Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Kobieca piłka nożna: Jak uciekł nam europejski peleton i czy polskie kluby mają jeszcze szansę?

Kobieca piłka nożna: Jak uciekł nam europejski peleton i czy polskie kluby mają jeszcze szansę?

 Kiedy z zachwytem oglądamy wielkie finały Ligi Mistrzyń UEFA, pełne blasku, gigantycznych kontraktów telewizyjnych i pełnych po brzegi stadionów, łatwo zapomnieć, jak brutalnie ten elitarny świat odjechał polskim klubom. Piłka kobieca to dziś na Zachodzie potężny, wyceniany w miliardach dolarów biznes. Jako uważni obserwatorzy musimy jednak zadać sobie niezwykle bolesne pytanie: dlaczego europejska czołówka zniknęła nam za horyzontem i czy Orlen Ekstraliga Kobiet ma w ogóle argumenty, by jeszcze kiedykolwiek nawiązać z nią walkę?


Od romantycznego rzemiosła do bezlitosnej korporacji

Pamiętacie jeszcze czasy dawnego Pucharu UEFA Kobiet? To był zupełnie inny, w pewnym sensie bardziej sprawiedliwy świat. Polskie drużyny, takie jak legendarny AZS Wrocław czy fenomenalna Unia Racibórz, potrafiły przy odrobinie szczęścia i ogromnym sercu do walki rywalizować z potęgami. Nikt nie zapomni wielkiego zwycięstwa wrocławianek nad mistrzyniami Francji z Montpellier czy późniejszych, niesamowitych, romantycznych wręcz szarż Medyka Konin.

Dziś to jednak tylko piękna pieśń przeszłości. Zreformowana i zamknięta na słabszych Liga Mistrzyń UEFA ze swoim nowym, szwajcarskim formatem rozgrywek ligowych zbudowała wokół najbogatszych szczelny mur. Zamiast sportowego ducha i równych szans, system premiuje hermetyczną elitę. Aby dziś z sukcesem rywalizować na tym poziomie, potrzeba już nie tylko wybitnego talentu, ale przede wszystkim sztabów fizjologów, własnych odrzutowców i ogromnej kadry gotowej grać co trzy dni.


Przepaść finansowa, która łamie marzenia

Porozmawiajmy o pieniądzach, bo to one brutalnie weryfikują boiskowe marzenia. Kiedy patrzę na budżety najlepszych europejskich klubów, takich jak FC Barcelona Femení z rocznym budżetem płacowym rzędu kilkunastu milionów euro (nie licząc wielomilionowych premii od gigantów technologicznych i sprzętowych), ogarnia mnie frustracja.

Jak w tym starciu wypadają budżety polskich klubów? To zaledwie ułamek kwot, którymi operuje Europa. Roczny budżet solidnego polskiego klubu to najczęściej skromny milion złotych, który w całości znika na podstawowe potrzeby logistyczne i opłacenie wynajmu boisk. Najbardziej upokarzające są jednak średnie zarobki w Orlen Ekstralidze. Typowa, podstawowa polska piłkarka zarabia dziś między 4 000 a 6 000 zł netto miesięcznie. Te dziewczyny to prawdziwe wojowniczki. Po spędzeniu ośmiu godzin za biurkiem czy przy kasie, wieczorami idą wypruwać z siebie żyły na intensywnych treningach. W takich realiach braku regeneracji i snu, na starych boiskach ze sztuczną murawą, nie da się uniknąć plagi zrywania więzadeł krzyżowych (ACL).


Uciekające nastolatki: Drenaż naszych diamentów

 Przy takich realiach absolutnie nie dziwi nas postępujący masowy eksodus najzdolniejszych piłkarek. Nasz system skautingu, w tym rewelacyjny model pozwalający dziewczynkom grać i twardo rywalizować z chłopcami do piętnastego roku życia, radzi sobie wybitnie. Sukcesy kadr młodzieżowych udowadniają, że mamy diamenty.

Ale gdy tylko na horyzoncie pojawia się talent na miarę młodziutkiej Emilii Szymczak, która ucieka pod skrzydła słynnej FC Barcelony, czy Magdy Sobal lądującej we Włoszech (potem Szwajcarii), polskie kluby mogą jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Nastolatki opuszczają niedoinwestowane, „duszne szatnie”, by szukać w Europie luksusowych obiektów medycznych, profesjonalnego szacunku i stypendiów, które zapewnią im bezpieczną przyszłość. Co gorsza, przez lata, z powodu fatalnych i dziurawych przepisów międzynarodowych federacji, zagraniczne potęgi wyciągały te dziewczyny z Polski niemal całkowicie za darmo, ograbiając małe kluby z jakichkolwiek zysków za lata ciężkiego szkolenia.


