Angielskie boiska znów przecierają szlaki. Jeśli uważnie śledzicie rozgrywki Women’s Super League (WSL), musicie przygotować się na absolutne trzęsienie ziemi! Tradycyjny Puchar Ligi, znany dotychczas jako Women’s League Cup, przechodzi do historii. Od sezonu 2026/27 w Anglii startuje zupełnie nowy format – Players Cup. Co najważniejsze: do walki o to trofeum nie przystąpią największe potęgi, co gwarantuje nam świeżą krew na najwyższym stopniu podium!
Narastający problem z przepełnionym terminarzem piłkarskim w końcu doczekał się w Anglii konkretnej reakcji. Kluby zaplecza oraz samej elity (WSL) powiedziały „dość” wyeksploatowaniu zawodniczek, przegłosowując system, jakiego w piłce nożnej kobiet w Anglii jeszcze nie było. Zobaczcie, jak dokładnie będą wyglądać te historyczne rozgrywki.
Dlaczego Chelsea, Arsenal i Manchester City znikają z turnieju?
Zacznijmy od największej bomby. Do tej pory angielski Puchar Ligi był całkowicie zdominowany przez zaledwie trzy zespoły – Arsenal, Chelsea i Manchester City. To one dzieliły między sobą wszystkie statuetki od początku istnienia rozgrywek. W nadchodzącej edycji Players Cup 2026/27 żadnej z tych drużyn nie zobaczymy na boisku!
Skąd taka decyzja? To proste: ochrona zdrowia i zarządzanie siłami (tzw. player welfare). Angielskie drużyny, które wywalczyły awans do kobiecej Ligi Mistrzyń, zostały celowo wykluczone z nowego formatu pucharowego. Włodarze ligi słusznie uznali, że dokładanie najbardziej obciążonym klubom kilkunastu dodatkowych spotkań w sezonie zakrawa na absurd.
Dla reszty stawki to po prostu fantastyczna wiadomość. Wykluczenie gigantów oznacza wyrównanie szans i absolutną gwarancję, że w marcu puchar po raz pierwszy w historii podniesie zupełnie nowa drużyna.
Szwajcarski system i karne po remisie – jak zagramy o Players Cup?
Zamiast powtarzalnych, małych grup, Players Cup 2026/27 zaserwuje nam nowoczesny model inspirowany systemem szwajcarskim. Na starcie zameldują się 23 angielskie ekipy (kluby z dwóch najwyższych poziomów rozgrywkowych). Wszystkie trafią do jednej, gigantycznej tabeli.
Oto jak będzie to działać w praktyce:
- Więcej szans na grę: Każdy z 23 zespołów ma gwarancję rozegrania minimum sześciu meczów – z czego trzy odbędą się na własnym stadionie, a trzy na wyjeździe.
- Mecze w cieniu Champions League: Spotkania fazy głównej będą odbywać się w środku tygodnia, od września do grudnia – w te same wieczory, w które czołowe ekipy będą bić się w Lidze Mistrzyń.
- Bezlitosne rzuty karne: Tu nie ma miejsca na kalkulacje. Jeśli po upływie regulaminowych 90 minut mecz zakończy się remisem, arbiter od razu zarządzi konkurs rzutów karnych! Zwycięzca „jedenastek” dopisze do tabeli 2 punkty, a pokonany zgarnie nagrodę pocieszenia w postaci 1 punktu (klasyczna wygrana w meczu to oczywiście wciąż 3 punkty).
- Droga po puchar: Najlepsza ósemka z połączonej tabeli awansuje do styczniowych ćwierćfinałów, gdzie najwyżej sklasyfikowane drużyny dostaną bonus w postaci meczu na własnym stadionie.
Wielki finał zaplanowano na neutralnym obiekcie na Wyspach w weekend 13-14 marca 2027 roku.
Północ kontra Południe – kogo zobaczymy w akcji?
Aby zminimalizować logistyczny koszmar wyczerpujących podróży przez cały kraj, system dobierania rywali został w pierwszej fazie zregionalizowany. Tabela jest jedna dla wszystkich, ale drużyny będą grać przeciwko rywalom ze swojego obszaru geograficznego.
Podział angielskich drużyn na strefy prezentuje się następująco:
- Sekcja Północna (11 klubów): Aston Villa, Birmingham City, Burnley, Durham, Everton, Liverpool, Manchester United, Newcastle, Nottingham Forest, Sheffield United oraz Sunderland.
- Sekcja Południowa (12 klubów): Brighton & Hove Albion, Bristol City, Charlton Athletic, Crystal Palace, Ipswich Town, Leicester City, London City Lionesses, Southampton, Tottenham Hotspur, Watford, West Ham United oraz Wolves.
Dokładny terminarz spotkań poznamy już w czwartek, 6 sierpnia.
Jedno jest pewne – angielska piłka kobieca robi potężny krok w stronę uatrakcyjnienia rozgrywek z jednoczesnym zadbaniem o fizyczność zawodniczek. Wyrzucenie murowanych faworytów brzmi ryzykownie? Być może, ale dzięki temu tegoroczny wyścig o nowe trofeum Players Cup zapowiada się na najbardziej otwarty i nieprzewidywalny turniej w historii kobiecego futbolu w Anglii!
W pucharze ligi byl zamysl aby graly tam przede wszystkim te zawodniczki ktore dostaja malo minut w lidze i pucharze Anglii. Arsenal i Chelsea w kadrach przetrzymuja po 40 zawodniczek i polowa z nich grzeje wylacznie lawki co je mocno frustruje. To dla nich byl ten puchar a teraz kluby wycofaly sie wg mnie z glupoty. Podniecanie sie ze puchar ligi w nowej wersji wygra Wolves albo Sheffield United jest smiechu warte. Te rozgrywki stanowily sensowna rywalizacje dla rezerw i jedyne co ma racje bytu to podzial geograficzny aby zapobiec dalekim podrozom.