Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Orlen Ekstraliga Kobiet: Koniec pewnej epoki. Czy Górnik Łęczna i UKS SMS Łódź przetrwają rynkową rewolucję? [Felieton]

Orlen Ekstraliga Kobiet: Koniec pewnej epoki. Czy Górnik Łęczna i UKS SMS Łódź przetrwają rynkową rewolucję? [Felieton]

Nie oszukujmy się – to, co wydarzyło się na boiskach Orlen Ekstraligi Kobiet w sezonie 2025/2026, to było absolutne trzęsienie ziemi. Kiedy opadł kurz po ostatniej kolejce, wielu wieloletnich kibiców przecierało oczy ze zdumienia. Wyniki minionych rozgrywek brutalnie zweryfikowały stary układ sił. Złoto powędrowało do niesamowitych Czarnych Antrans Sosnowiec (56 punktów), srebro zgarnęła Pogoń Szczecin, a brąz GKS Katowice.

A gdzie w tym wszystkim znalazły się niedawne potęgi, które jeszcze chwilę temu reprezentowały nas z dumą w Lidze Mistrzyń? GKS Górnik Łęczna musiał przełknąć gorzką pigułkę, lądując na najgorszym od lat czwartym miejscu. Z kolei UKS SMS Łódź, mistrz zaledwie sprzed czterech lat, osunął się na piątą lokatę ze stratą aż 18 punktów do „Górniczek”. Patrząc na tę przepaść, musimy zadać sobie jedno, cholernie ważne pytanie: czy te dwa zasłużone ośrodki czeka teraz powolna ewolucja, czy bolesna rewolucja?

Spójrzmy prawdzie w oczy, analizując końcową tabelę. Liczby nie kłamią – przepaść między podium a resztą stawki rośnie w zastraszającym tempie.

Tabela Orlen Ekstraligi Kobiet – Sezon 2025/2026

Pozycja Klub Mecze Punkty Zwycięstwa Remisy Porażki Bilans Bramkowy
1. Czarni Antrans Sosnowiec 22 56 18 2 2 68-18
2. Pogoń Szczecin 22 51 16 3 3 60-18
3. GKS Katowice 22 48 15 3 4 51-26
4. GKS Górnik Łęczna 22 47 15 2 5 49-20
5. UKS SMS Łódź 22 29 8 5 9 35-35
6. Rekord Bielsko-Biała 22 28 8 4 10 29-34
7. Śląsk Wrocław 22 26 8 2 12 39-33
8. Lech/UAM Poznań 22 26 7 5 10 29-46
9. UJ Kraków 22 24 6 6 10 26-37
10. APLG Gdańsk 22 23 7 2 13 24-45
11. Stomilanki Olsztyn 22 11 3 2 17 23-70
12. Pogoń Tczew 22 7 1 4 17 15-66

Kasa misiu, kasa, czyli brutalna oligarchizacja ligi

Aby zrozumieć, dlaczego Górnik Łęczna i SMS Łódź mają dziś pod górkę, musimy wyjść poza czysto sportowe statystyki. Wkroczyliśmy w erę oligarchizacji kobiecego futbolu. Rynek podzielił się na wielkie, korporacyjne marki męskie (jak Pogoń, GKS Katowice czy Śląsk Wrocław) oraz mniejsze, samodzielne ośrodki.

Dla wielkich klubów, wspieranych gigantycznymi dotacjami samorządowymi, przeznaczenie miliona czy dwóch na sekcję żeńską to żaden wysiłek. Katowice na cały sport wydają ponad 25 milionów z budżetu miasta – dziewczyny grają tam w warunkach wręcz cieplarnianych. Pogoń Szczecin z kolei poszła na skróty, wchłaniając Olimpię, co dało jej natychmiastowy sukces w postaci mistrzostwa w 2024 roku.

Gdzie w tym wszystkim jest UKS SMS Łódź? To niezależna akademia, która żyje głównie z prywatnych sponsorów i potężnego know-how w szkoleniu młodzieży. Z kolei Górnik Łęczna to hybryda – z jednej strony zaplecze dorosłego klubu piłkarskiego, z drugiej ograniczone wpływy miejskie mniejszego ośrodka. Ironia losu polega na tym, że to właśnie te dwa kluby dostarczają najwięcej jakości do reprezentacji Polski, na czym zarabiają w ramach Programu Premiowania PZPN (w sezonie 22/23 Górnik zgarnął ponad 230 tys. zł, a SMS Łódź ponad 138 tys. zł). Jednak ten sukces szkoleniowy sprawia, że bogatsze kluby po prostu podbierają im najlepsze zawodniczki.


