Za nami dziesięć miesięcy, które wstrząsnęły wrocławską piłką nożną w wydaniu kobiecym. Sezon 2025/2026 Orlen Ekstraligi w wykonaniu WKS Śląska Wrocław to materiał na trzymający w napięciu dramat psychologiczny z elementami komedii pomyłek i kina akcji. Ostateczne siódme miejsce w tabeli to tylko sucha liczba, która w żaden sposób nie oddaje tego, przez jakie piekło przeszły piłkarki, walcząc nie tylko o ligowe punkty, ale przede wszystkim – o przetrwanie własnego klubu. Jako wnikliwy obserwator tego chaosu, mam z minionych rozgrywek jeden główny wniosek: drużyna Śląska przetrwała najgorsze, ale by zrobić krok do przodu, potrzebuje rewolucji, a nie pudrowania rzeczywistości.

Gabinetowa farsa i bunt, który uratował sekcję
Zanim przejdziemy do taktyki, musimy nazwać rzeczy po imieniu. To, co wydarzyło się wiosną 2026 roku w zaciszach wrocławskiego magistratu, było skrajnym brakiem szacunku do dorobku kobiecego futbolu w mieście. Kiedy politycy rozważali likwidację sekcji (będącej przecież spadkobiercą legendarnego, ośmiokrotnego mistrza Polski – AZS-u Wrocław) i fuzję ze Ślęzą z powodu szukania oszczędności, zapomnieli o najważniejszym: o ludziach.
Zawodniczki zostały potraktowane przedmiotowo, dowiadując się o widmie bezrobocia i zniszczeniu akademii z mediów. Ich reakcja? Absolutnie mistrzowska. Zamiast się poddać, piłkarki zorganizowały medialny protest, wyszły na mecz w dedykowanych koszulkach i nagłośniły sprawę tak mocno, że zaniepokojeni politycy musieli błyskawicznie wycofać się z tego absurdalnego pomysłu. Sportowa złość wyzwoliła w nich potężną energię, która przyniosła cenne punkty wiosną, ale ostatecznie doprowadziła do totalnego wypalenia psychicznego w końcówce maja. Trudno im się dziwić – nikt nie gra dobrze w piłkę, gdy zamiast o taktyce, musi myśleć o tym, czy jego miejsce pracy będzie jutro istnieć.
Szklany sufit i boiskowa schizofrenia
Oceniając ten sezon czysto sportowo, trudno nie odnieść wrażenia, że Śląsk Wrocław był w tym roku zespołem o dwóch, zupełnie skrajnych twarzach.
Z jednej strony wrocławianki potrafiły być bezlitosne. Rozbijanie drużyn z dolnej połowy tabeli wychodziło im koncertowo (imponujący bilans 36:17 w starciach z zespołami spoza czołówki). Agresywny pressing i szybkość wystarczały na ligowych średniaków. Jednak prawdziwym dramatem było zderzenie z „wielką czwórką”. Osiem meczów przeciwko Pogoni, GKS-owi Katowice, Czarnym i Górnikowi Łęczna przyniosło okrągłe zero punktów i zawstydzający bilans bramkowy 3:16.
Brakowało cynizmu, brakowało wyrachowania. Trener Przemysław Piekielny (który ostatecznie złożył dymisję pod koniec sezonu) nie potrafił znaleźć planu „B”. Zamiast głęboko się bronić i szukać kontr w meczach z faworytami, Śląsk próbował grać otwartą piłkę, co regularnie kończyło się bolesnymi lekcjami. Dodajmy do tego paradoks własnego boiska – słynna Oporowska w ogóle nie była twierdzą. Drużyna punktowała tam tak samo przeciętnie jak na wyjazdach.
