiem w Łęcznej znaków zapytania było mnóstwo. Ekipa Piotra Mazurkiewicza szybko jednak udowodniła, że mimo sporych roszad, wciąż ma patent na wygrywanie. GKS Górnik Łęczna na inaugurację nowego sezonu Orlen Ekstraligi pokonał AP Orlen 2010 Gdańsk 2:0, a ozdobą spotkania były dwa trafienia z kategorii „stadiony świata”.
Spotkanie w Łęcznej zapowiadało się niezwykle intrygująco. Wszyscy fani zachodzili w głowę, jak na murawie zaprezentuje się przebudowany zespół gospodarzy. Piotr Mazurkiewicz nie bał się zaryzykować, posyłając do boju od pierwszej minuty aż pięć nowych zawodniczek.
Trudne miłego złego początki i bezbramkowa pierwsza połowa
Zgodnie z przedmeczowymi przewidywaniami, w pierwszych trzech kwadransach w grze Górniczek widać było jeszcze brak pełnego zgrania. Gospodynie co prawda dominowały i częściej przebywały z piłką na połowie rywalek, ale z początku brakowało konkretów.
Co więcej, to ambitnie grające piłkarki AP Orlen Gdańsk jako pierwsze stworzyły sobie dogodną sytuację. W 10. minucie po błędzie defensywy z pierwszej piłki groźnie uderzała Kołodziejek. Chwilę później z dystansu próbowała Natalia Piątek, a po rzucie rożnym postraszyła Julia Brzozowska.
Z biegiem czasu Łęczna zaczęła jednak łapać odpowiedni rytm. Przed upływem pół godziny gry zapachniało golem – najpierw świetnego dośrodkowania Charlotte Cromack nie zdołała zamknąć Roksana Ratajczyk, a chwilę później ta sama zawodniczka umieściła piłkę w siatce. Radość trybun przerwał jednak gwizdek sędzi – spalony. Do szatni obie ekipy schodziły z wynikiem 0:0, ale w powietrzu wisiały bramki.
Cudowne uderzenia Ratajczyk i Rędzi załatwiają sprawę
Jeśli ktoś w przerwie poszedł po kawę, mógł żałować. Zaledwie kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry w drugiej połowie, Roksana Ratajczyk postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. W 46. minucie popisała się fantastycznym uderzeniem z ostrego kąta. Piłka wpadła w same „widły” bramki strzeżonej przez Martinę Geletovą, wprawiając kibiców w zachwyt. To był prawdziwy błysk geniuszu jednej z kluczowych liderek Górnika.
Gospodynie po zdobyciu gola złapały wiatr w żagle i całkowicie przejęły kontrolę nad wydarzeniami na boisku. W 56. minucie po zagraniu ręką przez jedną z defensorek gości, arbiter Milena Połosa wskazała na wapno. I tu brawa należą się bramkarce zespołu z Pomorza – Martina Geletova fenomenalnie wyczuła intencje strzelczyni Górnika, broniąc rzut karny i utrzymując swój zespół w grze.
Gdańszczanki walczyły o wyrównanie, ale Łęczna nie zamierzała wypuścić tego zwycięstwa z rąk. W 89. minucie kropkę nad „i” postawiła Anna Rędzia. Jej precyzyjny strzał z około 20 metrów idealnie zdjął pajęczynę z okienka bramki Orlenu, zamykając mecz wynikiem 2:0.
MVP Spotkania: Roksana Ratajczyk (GKS Górnik Łęczna)
Absolutna liderka na boisku. Rozegrała kapitalne zawody, była nieustannym zagrożeniem dla defensywy z Gdańska. Strzelczyni przepięknej bramki otwierającej wynik meczu, a do tego miała ogromnego pecha przy nieuznanym golu z pierwszej połowy. Ratajczyk udowadnia, że w tym sezonie Orlen Ekstraligi znów będzie zachwycać formą.
Wnioski po meczu:
- Rewolucja pod kontrolą: Piotr Mazurkiewicz ma pomysł na ten zespół. Mimo ogromnych zmian kadrowych i braku perfekcyjnego zgrania w pierwszej połowie, Górnik pokazał jakość, doświadczenie i kulturę gry. Z każdym meczem ta maszyna powinna funkcjonować tylko lepiej.
- Indywidualności robią różnicę: Kiedy zespołowi nie szło wykreowanie stuprocentowej sytuacji „po ziemi”, o losach meczu przesądziły uderzenia z dystansu i kunszt techniczny Ratajczyk oraz Rędzi.
- Gdańsk ma na czym budować: Choć AP Orlen 2010 Gdańsk wraca na tarczy, to w pierwszej połowie potrafił postawić się faworytkom, skutecznie rozbijać ataki i groźnie kontrować. Brawa również dla Martiny Geletovej za obronioną „jedenastkę”.
AP Gdańsk się wzmocnił ale potrzebuje się zgrać 🙂