Światełko w tunelu: Czas na biznesową rewolucję

 Czy jesteśmy skazani na wieczną marginalizację? Nie do końca. Ratunkiem dla polskiej piłki kobiecej jest mądra, agresywna komercjalizacja. Przebłyski innowacyjnego marketingu w wykonaniu takich marek jak Pogoń Szczecin, Legia Ladies, Lech Poznań (budowanie tożsamości) czy świetnie zarządzany GKS Katowice pokazują nam właściwą drogę. Cieszy także tegoroczny mistrzowski powrót Czarnych Sosnowiec. Zespół, który swoje mecze może teraz rozgrywać na pięknym, nowoczesnym ArcelorMittal Park, to idealny przykład tego, jak budować wizerunek premium dla sponsorów i szykować się na europejskie boje chociażby w starciu z gruzińskim WFC Nike Lusso.

Kobiecy sport niesie ze sobą potężny ładunek pozytywnych wartości – jest przyjazny rodzinom i wolny od chuligaństwa. To wymarzona platforma dla wielkich korporacji realizujących strategie zrównoważonego rozwoju i cele ESG. Przed nami też wyjątkowy impuls – organizacja w Polsce prestiżowych Mistrzostw Europy U-19 czy wielkich Mistrzostw Świata U-20 zaplanowanych na 2026 rok. To nasz „być albo nie być”. Jeśli działacze nie wykorzystają tego momentu, by przyciągnąć duży biznes i zaoferować piłkarkom profesjonalne kontrakty, uciekający peleton Ligi Mistrzyń ostatecznie zniknie nam za horyzontem, a nam zostaną tylko wspomnienia.

Weronika Bryndza

Tagi:

7 komentarzy do “Kobieca piłka nożna: Jak uciekł nam europejski peleton i czy polskie kluby mają jeszcze szansę?”

  1. Ja pieje…wiekszych bzdur dawno nie bylo na wizji. Pani Bryndza przechodzi sama siebie. Co ty wachasz czy lykasz kobieto ze taki odjazd? Najpierw brednie o miliardowym otoczeniu elitarnych klubow (jakich? zadluzona Barcelona?) a potem o dnie w Polsce. Ani to ani drugie nie istnieje. Zadne mecze w lm nie przyciagaja pelnych stadionow a nasze nie graja w smierdzacych szatniach. Nikt tez w Polsce nikomu nie zabranial rozwoju kobiecych druzyn na to po prostu nie bylo dotad ciagu. Spore zmiany sa i bedzie co raz lepiej, na to musi sie jeszcze poczekac a i pzpn powinien sie do budowy zawodowych struktur ligowych w pn kobiet przylozyc. I te ciagle pieprzenie o sosnowcu wy chyba wszyscy tam mieszkacie ze na sile promojecie ten klub bez kibicow i bez przyszlosci. Sam fakt wejscia na nowy stadion na dwa mecze niczego nie zmieni! Niech druzyna pana Stempla najpierw pokona pierwszy stopien w eliminacjach (co wcale nie jest takie oczywiste!!!!) a potem dalej. Pani Bryndza nie potrzebuje pani pomocy medycznej? To co pani wydaje z siebie jest niczym innym niz chorymi fantazjami osoby uzaleznionej od jakiegos wyjatkowo mocnego prochu.

  2. do MIEKKIEJ FAJI anonima… pewnie jesteś hanysem ze śląskim folklorystycznym śmiesznym dialektem. Po pierwsze ćwoku Sosnowiec rozegra wszystkie domowe i pucharowe mecze na nowym stadionie, a także mecze w eliminacjach do LM. Po drugie zazdrość pewną część twojego ciała ściska, że w twoim klubie słoma wszystkim z butów wystaje a piłkarki łącznie z tobą korzystają z drewnianego toi toia, bo na inną toaletę was nie stać, Po trzecie chętnie być ci z liścia przywalił tylko ty baranie nie posiadasz imienia i nazwiska, bo pewnie z domu dziecka jesteś!