Górnik Łęczna: Nostalgiczny powrót w cieniu bolesnych pożegnań

Sytuacja „Zielono-Czarnych” to dla mnie klasyczny przykład ewolucji poprzez… krok wstecz. Z jednej strony drużyna miała w swoich szeregach absolutną gwiazdę. Paulina Tomasiak została wybrana MVP Orlen Ekstraligi i strzeliła Najlepszego Gola Sezonu. Co z tego, skoro chwilę później podpisała lukratywny kontrakt z niemieckim Bayerem 04 Leverkusen? To dobitnie pokazuje, że nawet najlepsi w Polsce muszą uznać wyższość europejskiego kapitału. Łęczna straciła latem łącznie aż siedem kluczowych zawodniczek.

Jak zareagował zarząd? Sięgnął po magię wspomnień. W kwietniu 2026 roku na ławkę trenerską wrócił po pięciu latach Piotr Mazurkiewicz – człowiek, z którym Górnik święcił największe w historii sukcesy i toczył piękne boje w Lidze Mistrzyń. Byłe zawodniczki zawsze podkreślały jego niezwykłe podejście psychologiczne. Powrót Mazurkiewicza, wspieranego teraz w sztabie przez byłego reprezentanta Polski Grzegorza Bronowickiego oraz zaawansowaną analizę wideo Marka Mizerkiewicza, ma być impulsem, który na nowo obudzi w drużynie gen zwycięzcy. Cel jest jasny: szybki powrót na ligowe podium we współpracy z niezwykle obiecującymi wychowankami.


UKS SMS Łódź: Totalna rewolucja i wiara w futsalową młodzież

Jeśli w Łęcznej mamy nostalgię, w Łodzi przy Milionowej mamy absolutne trzęsienie ziemi. W sezonie 25/26 drużyna zaliczyła szokujący zjazd, notując więcej porażek (9) niż zwycięstw (8). Ale to nie wyniki są tu największym newsem. Z klubem, a zarazem z całym futbolem, po 50 latach pracy pożegnała się legenda – Marek Chojnacki. Trener wychowany na dawnej dyscyplinie, który potrafił scalać zespół wokół twardych zasad i niezwykłej charyzmy.

Jego następcą został Sebastian Papis – specjalista od szkolenia młodzieży, utytułowany ekspert od futsalu kobiecego. To wybór, który krzyczy: „Idziemy własną drogą!”. Papis przejął zespół rozbity letnimi odejściami aż dziewięciu podstawowych zawodniczek (m.in. Olgi Wieremiejczyk i Aleksandry Grzelak). W wywiadach jest on do bólu szczery – uważa, że drużyna uległa drastycznemu odmłodzeniu, a czasy, kiedy „młodzież” była tylko dodatkiem do seniorek, bezpowrotnie minęły.

Dziś UKS SMS Łódź stawia na totalną rewolucję: w letnich sparingach potrafiło grać nawet osiem nastolatek na raz. Cel Papisa? Utrzymanie w Orlen Ekstralidze w sezonie 2026/2027 i przetrwanie rygorystycznej reformy ligowej (gdzie 10. miejsce oznacza groźne baraże). Papis chce zaszczepić w dziewczynach futsalową technikę małej gry i spokój. To ryzykowna, wręcz romantyczna wizja w zderzeniu z milionowymi budżetami rywalek, ale dla łódzkiej akademii to jedyna logiczna ścieżka przetrwania.


Co dalej? Ewolucja czy bolesny upadek?

Zarówno Górnik Łęczna, jak i UKS SMS Łódź, zostały brutalnie wybudzone ze snu o własnej potędze. W nowym, zdominowanym przez kapitał ekosystemie polskiej piłki kobiecej, te zasłużone kluby zmuszone są redefiniować swoją tożsamość.

Górnik pod wodzą Mazurkiewicza próbuje połączyć wspomnienia dawnej chwały z nowoczesną analityką i selektywnymi transferami, by jak najszybciej wrócić do elity. Z kolei SMS Łódź bez wahania wywiesza białą flagę w walce na budżety i dumnie akceptuje rolę „dostarczyciela talentów”, stawiając przyszłość na barkach własnych, zdolnych nastolatek wychowanych przez Sebastiana Papisa. Ostatecznie historia obu tych wspaniałych instytucji to opowieść o tym, czy w stechnicyzowanym i komercyjnym świecie piłki nożnej wciąż jest miejsce na pasję i pracę u podstaw, czy też na zawsze wygrają z nimi dotacje od miejskich samorządów. Odpowiedź przyniosą nam już najbliższe miesiące.

JanekF

4 komentarze do “Orlen Ekstraliga Kobiet: Koniec pewnej epoki. Czy Górnik Łęczna i UKS SMS Łódź przetrwają rynkową rewolucję? [Felieton]”

  1. UKS SMS pomimo że dysponuje najskromniejszym budzetem w ekstralidze to jeszcze musi sie dzielić kasą z rywalem z własnego podwórka czyli AKS SMS. To droga donikąd!

  2. SMS, odgrażał się że będzie potęgą 😛 Mieli aż 4 drużyny ligowe 😛 A tu nagle ligowy średniak.
    Z Górnikiem Łęczna to chyba nie jest źle ?
    Raczej Pogoń Szczecin to jedna wielka niewiadoma 🙂

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!