W wielkim finale Mistrzostw Polski U-18 w Ząbkach zmierzyły się drużyny Czarnych Sosnowiec i Rekordu Bielsko-Biała. Po emocjonującym, a momentami wręcz dramatycznym meczu, z triumfu 2:0 (1:0) cieszyły się sosnowiczanki. Dla zawodniczek z Bielska-Białej to jednak również powód do ogromnej dumy – wywalczyły pierwszy w historii klubu tytuł wicemistrzowski w tej kategorii wiekowej.
Trudne początki i interwencja natury
Stawka finałowego spotkania potrafi spętać nogi i tak też wyglądały pierwsze minuty tego starcia. Bielszczanki zaczęły mecz dość nerwowo, co drużyna z Sosnowca błyskawicznie wykorzystała. Już przy pierwszym rzucie rożnym dla Czarnych, w polu karnym Rekordu zabrakło zdecydowania. Kaja Cierpiał znalazła sobie idealną pozycję w świetle bramki i precyzyjnym strzałem głową otworzyła wynik spotkania.
Po stracie gola biało-zielone potrzebowały około kwadransa, by złapać właściwy rytm i zacząć odważniej budować akcje. I gdy wydawało się, że podopieczne trenera Michała Majnusza łapią wiatr w żagle, do gry wmieszała się… pogoda. Nad stadionem w Ząbkach przeszła gwałtowna nawałnica, która wymusiła na arbitrach wstrzymanie gry na sześć minut.
Powrót na ciężką, nasiąkniętą wodą murawę nie był łatwy. Zawodniczkom Rekordu zależało na szybkim wyrównaniu, co przekładało się na niedokładność w rozegraniu. Mimo to drużynie z Cygańskiego Lasu udało się stworzyć kilka groźnych okazji – najbliżej szczęścia była w 24. minucie Maja Grzechnik, której strzał głową minął słupek o centymetry.
Taktyczna wymiana ciosów po przerwie
Na drugą połowę Czarni Sosnowiec wyszli z jasnym planem – nie zamierzali wyłącznie bronić jednobramkowej zaliczki. Przeszli do ofensywy, a bielska defensywa, na czele ze świetnie dysponowaną bramkarką Hanną Buchtą, miała ręce pełne roboty. W 50. minucie golkiperka Rekordu popisała się kluczową interwencją, wygrywając trudny pojedynek sam na sam z napastniczką rywalek.
Z biegiem czasu mecz stawał się coraz bardziej otwarty. Bielszczanki zaczęły grać wyżej w obronie i stosować pułapki ofsajdowe. To narzędzie okazało się jednak obosieczne. W jednej z takich sytuacji Vanessa Łatkowska urwała się obrończyniom i oddała strzał. Piłka pechowo prześlizgnęła się po rękawicach interweniującej Hanny Buchty i – według oceny sędziów – całym obwodem przekroczyła linię bramkową. Było 2:0.
Walka do samego końca
Mimo dwubramkowej straty zawodniczki Rekordu nie złożyły broni. Do ostatnich minut walczyły z maksymalnym zaangażowaniem, szukając swoich szans w strzałach z dystansu. Części z nich zabrakło precyzji, a z pozostałymi pewnie poradziła sobie dobrze ustawiona w bramce Czarnych Faustyna Korzekwa.
Po końcowym gwizdku na twarzach zawodniczek ze Śląska pojawiły się łzy radości, a u bielszczanek – naturalny w sporcie żal po przegranym finale. Jednak po opadnięciu pierwszych emocji, wicemistrzynie z pewnością docenią wagę swojego osiągnięcia.