Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Kobiecy futbol nie przegrywa przez brak talentu. Przegrywa z tabelą w Excelu (cz.2)

Kobiecy futbol nie przegrywa przez brak talentu. Przegrywa z tabelą w Excelu (cz.2)

Część II. Europa już dawno odjechała. Nie sportowo, lecz finansowo

W polskim środowisku piłki nożnej kobiet często słyszymy jedno zdanie.

„Musimy gonić Europę.”

Tylko że bardzo często źle definiujemy to, co właściwie oznacza słowo „Europa”.

Wielu kibicom wydaje się, że chodzi o dogonienie Barcelony, Chelsea czy Arsenalu. To wygodne myślenie, bo pozwala powiedzieć: „oni są po prostu bogatsi”. Problem polega na tym, że Polska nie przegrywa wyłącznie z gigantami.

Coraz częściej przegrywa również z krajami, które jeszcze kilkanaście lat temu były dla nas naturalnym punktem odniesienia.

Czechy. Austria. Szwajcaria. Dania. Norwegia. A nawet… Cypr.

To właśnie tam najlepiej widać, jak bardzo zmienił się kobiecy futbol. Nie dlatego, że nagle pojawiły się tam lepsze piłkarki.

Pojawili się lepsi menedżerowie, odważniejsi sponsorzy i bardziej przemyślane modele biznesowe.


Skandynawia już nie żyje historią. Ona inwestuje w przyszłość

Jeszcze dwadzieścia lat temu Skandynawia była wzorem przede wszystkim dlatego, że od dawna traktowała kobiecy sport poważnie.

Dzisiaj powód jest zupełnie inny. Tam po prostu zrozumiano, że profesjonalna liga kosztuje.

I że tych pieniędzy nie można traktować jako wydatku. To inwestycja.

Polska nadal często finansuje kobiecą piłkę z przekonaniem, że „wystarczy, żeby istniała”.

Skandynawowie finansują ją po to, żeby zarabiała. To ogromna różnica.


Szwecja pokazuje, że nawet bogaci mają swoje problemy

 Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda idealnie. Silna liga. Świetne szkolenie. Regularna gra w Europie. Duża liczba reprezentantek.

Jednak nawet tam nie wszystko działa perfekcyjnie.

Damallsvenskan wygenerowała w ostatnich latach rekordowe przychody przekraczające 200 milionów koron szwedzkich, ale jednocześnie coraz mocniej widoczne są różnice pomiędzy największymi klubami a resztą ligi.

BK Häcken. Rosengård. Hammarby. To one zgarniają największą część rynku.

Pozostali próbują nadążyć.

Brzmi znajomo? Tak.

Różnica polega na tym, że nawet „biedniejsze” szwedzkie kluby funkcjonują na poziomie organizacyjnym, którego większość polskich zespołów może jedynie zazdrościć.

Mają profesjonalne działy marketingu. Budują własne marki. Potrafią zarabiać na kibicach. I co najważniejsze…

Myślą długoterminowo.


Dania zrobiła coś, o czym w Polsce prawie się nie mówi

 Największa rewolucja nie wydarzyła się na boisku. Wydarzyła się przy stole negocjacyjnym.

Od 2025 roku zawodniczki duńskiej ligi otrzymały gwarancje dotyczące minimalnych warunków zatrudnienia, ubezpieczeń zdrowotnych oraz świadczeń emerytalnych. Niby szczegół.

Ale właśnie takie „szczegóły” decydują o tym, gdzie zawodniczka podpisze kontrakt.

Wyobraźmy sobie dwie podobne oferty. Jedna z Polski. Druga z Danii. Pensja zbliżona.

Ale w Danii klub gwarantuje pełną opiekę medyczną.

Fundusz emerytalny. Jasne zasady zatrudnienia. Który kontrakt wybierze piłkarka? Odpowiedź jest oczywista.

Dlatego coraz częściej przegrywamy walkę o zawodniczki jeszcze zanim rozpoczną się negocjacje.


Norwegowie nie pytają, czy warto inwestować

 Oni już dawno uznali, że warto. Norweska federacja regularnie przeznacza wielomilionowe środki na rozwój kobiecej piłki, a kolejne kluby są integrowane z silnymi strukturami męskich organizacji.

To właśnie dlatego SK Brann czy Vålerenga mogą oferować piłkarkom pełen profesjonalizm. Nie chodzi wyłącznie o wyższe wynagrodzenie.

Chodzi o codzienne warunki pracy. Profesjonalne treningi. Lepszą regenerację. Najwyższej klasy opiekę medyczną.

W Polsce nadal wielu kibiców uważa, że profesjonalizm zaczyna się od pensji. To błąd.

Profesjonalizm zaczyna się od środowiska pracy.


Czechy zrobiły to po cichu

 Przez lata polscy kibice patrzyli na czeską ligę z lekkim pobłażaniem. Dzisiaj coraz częściej to Czesi patrzą na nas z góry.

Sparta Praga i Slavia Praga od lat systematycznie budują swoje kobiece sekcje, regularnie uczestnicząc w europejskich pucharach. Ich budżety przekraczają milion euro, co pozwala nie tylko dominować na krajowym rynku, ale również skutecznie walczyć o kolejne awanse w Europie.

Najważniejsze jednak nie są same liczby. Najważniejsza jest ciągłość. Tam nie buduje się drużyny na jeden sezon.