Lista Wszystkich Meczów Śląska z Golami (Sezon 25/26)
Dla kronikarskiego porządku i oddania hołdu zawodniczkom, które dostarczały nam emocji, oto kompletne zestawienie spotkań, w których wrocławianki znalazły drogę do siatki (w lidze i Pucharze Polski):
- GKS Górnik Łęczna – Śląsk Wrocław 2:1 (Gol: Dudziak)
- KS Pogoń Dekpol Tczew – Śląsk Wrocław 2:5 (Gole: Gec, Guzik, Dudziak, Sokołowska, Białoszewska)
- Śląsk Wrocław – Grot SMS Łódź 2:1 (Gole: Wróblewska, Dudziak)
- Stomilanki Olsztyn – Śląsk Wrocław 0:5 (Gole: Sitarz, Marcelina Buś x2, Polewska, Musiałowska)
- Śląsk Wrocław – KS Uniwersytet Jagielloński 4:0 (Gole: Jędrzejewska, Wróblewska, Sokołowska, Gec)
- Lech UAM Poznań – Śląsk Wrocław 0:3 (Gole: Jędrzejewska, Ziemba, Martyna Buś)
- Śląsk Wrocław – AP 2010 Orlen Gdańsk 3:2 (Gole: Gec, K. Wyrwas, Białoszewska)
- BTS Rekord Bielsko-Biała – Śląsk Wrocław 1:3 (Gole: Ziemba, Musiałowska, Gec)
- Śląsk Wrocław – Stomilanki Olsztyn 6:1 (Gole: Ziemba, Białoszewska, K. Wyrwas x3, Gec)
- KS Uniwersytet Jagielloński – Śląsk Wrocław 2:2 (Gole: Jędrzejewska, Gec)
- Śląsk Wrocław – Lech UAM Poznań 3:3 (Gole: Białoszewska x3)
- Śląsk Wrocław – GKS Katowice 1:2 (Gol: Gec)
- Śląsk Wrocław – Czarni Sosnowiec 1:2 (Gol: Gec)
- Ślęza Wrocław – Śląsk Wrocław 4:2 (Orlen Puchar Polski) (Gole: Białoszewska, Sitarz)

Co dalej? Emilia Zdunek i wiatry odnowy
Przed sezonem 2026/2027 wrocławski klub stoi na rozdrożu. Strata absolutnych liderek ofensywy – najlepszej strzelczyni Karoliny Gec (8 goli) oraz wychowanki Martyny Buś – to potężna wyrwa, której nie załata sama, momentami genialna, ale nieregularna Katarzyna Białoszewska czy utalentowana młodzież pokroju Kingi Wyrwas.
Nadzieję na lepsze jutro przynosi jednak zatrudnienie Emilii Zdunek na stanowisku pierwszej trenerki. To strzał w dziesiątkę pod kątem wizerunkowym i mentalnym. Kobieta, która jako piłkarka zjadła zęby na zdobywaniu trofeów i ma na koncie 32 występy w reprezentacji, wie, jak zarządzać szatnią. Jej zadanie będzie jednak arcytrudne.
Główne wnioski i zadania na nowy sezon:
- Zbudowanie żelaznej psychiki: Śląsk musi przestać tracić gole w końcówkach i doliczonym czasie gry (vide bolesne remisy z UJ i Lechem oraz pucharowa wpadka ze Ślęzą).
- Nowy pomysł na czołówkę: Trenerka Zdunek musi wyposażyć zespół w alternatywną, defensywną taktykę na mecze z potentatami z pierwszej czwórki.
- Transferowa ofensywa: Bez klasycznej „dziewiątki” w miejsce Gec, gra w polu karnym rywalek pozostanie bezzębna.
- Uczynienie z Oporowskiej twierdzy: Domowy stadion musi wreszcie budzić strach w oczach przyjezdnych.
Sezon 2025/2026 udowodnił jedno: we Wrocławiu jest ogromny potencjał, wspaniała akademia i dziewczyny z charakterem, których nie złamał nawet rzucający kłody pod nogi zarząd. Jeśli do tej wybuchowej mieszanki Emilia Zdunek dołoży taktyczną mądrość, za rok o tej porze zamiast o cudownym przetrwaniu, będziemy pisać o powrocie Śląska do walki o medale. Tego, wrocławskiej piłce kobiecej, szczerze życzę.