Piątkowy wieczór, 5 czerwca 2026 roku, przyniósł polskim kibicom bolesną weryfikację. Porażka 0:2 z reprezentacją Francji w Gdańsku ostatecznie przypieczętowała spadek naszej kadry z elitarnej Dywizji A Ligi Narodów. Nie da się ukryć – nie popisaliśmy się w tych rozgrywkach. Uciułanie zaledwie jednego punktu w grupie z Francją, Holandią i Irlandią pozostawia spory niedosyt. Jednak w zawiłym systemie UEFA spadek nie oznacza końca marzeń o Mistrzostwach Świata w Brazylii (2027) – przed nami wciąż jesienne baraże, które stanowią ostatnią deskę ratunku. W tym niezwykle newralgicznym momencie powraca jak bumerang fundamentalne pytanie: czy jeśli nie uda nam się awansować, powinniśmy w końcu podziękować selekcjonerce Ninie Patalon?
Przyjrzyjmy się chłodno argumentom obu stron tej narastającej debaty.
Rysa na pomniku: Dlaczego formuła już się wypaliła?
Głosy domagające się dymisji Niny Patalon nie biorą się znikąd i opierają się na twardych, brutalnych faktach z boiska. Choć porażki z potęgami pokroju Francji czy Holandii można racjonalnie tłumaczyć brakiem potencjału, to prawdziwym sygnałem alarmowym był dla nas fatalny dwumecz z Irlandią. To właśnie reprezentacja Irlandii, będąca teoretycznie zespołem na naszym poziomie, brutalnie obnażyła nasze największe bolączki. Przegrana 2:3 u siebie i 0:1 na wyjeździe ukazała pełną bezradność taktyczną zespołu. Jak przyznała kapitan reprezentacji, Ewa Pajor, w pierwszym z tych spotkań drużyna musiała gonić wynik już po zaledwie 20 minutach, będąc „na minus” dwie bramki. To dobitnie udowadnia, że nasza obrona po prostu kuleje, a drużyna gubi się pod najmniejszą presją.
Niepokojąca jest też postawa samej selekcjonerki po tych wpadkach. Zamiast widzieć światełko w tunelu, Nina Patalon rozkłada ręce przed kamerami, otwarcie przyznając w wywiadach pomeczowych: „miałyśmy problem, żeby przebić się przez linię obrony” oraz dodając, że „nie do końca wychodziło nam wykończenie i finalizacja akcji”. To jasny dowód na to, że drużyna uderzyła głową w sufit – osiągnęliśmy pewien poziom, ale wyżej z obecnym sztabem już nie podskoczymy. Gdy drużyna z miesiąca na miesiąc traci umiejętność punktowania z przeciętniakami, winą obarcza się szefa sztabu.
Obecna formuła współpracy po prostu się wypaliła. Współczesny futbol jest dynamiczny, a długa, niemal sześcioletnia kadencja to w piłce reprezentacyjnej cała epoka. Zmęczenie materiału widać nie tylko na boisku, ale i poza nim. Dziennikarze portalu Weszło wprost opisują selekcjonerkę jako „trudnego człowieka”, donosząc, że na konferencjach prasowych wręcz „cenzurowała” niewygodne dla siebie pytania, a współpracownicy sztucznie kreowali jej przyjazny wizerunek.
Czarę goryczy przelewają bardzo ostre głosy ze środowiska. Były selekcjoner kadry, Roman Jaszczak, nie zostawił na Ninie Patalon suchej nitki, otwarcie zarzucając jej przerost ambicji i brak szacunku dla wysiłku samych piłkarek po jednym z turniejów. Jak stwierdził w wywiadzie Przeglądzie Sportowym: „Zamiast oddać trochę zasług dziewczynom, zachowuje się, jakby wygrała mistrzostwo Europy. Trochę zabrakło pokory”. Te słowa doskonale ilustrują, że „efekt nowej miotły” wydaje się nie tylko potrzebny, co wręcz konieczny, by rozładować gęstą atmosferę i uratować potencjał zespołu.
Kredyt zaufania: Dlaczego zwalnianie Patalon to błąd?