Buduje się organizację. I właśnie dlatego czeskie kluby coraz częściej stają się atrakcyjniejsze także dla polskich piłkarek.


Austria udowodniła, że nie trzeba być wielkim krajem

 Jeżeli ktoś nadal uważa, że sukces zależy wyłącznie od liczby mieszkańców, powinien spojrzeć na przykład SKN St. Pölten.

Austria nie dysponuje gigantycznym rynkiem. Nie ma wielomilionowych wpływów telewizyjnych. Nie jest światową potęgą piłkarską.

A mimo to stworzyła klub regularnie obecny w europejskich pucharach. Dlaczego?

Bo postawiono na stabilny model finansowania.

Sponsorów. Profesjonalne kontrakty. Infrastrukturę. I cierpliwość. Nie szukano cudów. Budowano projekt.


Szwajcaria inwestuje, zanim zacznie zarabiać

 To chyba najbardziej niedoceniany przykład. Szwajcarska federacja doskonale zdaje sobie sprawę, że kobieca piłka jeszcze nie przynosi takich pieniędzy jak męska.

I co robi? Dokłada. Pokrywa deficyty. Finansuje rozwój. Tworzy nowe struktury organizacyjne.

Plan jest prosty. Najpierw zbudować produkt. Dopiero później oczekiwać zysków.

W Polsce bardzo często próbujemy zrobić odwrotnie. Najpierw pytamy, ile liga zarobi.

Dopiero potem zastanawiamy się, czy warto inwestować.


Największą lekcję daje… Cypr

To brzmi absurdalnie. Ale właśnie dlatego przykład Apollonu Limassol jest tak fascynujący.

Cypr nie posiada silnej ligi. Nie ma ogromnego rynku. Frekwencja nie zachwyca. Zainteresowanie mediów również.

A mimo to jeden klub od lat regularnie pojawia się w europejskich pucharach.

Dlaczego? Bo zrozumiał prostą zasadę.

Najpierw trzeba zdobyć pieniądze z Europy. Dopiero później można zbudować przewagę u siebie.

Apollon wykorzystał środki z UEFA, sprowadzał zagraniczne zawodniczki, wzmacniał sztab i z roku na rok jeszcze bardziej oddalał się od krajowej konkurencji.

To pokazuje coś bardzo ważnego. Nie zawsze wygrywa największy rynek. Czasami wygrywa ten, kto pierwszy stworzy skuteczny model biznesowy.


Polska nie odstaje sportowo. Odstaje organizacyjnie

 To chyba najważniejszy wniosek z całego porównania. Nie mamy gorszych trenerów. Nie brakuje utalentowanych dziewczyn. Nie odstajemy mentalnością.

Problem zaczyna się tam, gdzie kończy się boisko. W salach konferencyjnych. W gabinetach sponsorów. W strategiach marketingowych. W planowaniu budżetów.

Europa już dawno przestała traktować kobiecą piłkę jako koszt. Stała się ona inwestycją.

Polska nadal jest gdzieś pomiędzy jednym a drugim. I właśnie dlatego dystans rośnie z każdym kolejnym sezonem.

Bo współczesny futbol kobiet wygrywa się najpierw przy biurku, a dopiero później na murawie.


W części III odpowiem na najważniejsze pytanie: dlaczego UEFA Women’s Champions League jest dziś największą maszyną do tworzenia finansowych nierówności i dlaczego awans do fazy ligowej może w kilka miesięcy zmienić przyszłość całego polskiego klubu.

Dawid Gordecki

2 komentarze do “Kobiecy futbol nie przegrywa przez brak talentu. Przegrywa z tabelą w Excelu (cz.2)”

  1. No to kolejny temat
    Kobiece rozgrywki w RP są podzielone na pół, biedna północ i bogate południe.
    Oczywiście nie chodzi tu o bogactwa materialne, ale o ilość klubów w ligach.
    Oto krótkie dane z minionego sezony, niższych lig.
    Było 12, IV lig w tym dwie łączone (lubusko-zachodniopomorska oraz mazowiecko-podlaska)
    Dwa województwa bez IV lig (świętokrzyskie oraz warmińsko-mazurskie)
    Ciekawostka, IV liga pomorska to „aż” 4 kluby w …. lidze 🙂
    Inny przykład biedy na północy.
    III liga grupa 2, do rozgrywek przystąpiło 8 klubów, ukończyło 7 !

    Teraz co nas czeka w tym sezonie w IV ligach.
    Mazowiecko-podlaska 11 klubów, kujawsko-pomorska 7, pomorska 7, zachodniopomorska 5 !!
    To na północy.

    Dolny Śląsk 12 klubów, śląska 10, małopolska 10, plus V liga 10 klubów.
    To na południu

    Oczywiście nie wszystko ustalono na tym poziomie, ale wiele się nie zmieni.

    Co jest powodem, że południe jest bogate, a północ biedna, oczywiście cały czas w temacie klubów kobiecych.
    No niestety od lat to na północy pada, likwiduje się, najwięcej klubów kobiecych?
    Albo powstają efemerydy !

  2. Polska jeszcze nie zlapala bakcyla kobiecej pilki noznej. Ani w kwestii inwestycji ani w kwestii zainteresowania kibicowskiego. Moze za 2-3 lata sie to zmieni pod warunkiem stabilizacji ekonomicznej i politycznej kraju.

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!