Choć mecz eliminacji do mistrzostw świata Brazylia 2027 zakończył się wynikiem 0:2 dla faworyzowanej Francji, ten wieczór na długo zostanie w pamięci kibiców. Nasze piłkarki udowodniły, że potrafią walczyć jak równy z równym z potęgami, a fani pokazali, że kobiecy futbol w Polsce to już rosnąca siła.
Bohaterka w bramce i ułamek sekundy czystej euforii
Zacznijmy od tego, co najważniejsze: dziewczyny się nie przestraszyły. Francuzki, będące siódmą siłą świata, dwoiły się i troiły, ale w pierwszej połowie napotkały na mur. Ten mur miał na imię Kinga Seweryn. Bramkarka GKS-u Katowice w swoim debiucie o punkty wyciągała strzały, które wydawały się niemożliwe do obrony, przyprawiając kibiców o szybsze bicie serca.
Prawdziwa eksplozja emocji przyszła jednak tuż przed gwizdkiem na przerwę. Piłka po rzucie rożnym i gigantycznym błędzie francuskiej bramkarki wpadła do siatki! Polsat Plus Arena dosłownie odleciała z radości. Niestety, uśmiechy szybko zniknęły – angielska sędzia dopatrzyła się przewinienia i bramka została bezlitośnie anulowana. Zamiast prowadzenia, do szatni zeszliśmy z poczuciem ogromnego niedosytu.
Ewelina Kamczyk & Ewa Pajor w TOP 3 pod względem liczby występów w reprezentacji Polski kobiet. 🇵🇱👏@TeamORLEN @GrupaORLEN #MateriałSponsorowany
__
11' #POLFRA 🇵🇱🇫🇷 0:0 pic.twitter.com/mTsUBBsGny— Łączy nas piłka kobieca (@laczynaskobieca) June 5, 2026
Zimny prysznic po przerwie
Druga połowa zaczęła się najgorzej, jak tylko mogła. Chwila nieuwagi w środku pola kosztowała nas bardzo drogo – już w 47. minucie Melvine Malard wyprzedziła naszą obronę i bezlitośnie wpakowała piłkę do siatki.
Polki absolutnie nie złożyły broni. Szarpała Weronika Zawistowska, a w 60. minucie świetnym, celnym strzałem popisała się Ewa Pajor, jednak piłka nie chciała wpaść. Niestety, niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. W 63. minucie Sandy Baltimore popisała się indywidualną, wręcz taneczną akcją, gubiąc nasze defensorki i podwyższając na 0:2. To był cios, który ostatecznie zamknął ten mecz.
11 713 powodów do dumy – mamy nowy absolutny rekord!
Wynik boli, ale spójrzmy na to, co wydarzyło się na trybunach. Mimo koszmarnej pogody przed meczem, w Gdańsku wydarzyła się prawdziwa magia. Na stadionie zasiadło dokładnie 11 713 widzów – to nowy, oficjalny rekord frekwencji na meczu kobiecej reprezentacji Polski! Tłumy uśmiechniętych dzieci, głośny doping od pierwszej do ostatniej minuty i niezachwiane wsparcie to najlepszy dowód na to, że Polacy pokochali tę drużynę bez względu na to, z kim i o co gra.
DZIĘKUJEMY!🤍❤
__#POLFRA🇵🇱🇫🇷 pic.twitter.com/dueBiRyyE8— Łączy nas piłka kobieca (@laczynaskobieca) June 5, 2026
Co dalej? Mundial wciąż jest w naszym zasięgu!
Porażka z Francją oznacza twarde lądowanie dla układu tabeli: Polki na pewno zajmą ostatnie miejsce w grupie B i pożegnają się z elitarną dywizją A Ligi Narodów.
Ale uwaga – to wcale nie koniec marzeń o wyjeździe do Brazylii! Przed naszymi reprezentantkami jeszcze wtorkowy mecz z Holandią, a co najważniejsze: na przełomie października i listopada zagramy w decydujących barażach o mistrzostwa świata. Jeśli Biało-Czerwone wyjdą na te spotkania z takim samym zaangażowaniem, bilety na mundial wciąż są w ich zasięgu!
Na dzisiejszym meczu reprezentacji Polski kobiet obecna jest Pierwsza Dama RP Marta Nawrocka. 🇵🇱
Na zdjęciu wraz z Sekretarzem Generalnym PZPN Łukaszem Wachowskim, 64-krotną reprezentantką Polski Katarzyną Kiedrzynek oraz Prezesem Pomorskiego ZPN Radosławem Michalskim.
— Łączy nas piłka kobieca (@laczynaskobieca) June 5, 2026
Po co się ekscytować jakimiś barażami jak reprezentacja w grupie eliminacyjnej nie wygrała żadnego meczu? Pytam więc – po co? Może to czas aby zrobić porządek wokół tej drużyny, uwolnić p. Patalon od kierowania reprezentacja jeśli nie potrafi, może komuś innemu się uda. Jeśli notorycznie powołuje sie te same zawodniczki typu Szemik itp. to trudno się dziwić że efekty są takie jakie są. W Polsce mamy nie mniej bardzo zdolnych zawodniczek jak w innych krajach tylko nich ich nie chce dostrzec i sformować z nich drużynę.