Zanim jednak wyciągniemy gilotynę, obrońcy selekcjonerki przypominają o szerszym kontekście. To właśnie Nina Patalon dokonała rzeczy bezprecedensowych. Jako pierwsza wprowadziła reprezentację Polski na wielki turniej (Euro 2025), a sam awans do elitarnej Dywizji A był gigantycznym skokiem jakościowym. Doświadczony trener Marek Chojnacki słusznie zauważył niedawno, że Patalon wycisnęła z tego zespołu wyniki ponad miarę, a wygrana z Danią pokazała potencjał tych dziewczyn.
Zrzucanie całej winy za słabą obronę i braki fizyczne na trenerkę bywa krzywdzące. Nasze piłkarki często wciąż odstają motorycznie od francuskich czy holenderskich atletyek. Co więcej, w kuluarach PZPN wciąż nie brakuje jej obrońców, argumentujących, że w Polsce zwyczajnie nie ma w tej chwili innej trenerki z licencją UEFA Pro, która mogłaby wejść do szatni z marszu z odpowiednim autorytetem.
Podsumowanie: Baraże o wszystko i ryzyko błędnego koła
Debata wokół Niny Patalon to dziś zderzenie pięknej historii awansów z brutalną teraźniejszością. Prawda jest taka, że gra w Dywizji A boleśnie nas zweryfikowała, odsłaniając wszystkie nasze niedoskonałości. Zwolnienie autorki największych sukcesów za to, że wpadła do „grupy śmierci” z gigantami, dla niektórych zawsze będzie działaniem pochopnym.
Jednakże sport wyczynowy nie znosi próżni i sentymentów. Jeżeli nabyte w ostatnich starciach doświadczenie nie zmaterializuje się w jesiennych barażach o Mistrzostwa Świata, to czas na radykalne cięcia. Brak awansu po barażach ostatecznie udowodni dostatecznie, że formuła tej kadry uległa wyczerpaniu, a w starciach z trudniejszymi rywalami nie robimy absolutnie żadnego postępu.
Odpadnięcie z walki o mundial obnaży najboleśniejszą prawdę: reprezentacja Polski utknęła w martwym punkcie. Skończymy w zamkniętym kole – spadliśmy do Dywizji B, gdzie znowu będziemy seryjnie wygrywać, bo jesteśmy na nią po prostu za silni. Ale gdy znowu awansujemy, brutalnie przekonamy się, że na elity z Dywizji A jesteśmy o wiele za słabi. Ewentualna porażka w barażach to ściana, której z tą selekcjonerką nie przebijemy, i ostateczny sygnał do budowy zupełnie nowej reprezentacji na eliminacje do Euro 2029.
Ludzie którzy maja coś wspólnego z piłka kobiecą nie mają żadnych złudzeń od pięciu lat! To jest droga donikąd. Podpieranie się „autorytetem” Marka Chojnackiego jest też nie na miejscu bo to człowiek który absolutnie zaprzepaścił ogromne możliwości zespołu SMSu Łódź i w tym względzie postawiłbym go na równi z panią Patalon. Nie ma się co zastanawiać tylko zwolnić w trybie natychmiastowym.
Zarowno kadra jak i pani selekcjoner osiagnely pulap swoich mozliwosci i nic wiecej z tego ciasta sie nie wycisnie. Pilkarki byly przecietne i to co pokazaly okazalo sie szczytem ich potencjalow. Pomysl na kadre i sposob myslenia selekcjonerki narzucily waskie ramy i to co bylo to wygrania zostalo wygrane. Pojscie dalej ta sama droga to droga w przepasc. Po co nam taka droga? Nie ma kandydata na nowego selekcjonera? Jest Marcin Kasprowicz. Trzeba mu dac szanse. Przynajmniej bedzie inna filozofiagry i troche nowosci personalnych.
W Polsce, w 38-milionowym kraju nie ma jednego człowieka który mógłby przejąć kadrę z rąk tej pani? To sprowadźcie kogoś z zagranicy. Przy prawidłowej selekcji można byłoby sformować dużo lepszy zespół, a nawet gdyby te same zawodniczki prowadził szkoleniowiec z prawdziwego zdarzenia wyniki powinny przyjść. Dla obrońców tej pani podam przykład z własnego podwórka: przez 6 lat kadrę kobiet w siatkówce prowadził Jacek Nawrocki i wyników nie było żadnych. Przejął ją Włoch Lavarini i już w następnym sezonie TE SAME dziewczyny zaczęły się liczyć w świecie. Można? Można! Tam też pomimo nacisków środowiska nie było chęci zmiany. Więc co się musi jeszcze zdarzyć aby prezes Kulesza zadziałał? Choć muszę przyznać że ta pani to wymysł Bońka, nie Kuleszy.