  3. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniążki 🙂
    Każdego sezonu z rozgrywek wycofują się zespoły, na różnym poziomie.
    Tak było i tym razem. Tczew spadł z ekstraligi i ….wylądował w III lidze.
    Z III ligi grupa 2, po jesieni wycofała się Niemcz. Ta grupa i tak była bardzo cieniutka z 8 drużyn pozostało 7 😛
    No „ciekawe” było w IV ligach w sumie wycofało się 5 klubów.
    No walkowerów było jeszcze więcej, głównym powodem to …brak kasiorki na jakiegoś busa, no coś na ząb u maka 😀

    Niemal z ostatniej chwili – Prezes jednego z klubu niższych lig, ogłosił dziewczyną że w klubowej sakiewce, kasiorki starczy do końca rundy jesiennej sezonu 2026/27.

    Taki żarci – Rozmawia dwóch prezesów. – Panie kolego qurcze mam problem z pieniędzmi – Eee ja mam, ale jedynie problem ….z braku pieniędzy 🙂

  4. Autorka tego tekstu nieżle „odjechała”. W zasadzie, racje ma tylko w kwestii kondycji polskiej piłki klubowej. Jeżeli chodzi o te miliardy wydawane na zachodzie na piłkę kobiecą, to jakieś bajdurzenie w stylu Nowackiej czy też Kotuli. Otórz, na tym zachodzie, póki co piłkę kobiecą mają w takiej samej ciemnej pupie jak w Polsce – zachowując adpowiednie proporcje. Bo to co dla murarza w Polsce jest kupa kasy, na przykład dla niemieckiego murarza jest kwotą na „waciki”. Jakie miliardy? Przykład. UEFA na budżet kobiecej Ligi Mistrzyń, od fazy ligowej przeznacza ok. 18 mil. euro. Tyle UEFA daje jednemu klubowi za sam udział w fazie ligowej męskiej Ligi Mistrzów. Budżet meskiej LM to około 2,5 mld. euro. Gdyby Barcelona wygrała wszystkie mecze w Lidze Mistrzyń, od fazy ligowej do finału, mogła dostać ok. 1,4 mln euro. W męskiej LM, klub, który odpadnie w ostatniej, czwartej rundzie kwalifikacji do fazy ligowej dostaje ok. 4,3 mln euro. Za wygranie jednego, pojedyńczego meczu w męskiej LM, klub dostaje 2,1 mln. euro. Za wygranie finału Ligi Mistrzyń UEFA płaci 350 tys. euro. Za wygranie męskiego finału ok. 25 mil. euro. Jak w Polsce PZPN za wygranie męskiego PP płaci 3 mln. złotych a kobiecego 400 tys. to wszyscy wrzeszczą, dziadki z PZPN dyskryminuja kobiety. Ale piłkarki sa dyskryminowane tylko w Polsce

  5. Tomaszu…jesli to twoje prawdziwe imie w co watpie do podaj jeszcze nazwisko (byle prawdziwe) a znajdziemy sie i chetnie sprobuje dac ci szanse na liscia… Sam fakt ze w sosnowcu pograja na nowym stadionie niczego nie zmienia ze to klub jednosekcyjny bez kibicow w ilosci potrzebnej na poziom ekstraklasy a co za tym idzie klub bez przyszlosci. Mozesz sie gosciu nadymac ile chcesz ale rzeczywistosc nie zmienia sie z powietrza, nawet gdybys uzyl do tego i tej dziury w gaciach,

  6. widzę że anonim przeczytał, już po oddaniu stolca… a umyłeś ręce? bo dalej śmierdzisz gamoniu i z onucy wystaje ci dalej siano… ehhh zjeba nigdy nie nauczysz! A propo Tomasz to prawdziwe imię, ty za to nie podajesz imienia więc czego idioto ode mnie chcesz?

  7. Tomciu w gruncie rzeczy to ty jestes anonimem, chowasz sie za pospolitym imieniem i nazwiska ze strachu nie podasz. Jedyne co rzniesz palancie to bohatera zza wegla, poslugujac sie prostackimi okresleniami. I to ty cos chciales bohaterze z papieru a nie ja – lisciem chciales sie popisac, a kiedy mozesz dostac szanse, zesra…s sie z strachu i juz zrezygnowales z popisu. Tak to jest z gumowym jastrzebiem. Domyslam sie zreszta kim naprawde jestes..

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!