Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » AP ORLEN Gdańsk 2025/26: sezon dwóch twarzy. Od obiecującej jesieni do walki o przetrwanie

AP ORLEN Gdańsk 2025/26: sezon dwóch twarzy. Od obiecującej jesieni do walki o przetrwanie

Piłka nożna często pisze scenariusze, których nie powstydziłby się najlepszy dramaturg. Sezon 2025/26 w wykonaniu AP ORLEN Gdańsk był właśnie taką historią. Historią pełną nadziei, odważnych decyzji, chwil radości, ale również bolesnych rozczarowań. To opowieść o drużynie, która jesienią sprawiała wrażenie gotowej wykonać kolejny krok w rozwoju, by kilka miesięcy później znaleźć się w samym środku walki o utrzymanie.

Patrząc wyłącznie na końcową tabelę Orlen Ekstraligi Kobiet można dojść do wniosku, że był to po prostu przeciętny sezon. Dziesiąte miejsce, 23 punkty i zachowany ligowy byt. Jednak za tymi liczbami kryje się znacznie bardziej złożona historia. Historia, która powinna stać się ważną lekcją dla całego klubu.

Nowa era po Tomaszu Borkowskim

Przed startem sezonu w Gdańsku rozpoczął się nowy rozdział. Po wielu latach pracy z klubem pożegnał się Tomasz Borkowski, jeden z architektów największych sukcesów AP ORLEN Gdańsk w ostatnich latach. Jego odejście do Polskiego Związku Piłki Nożnej oznaczało koniec pewnej epoki.

Włodarze postawili na odważny ruch. Stery zespołu przejęła Patrycja Falborska, dotychczasowa asystentka, która miała wprowadzić nowoczesne spojrzenie na zarządzanie drużyną. Towarzyszyła jej Agnieszka Winczo – była reprezentantka Polski i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci kobiecego futbolu.

Pomysł wydawał się interesujący. Psychologia, komunikacja, budowanie relacji i partnerskie podejście do zawodniczek miały stworzyć fundament pod rozwój zespołu. Przez pewien czas wszystko wskazywało na to, że plan działa.

Trudny początek, ale zespół szybko się podniósł

Pierwsze tygodnie nie były łatwe. Już inauguracja pokazała różnicę poziomów pomiędzy ligową czołówką a zespołem z Gdańska.

Wyniki rundy jesiennej

  • Czarni Sosnowiec – AP ORLEN Gdańsk 4:0
  • AP ORLEN Gdańsk – Pogoń Szczecin 0:0
  • GKS Górnik Łęczna – AP ORLEN Gdańsk 3:0
  • AP ORLEN Gdańsk – Śląsk Wrocław 1:0
  • Grot SMS Łódź – AP ORLEN Gdańsk 2:2
  • Pogoń Dekpol Tczew – AP ORLEN Gdańsk 0:3
  • AP ORLEN Gdańsk – Rekord Bielsko-Biała 0:1
  • Stomilanki Olsztyn – AP ORLEN Gdańsk 2:3
  • AP ORLEN Gdańsk – KS UJ Kraków 3:0
  • Lech UAM Poznań – AP ORLEN Gdańsk 2:1
  • AP ORLEN Gdańsk – GKS Katowice 2:5

Bilans jesieni nie był spektakularny, ale był solidny. Czternaście punktów dawało względny spokój i pozwalało patrzeć w przyszłość z umiarkowanym optymizmem.

Najważniejsze było jednak coś innego.

Po raz pierwszy od dawna AP ORLEN Gdańsk wyglądał jak drużyna posiadająca wyraźny pomysł na siebie.

Dobrze funkcjonowała organizacja gry, zespół był zdyscyplinowany taktycznie, a w ofensywie coraz większą rolę odgrywał duet Klaudia Fabová – Roksana Jagodzińska.

Szczególnie imponujące były zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław, Pogonią Dekpol Tczew czy KS UJ Kraków. Były to mecze, w których gdańszczanki nie tylko punktowały, ale momentami potrafiły również dominować wydarzenia boiskowe.

Fabová i Jagodzińska ciągnęły cały zespół

Jeżeli jesień miała twarze sukcesu, były nimi właśnie Klaudia Fabová i Roksana Jagodzińska.

To na nich opierała się większość ofensywnych działań drużyny. Obie regularnie zdobywały bramki, brały odpowiedzialność za wynik i dawały zespołowi coś, czego brakowało w poprzednich sezonach – konkret pod bramką rywala.

Problem polegał jednak na tym, że z czasem ta zależność zaczęła być coraz bardziej widoczna. Rywalki analizowały grę AP ORLEN Gdańsk i coraz skuteczniej odcinały obie zawodniczki od podań. Gdy główne źródło zagrożenia zaczęło wysychać, cały system zaczął się chwiać.

Jesienią nie było to jeszcze widoczne. Wiosną miało stać się jednym z głównych powodów kryzysu.

