Tragedia, która we wrześniu ubiegłego roku wstrząsnęła angielską kobiecą piłką nożną, wciąż nie doczekała się finału. Śledztwo dotyczące okoliczności śmierci byłej zawodniczki Sheffield United, 27-letniej Maddy Cusack, miało zakończyć się lada dzień. Zamiast tego zostało niespodziewanie odroczone aż do grudnia. Powód? Szokujące braki w klubowej dokumentacji medycznej i ciężkie, wzajemne oskarżenia na linii rodzina zmarłej – trener Jonathan Morgan. Ta sprawa z każdym dniem budzi coraz więcej mrocznych pytań.
Skandal w Sheffield United: Gdzie jest dokumentacja medyczna Maddy?
Decyzja o wstrzymaniu procesu wywołała ogromne poruszenie. Prowadząca dochodzenie koronerskie Sophie Cartwright KC musiała przeprosić bliskich Maddy za opóźnienia, ale jej decyzja była jedyną słuszną. Dlaczego? Okazało się, że klubowy lekarz Sheffield United, dr Subhasis Basu, przyznał przed sądem, iż… kartoteka medyczna piłkarki po prostu zaginęła. W erze cyfrowej, w profesjonalnym klubie sportowym z takimi tradycjami, brzmi to wręcz absurdalnie.
Sąd nie zamierza jednak zamieść tego pod dywan. Sheffield United otrzymało kategoryczny nakaz przeprowadzenia rygorystycznego audytu cyfrowego. Informatycy muszą prześwietlić klubowe dyski Google oraz archiwa komunikatora Microsoft Teams. Celem jest zabezpieczenie absolutnie każdego śladu, każdej notatki i wiadomości dotyczącej zdrowia Maddy w miesiącach poprzedzających jej tragiczną śmierć.
„Był jej nemezis”. Toksyczne kulisy szatni i zniszczona psychika
Brak dokumentów to niestety tylko wierzchołek góry lodowej. Im głębiej wchodzi śledztwo, tym gorszy obraz funkcjonowania szatni w Sheffield maluje się przed naszymi oczami. Rodzina zmarłej zawodniczki już kilka tygodni po tragedii złożyła do władz klubu oficjalną skargę na trenera drużyny, Jonathana Morgana.
Zeznania matki, Deborah Cusack, dosłownie łamią serce. Kobieta wprost nazwała szkoleniowca „nemezis” swojej córki. Według jej relacji, trener miał regularnie rzucać okrutne komentarze celujące w wagę piłkarki i jej życie prywatne. Zamysł rzekomo był jeden: brutalne „ściągnięcie jej na ziemię” i uzyskanie pełnej, psychologicznej kontroli.
Te wstrząsające doniesienia potwierdza Grace Riglar – życiowa partnerka Maddy i zarazem jej była koleżanka z boiska. Z jej zeznań wynika, że 27-latka odczuwała paniczny, wręcz paraliżujący niepokój przed ponowną współpracą z Morganem. Miało to związek z ich wspólną przeszłością w Leicester City, gdzie to właśnie ten szkoleniowiec ostatecznie zrezygnował z jej usług.
Trener odbija piłeczkę: „To ona kłamała”
Sam Jonathan Morgan przed sądem stanowczo odrzucił wszystkie oskarżenia. Szkoleniowiec przekonywał, że po przejęciu sterów w Sheffield zaoferował Maddy profesjonalny, pełnoetatowy kontrakt i bardzo cieszył się z faktu, że mają okazję znów razem pracować. Twierdzi, że z jego perspektywy nie było absolutnie żadnych zgrzytów w ich relacji.
Na jaw wyszły jednak inne, budzące kontrowersje fakty z akt sprawy. Okazuje się, że w rozmowach z angielską federacją piłkarską (FA) Morgan przeszedł do bezpardonowego kontrataku. Miał określić zmarłą piłkarkę mianem „notorycznej kłamczuchy”, sugerując, że relacjonując rodzinie rzekome konflikty, manipulowała faktami i celowo zatajała niewygodne dla siebie informacje.
Co dalej ze sprawą Maddy Cusack?
Dalsza część procesu zaplanowana jest na 7 grudnia i ma potrwać pięć dni. Do tego czasu Sheffield United ma przysłowiowy nóż na gardle – klub musi odnaleźć i dostarczyć brakujące pliki. Na listę świadków ponownie trafią dr Basu oraz fizjoterapeutka zespołu, Francesca Carr. Bardzo możliwe, że do głosu znów dopuszczona zostanie również matka zmarłej.
Ta sprawa to ogromna rysa na wizerunku całych rozgrywek. Wyniki śledztwa z pewnością odbiją się szerokim echem i wymuszą na angielskich (i nie tylko) klubach wyciągnięcie wniosków oraz wzięcie znacznie większej odpowiedzialności za zdrowie psychiczne zawodniczek. Całe środowisko kobiecego futbolu z napięciem czeka na grudzień – bo Maddy Cusack i jej rodzina po prostu zasługują na prawdę.
za bbc.com