Wydawało się, że to będzie mecz, w którym główne role zagrają wakacyjne nastroje. Kiedy jednak na szali leży miano niepokonanej drużyny na wyjazdach, a na boisko wbiega głodna gry młodzież, nie ma mowy o taryfie ulgowej. W rozegranym w niedzielę, 7 czerwca w Bydgoszczy meczu 22. kolejki Orlen I Ligi Kobiet, mocno odmieniona Ślęza Wrocław pokonała miejscowy KKP 2:1.
Młodość na trudnym terenie
Gdy pisaliśmy, że po tym meczu zaczynają się wakacje, minęliśmy się nieco z prawdą – dla wielu podstawowych zawodniczek Ślęzy zasłużony urlop rozpoczął się już wcześniej. Z tego powodu do Bydgoszczy nie pojechały m.in. Katarzyna Watral, Oliwia Szewczyk, Joanna Węcławek czy Natalia Krawczyk. Do autokaru wsiadła za to ekipa oparta na młodych, gniewnych i spragnionych minut zawodniczkach. Zwiastowało to debiuty i wielkie emocje.
Dziewczyny stanęły przed nie lada wyzwaniem. Miały dwa jasne cele: utrzymać status drużyny niepokonanej na wyjazdach oraz obronić tytuł defensywy, która w lidze traci najmniej bramek. Gospodynie z Bydgoszczy grały z kolei o wszystko – zwycięstwo lub chociażby remis w tym spotkaniu zapewniłoby im ogromny komfort przed decydującym o utrzymaniu starciem w Starych Oborzyskach.
Zimny prysznic w pierwszej połowie
Pierwsza część spotkania toczyła się w rwanym tempie. Ślęza, choć dłużej utrzymywała się przy piłce, miała problem z konkretami pod bramką rywalek. Brakowało wykończenia, a strzały pozostawiały sporo do życzenia. Bydgoszczanki, czując swoją szansę, grały odważnie. Już w 8. minucie mogły objąć prowadzenie, ale po doskonałej akcji fatalnie spudłowały.
Swoje momenty miały też wrocławianki – szczególnie Marta Rozwadowska, która dwukrotnie groźnie uderzała na bramkę KKP (najpierw bramkarka popisała się świetną interwencją, chwilę później piłka przefrunęła tuż nad poprzeczką). Miejscowe jednak nie odpuszczały i w 39. minucie dopięły swego. Ewelina Czubakowska znalazła się w sytuacji sam na sam z Anną Kowalik. Bramkarka Ślęzy zdołała świetnie odbić pierwszy strzał, jednak przy dobitce była już całkowicie bezradna. Do szatni wrocławianki schodziły z jednobramkową stratą.
Deszcz, łzy i bramka na pożegnanie
Druga połowa to już zupełnie inna bajka. Choć nad stadionem rozpadało się na dobre, rzęsisty deszcz najwyraźniej zmył ze wrocławianek wszelką presję. Żółto-Czerwone wyszły na murawę i całkowicie zdominowały grę.
Wyrównanie nadeszło błyskawicznie. W 50. minucie Natalia Zonenberg świetnie dośrodkowała z rzutu wolnego, a piłkę do siatki posłała Dominika Woźniak. Jak się okazało – był to najpiękniejszy możliwy akcent na zakończenie pięknej historii. Dla Dominiki był to bowiem ostatni gol w karierze. Zaledwie 12 minut później zawodniczka opuściła boisko, przechodząc przez honorowy szpaler utworzony przez piłkarki obu drużyn. Zwieńczenie piłkarskiej przygody, o jakim marzy każdy sportowiec!
Siostrzana siła i złoty gol
Ślęza poczuła krew i z furią ruszyła po kolejne trafienie. Decydujący cios padł w 67. minucie. Julia Zonenberg popisała się świetnym rajdem lewą stroną boiska i dograła przed pole karne. Piłkę sprytnie przedłużyła Wiktoria Gąsiorek, aż ta trafiła pod nogi Natalii Zonenberg. Precyzyjny strzał tuż przy słupku i Wrocławianki objęły prowadzenie!
Ostatnie minuty obfitowały w okazje dla Ślęzy (m.in. słupek Marty Rozwadowskiej). Prawdziwą gratką dla kibiców była jednak 83. minuta. To wtedy na murawie zameldowały się debiutantki: Marta Szwarc i Aleksandra Rozwadowska. Tym samym na boisku mogliśmy podziwiać aż dwa siostrzane duety: Natalię i Julię Zonenberg oraz Martę i Aleksandrę Rozwadowskie. Ta ostatnia mogła zresztą zaliczyć debiut marzeń, ale tuż po wejściu przegrała pojedynek sam na sam z bramkarką gospodarzy.
Ślęza dopięła swego. Zwycięska seria na wyjazdach trwa, defensywa wciąż imponuje, a młoda gwardia udowodniła, że można na nią liczyć. Zespół KKP Bydgoszcz o swój pierwszoligowy byt będzie musiał natomiast walczyć do ostatniej minuty zaległym meczu w nadchodzącym meczu z Juna-Trans Stare Oborzyska.