To już pewne – duńska kobieca reprezentacja zagra na Mistrzostwach Świata 2027! We wtorkowy wieczór, po absolutnie dominującym występie i wyjazdowym zwycięstwie 4:1 nad Serbią, Dunki zapewniły sobie udział w drugim mundialu z rzędu.
Choć podopiecznym Jakoba Michelsena do przypieczętowania awansu na turniej w Brazylii wystarczał zaledwie remis, drużyna ani myślała o asekuracyjnej grze na 0:0. Zamiast tego zaserwowała nam prawdziwy strzelecki festiwal, a fundamenty pod to imponujące zwycięstwo położyła już w pierwszej połowie meczu w Starej Pazovie.
To był istny nokaut na starcie. Już w 8. minucie Cecilie Fløe otworzyła wynik, a zaledwie pięć minut później Amalie Vangsgaard popisała się fantastycznym uderzeniem głową, podwyższając na 2:0. Serbki co prawda na chwilę złapały oddech – Allegra Poljak, przy pechowym rykoszecie ze strony duńskiej obrony, zdobyła bramkę kontaktową – ale to było wszystko, na co było je tego wieczoru stać. Dunki błyskawicznie opanowały sytuację i z zimną krwią kreowały kolejne okazje.
Jeszcze przed zejściem do szatni emocje sięgnęły zenitu. Najpierw rzut karny pewnie wykorzystała niezawodna Pernille Harder, a chwilę później Vangsgaard dołożyła swoje drugie trafienie w tym meczu – i to jakie! Przepiękny strzał w samo okienko ustalił wynik do przerwy na niezwykle komfortowe 4:1.
„Tempomat” po przerwie
Po zmianie stron tempo meczu wyraźnie spadło, ale Dania miała już włączony tryb pełnej kontroli. Defensywa całkowicie wyłączyła z gry serbskie zawodniczki, nie pozwalając im na stworzenie żadnego realnego zagrożenia. Bezpośredni bilet do Brazylii nawet przez moment nie wymknął się Dunkom z rąk.
Dzięki tej wygranej, Dania kończy zmagania na samym szczycie grupy kwalifikacyjnej, wyprzedzając z bezpieczną przewagą Włoszki (o pięć punktów) i Szwedki (o sześć oczek). To drugi z rzędu awans tej kadry na mistrzostwa świata – w 2023 roku w Australii zespół dotarł do 1/8 finału. Nadszedł czas na kolejne wyzwania!