To miał być wieczór pełen nadziei na Estadio Miguel Grau w Callao. I choć reprezentacja Peru zagrała absolutnie koncertowo, deklasując Boliwię aż 4:0 na zakończenie pierwszej edycji kobiecej Ligi Narodów CONMEBOL, po ostatnim gwizdku polały się łzy. Niestety, nie tylko te ze szczęścia.
Zacznijmy od fantastycznych wieści z naszego, polskiego podwórka! Mamy ogromne powody do dumy, ponieważ jedną z bohaterek tego spotkania była zawodniczka GROT SMS Łódź – Grace Cagnina. Defensorka rozegrała rewelacyjne zawody, spędzając na murawie pełne 90 minut. Jej świetny występ został ukoronowany w 61. minucie (według oficjalnych statystyk turnieju), kiedy to pewnym strzałem wpisała się na listę strzelczyń, podwyższając wynik na 3:0 i ostatecznie podcinając skrzydła rywalkom.
Festiwal strzelecki i historyczny rzut karny
Peruwianki od pierwszej minuty rzuciły się do ataków, co szybko przyniosło efekty. Wynik otworzyła w 23. minucie Alesia García, pewnie egzekwując rzut karny. Co ciekawe, był to pierwszy gol z „jedenastki” dla La Bicolor w oficjalnym meczu od… 2006 roku! Wtedy to Myrian Tristán trafiła do siatki Paragwaju podczas Copa América.
W drugiej połowie na boisku istniała już tylko jedna drużyna. Najpierw prowadzenie podwyższyła Luz Campoverde (57′), chwilę później swoją chwilę chwały miała wspomniana Grace Cagnina (61′), a kropkę nad „i” w 83. minucie postawiła Sandra Arévalo.
Boliwijki próbowały się bronić, a prawdziwą zaporą w ich szeregach była Viviana Ramírez, która zaliczyła w tym meczu aż 14 wybić (to drugi najwyższy wynik w całej Lidze Narodów!). Na rozpędzone Peru było to jednak zdecydowanie za mało.
Brutalne zasady matematyki
Dlaczego więc mówimy o słodko-gorzkim wieczorze? Mimo tego wspaniałego, najwyższego od lat zwycięstwa i pełnej dominacji na boisku (aż 61% posiadania piłki i rekordowe 23 strzały, w tym 12 celnych!), reprezentacji Peru nie udało się wywalczyć upragnionego awansu do baraży o Mistrzostwa Świata 2027 w Brazylii.
Peruwianki walczyły do samego końca, próbując zdobyć jeszcze więcej bramek, które poprawiłyby ich sytuację. Ostatecznie zakończyły rywalizację z dorobkiem 11 punktów – dokładnie takim samym, jak Ekwador. Niestety, w ostatecznym rozrachunku zdecydował lepszy bilans bramkowy rywalek, i to one zajęły miejsce dające przepustkę do dalszej walki.
Zabrakło naprawdę niewiele, ale ten turniej pokazał jedno: peruwiański futbol kobiecy rośnie w siłę, a zawodniczki takie jak Grace Cagnina udowadniają, że to zespół z ogromnym potencjałem na przyszłość.