Miał to być spokojny sprawdzian przed Mistrzostwami Świata w 2027 roku, jednak ponad 55 tysięcy kibiców w brazylijskiej Fortalezie obejrzało sceny rodem z kina akcji. Towarzyskie spotkanie kobiecych reprezentacji błyskawicznie przerodziło się w chaos, a sportowy aspekt zszedł na dalszy plan.
Reprezentacja USA wygrała 1:0 po samobójczym trafieniu Isabeli, ale to skandaliczne zachowanie gospodyń zszokowało piłkarski świat.
Sędzia wyciąga osiem czerwieni
W doliczonym czasie gry oraz tuż po ostatnim gwizdku hiszpańska sędzia Paola Cebollada Lopez sięgała po czerwoną kartkę aż osiem razy – wyłącznie dla obozu brazylijskiego. Festiwal kar wyglądał następująco:
- Sztab szkoleniowy: Z ławką przedwcześnie pożegnał się główny trener Arthur Elias oraz trzech jego asystentów.
- W trakcie gry: Wyleciały Bia Zaneratto (druga żółta za odepchnięcie rywalki) oraz Tarciane (bezpośrednia czerwień za uderzenie łokciem).
- Po gwizdku: Kerolin wdała się w agresywną dyskusję z sędzią, a Ludmila ironicznie oklaskiwała jej pracę. Obie natychmiast wyrzucono.
Atmosfera stała się na tyle niebezpieczna, że trójka sędziowska musiała opuścić boisko w otoczeniu kordonu policji z tarczami. Z całej drużyny gospodyń klasę zachowała jedynie Ary Borges, która podziękowała arbiter za mecz.
Szok Amerykanek i powrót legendy
Zespół ze Stanów Zjednoczonych nie ukrywał zdumienia. Amerykanki podkreślały, że końcówka spotkania przypominała brutalną walkę, a nie piłkę nożną na najwyższym poziomie. Wyraziły ogromną nadzieję, że podczas przyszłorocznego mundialu w Brazylii FIFA bezwzględnie wyegzekwuje standardy zachowania, by skupić się na pięknie futbolu, a nie awanturach.
W całym tym chaosie znalazł się jeden pozytywny akcent: w 80. minucie na murawę weszła 40-letnia Marta. Sześciokrotna najlepsza piłkarka świata wciąż ma nadzieję na występ w mistrzostwach przed własnymi kibicami.
Brazylijki muszą jednak szybko wyciągnąć wnioski – jeśli na mundialu emocje ponownie wezmą górę nad rozsądkiem, ich turniej marzeń zakończy się katastrofą.