Zwycięstwo nad Czarnymi, które okazało się pułapką

W lutym AP ORLEN Gdańsk sprawił jedną z największych niespodzianek sezonu. Pokonanie Czarnych Sosnowiec 1:0 było wynikiem, który odbił się szerokim echem w całej lidze. Drużyna zagrała niemal perfekcyjnie w defensywie, pokazała charakter i ogromne zaangażowanie.

Dziś jednak można odnieść wrażenie, że właśnie ten mecz stworzył złudzenie, iż wszystko zmierza w dobrym kierunku. Był to bowiem ostatni moment sezonu, kiedy AP ORLEN Gdańsk wyglądał jak zespół pewny siebie.

Wiosna zamieniła się w koszmar

Wyniki rundy wiosennej

  • AP ORLEN Gdańsk – Czarni Sosnowiec 1:0
  • Pogoń Szczecin – AP ORLEN Gdańsk 3:0
  • AP ORLEN Gdańsk – GKS Górnik Łęczna 1:4
  • Śląsk Wrocław – AP ORLEN Gdańsk 3:2
  • AP ORLEN Gdańsk – Grot SMS Łódź 0:6
  • AP ORLEN Gdańsk – Pogoń Dekpol Tczew 2:0
  • Rekord Bielsko-Biała – AP ORLEN Gdańsk 1:0
  • AP ORLEN Gdańsk – Stomilanki Olsztyn 1:3
  • KS UJ Kraków – AP ORLEN Gdańsk 2:0
  • AP ORLEN Gdańsk – Lech UAM Poznań 2:1
  • GKS Katowice – AP ORLEN Gdańsk 3:0

Patrząc na te wyniki trudno uwierzyć, że mówimy o tej samej drużynie, która kilka miesięcy wcześniej punktowała regularnie i sprawiała problemy zespołom ze środka tabeli.

Bilans trzech zwycięstw i ośmiu porażek najlepiej pokazuje skalę regresu.

Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądała gra obronna.

Dwadzieścia sześć straconych bramek w jedenastu meczach oznaczało, że przeciwniczki niemal w każdym spotkaniu znajdowały sposób na sforsowanie defensywy gdańszczanek.

0:6 z Grot SMS Łódź – moment, który wszystko zmienił

Jeżeli trzeba wskazać jeden mecz definiujący całą rundę wiosenną, wybór może być tylko jeden.

Domowa porażka 0:6 z Grot SMS Łódź była czymś więcej niż tylko wysoką przegraną.

Była symbolicznym końcem projektu sportowego, który jeszcze kilka miesięcy wcześniej wydawał się obiecujący.

Na boisku zabrakło organizacji, pewności siebie i odpowiedzi na wydarzenia boiskowe. Każdy kolejny atak rywalek sprawiał wrażenie zagrożenia, a drużyna wyglądała na całkowicie bezradną.

To właśnie wtedy coraz częściej zaczęto mówić nie o walce o środek tabeli, ale o walce o utrzymanie.

Dlaczego ten projekt się nie udał?

Najprostszą odpowiedzią byłoby wskazanie słabych wyników. Problem był jednak znacznie głębszy.

AP ORLEN Gdańsk okazał się drużyną pozbawioną planu awaryjnego.

Kiedy rywalki zneutralizowały główne atuty ofensywne, zabrakło nowych rozwiązań. Kiedy przyszła seria porażek, zabrakło mechanizmów pozwalających zatrzymać kryzys.

Nie pomogły również problemy kadrowe oraz niewystarczająca głębia składu.

Współczesna Orlen Ekstraliga jest coraz bardziej wymagająca. Drużyny nie mogą opierać swojej gry wyłącznie na dwóch lub trzech liderkach. Potrzebna jest szeroka kadra, elastyczność taktyczna i możliwość reagowania na zmieniające się warunki.

Gdańsk tego nie miał.

Utrzymanie uratowane, ale pytania pozostały

Ostatecznie AP ORLEN Gdańsk zakończył sezon na dziesiątej pozycji. To wystarczyło do zachowania miejsca w Orlen Ekstralidze Kobiet, ale trudno mówić o satysfakcji.

Patrząc na przebieg całego sezonu, można odnieść wrażenie, że klub otrzymał bardzo cenną lekcję. Lekcję pokazującą, jak szybko w kobiecej piłce można przejść drogę od ambitnych planów do walki o przetrwanie.

Jesień dała kibicom nadzieję. Wiosna brutalnie zweryfikowała możliwości zespołu.

Przed AP ORLEN Gdańsk kolejne ważne lato. Od decyzji kadrowych, wyboru nowego kierunku sportowego i wyciągnięcia odpowiednich wniosków będzie zależało, czy sezon 2025/26 okaże się jedynie bolesnym epizodem, czy początkiem dłuższego okresu problemów.

Jedno jest pewne – w Gdańsku nie mogą pozwolić sobie na powtórkę takiego scenariusza. Orlen Ekstraliga po raz kolejny pokazała, że nie wybacza błędów, a każda słabość prędzej czy później zostaje bezlitośnie wykorzystana.

Joanna Kalinowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!