Mam wrażenie że ten artykuł jest próbą obrony obecnego status quo, co w obliczu wyników tego eksperymentu jest nie do obrony! Ego selekcjonerki jest tak wybujałe, że wyniki reprezentacji są sprawą trzeciorzędną. Wystarczy tylko posłuchać jej przemyśleń na konferencjach prasowych. Jest bardzo wrażliwa na punkcie własnego geniuszu, własnej nieomylności. Piszę takie gorzkie słowa bo znam wiele zawodniczek reprezentacji czy ekstraligi i jest mi najzwyczajniej w świecie żal straconego pokolenia dziewczyn przez zaniechanie decyzji ludzi za to odpowiedzialnych.
Ja bardzo cenię Ninę Patalon za jej całościowe podejście do drużyny (płaszczyzna sportowa, psychika, atmosfera). Zgadzam się z nią, że budowanie dobrego zespołu to proces. Kiedy przychodzi czas weryfikacji tego procesu? Czy awans na ME i wygranie w nich w dobrym stylu jednego meczu wystarczy, żeby uznać, że ten proces idzie w dobrym kierunku? Na tamtym etapie wystarczało, natomiast jeśli przegramy baraże, trzeba będzie się temu przyjrzeć ponownie. Mam tylko nadzieję, że zmiana trenerki/trenera nie będzie oznaczała wyrzucenia tego procesu do kosza, lecz wybranie i kontynuowanie tego, o w nim działało, plus zmiana tego, co nie działało albo przestało działać. Co do nazwiska trenerki/trenera, to ja trochę nie rozumiem, jakim cudem Haiti stać na Pię Sundhage, a Polski nie stać na doświadczoną trenerkę z zagranicy. Bo jeli nie Nina, to chętnie widziałabym kogoś takiego (nie chodzi mi o Pię konkretnie, tylko dobrą trenerkę z doświadczeniem międzynarodowym).
Moim zdaniem nie możemy mówić o żadnym „procesie”. Ten termin został uknuty na potrzeby oddziaływania na kibiców tego sportu a nie na konkretne wyniki. Jeśli zdarzyły się lepsze mecze to bardziej były one wynikiem umiejętności i ambicji poszczególnych zawodniczek a nie genialnej myśli szkoleniowej Niny Patalon.
Nina Patalon zapocztakowala nowa ere w polskie pilce kobiet. Jej pionierska praca dala owoce – co do tego nie ma watpliwosci. Niestety pani trenerka narzucila sobie pewne ograniczenia i w dluzszym przedziale czasowym stala sie niewolnikiem wlasnego pomyslu ktory przestal przynosic efekty. Pytanie czy pani trener jest w stanie wyswobodzic sie i myslenia tunelowego i spojrzec na temat szerzej? Wg mnie – jest to niemozliwe. Z tego wzgledu po barazach (gdyby sie nie zakonczyly awansem na mistrzostwa) potrzebna jest zmiana szkoleniowa. Pomysl z terenerem zagranicznym jest kompletnie poroniony. Mamy pilkarki i trenera w U-19 i niech on to dalej prowadzi. Wazna jest znajomosc zawodniczek, specyfiki polskiej mentalnosci i polskiej pilki kobiecej. Pia Sundhage moze jest dobra dla Haiti (u nich 100% kadry pochodzi z zagranicznych klubach, wszystkie zawodniczki mowia po angielsku) ale taki pomysl nie jest dla Polski. Poza tym kto mialby te repezentacje z zagranicy poprowadzic?
Pani Patalon powinna pamiętać że jest selekcjonerka reprezentacji Polski a nie jej prywatnego folwarku i w związku z tym powinna dokonywać wyboru najlepszych piłkarek jakie ma do dyspozycji. Chyba że wpływ na powołania ma ktoś inny? Działacze, sponsorzy, koledzy, nie wiem. Dam przykład; Kinga Szemik. Dla przeciętnego kibica jest to zupełnie niezrozumiałe, ale p. Patalon kieruje się innymi kryteriami. Gdyby te wybory się obroniły na boisku to wszystko w porządku, ale tak nie jest.