Zaledwie chwilę temu przełykaliśmy gorzką pigułkę po pożegnaniu Weroniki Szymaszek i Natalii Radkiewicz, a ze Szczecina docierają do nas kolejne wieści, od których serce bije szybciej – i to bynajmniej nie z radości. Rewolucja w kadrze Pogoni nabiera tempa. Z granatowo-bordowymi barwami rozstają się kolejne dwie niezwykle ważne postaci: Zofia Giętkowska oraz Alicja Dyguś. Patrząc na to, jak budowano ten zespół przez ostatnie lata, trudno nie odnieść wrażenia, że na naszych oczach kończy się pewien rozdział.
Odejścia w piłce to norma, ale kiedy z szatni znikają dziewczyny, które tworzyły jej duszę i charakter, zawsze zostaje pustka. Obie zawodniczki pożegnały się z kibicami za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. I znów – dostaliśmy od nich mnóstwo szczerych, niefiltrowanych emocji, bez grama korporacyjnej nowomowy.
Młodzieńcza fantazja i spełnione marzenia Zosi
Zofia Giętkowska, nasza przebojowa pomocniczka, czarowała na szczecińskich skrzydłach przez ostatnie cztery lata. Tylko w minionej kampanii wybiegała na murawę 22 razy, dorzucając do dorobku drużyny 4 cenne trafienia i dokładając ogromną cegiełkę do historycznego mistrzostwa Polski. Jej pożegnanie to absolutna esencja Zosi – pełna młodzieńczego luzu, radości i wdzięczności za każdą chwilę.
„Wspólnie zdobyliśmy tu każdy kolor medalu Mistrzostw Polski oraz zagraliśmy w finale Pucharu Polski!!! Jakby wow, serio mega sztos” – pisze z rozbrajającą szczerością Giętkowska.
Dla niej Szczecin to jednak coś więcej niż klubowe sukcesy. To tutaj spełniła swój największy piłkarski sen – zapracowała na powołanie do reprezentacji Polski U23. Jak sama przyznaje, duma, wzruszenie i wdzięczność, gdy mogła założyć koszulkę z orzełkiem, były „mega mocne”.
W jej pożegnaniu nie mogło zabraknąć uroczych, osobistych akcentów. Zosia dziękuje trenerom, sztabowi medycznemu, pracownikom klubu, koleżankom z szatni, ale i… motorniczym! Największy uśmiech wywołuje jednak ukłon w stronę mamy, „która najlepiej wie, że gdyby nie ona, to nie grałabym nawet w piłkę hahah”, oraz tajemniczego Jacusia, dzięki któremu przez ostatnie dwa miesiące mogła „poczuć jak to jest znów mieć 10 lat”.
Zosiu, my też dziękujemy! Za ten uśmiech, za szalone rajdy bokiem boiska i za to, że zawsze zostawiałaś na trawie całą siebie.
Profesor w defensywie mówi „pas”. Alicja Dyguś odchodzi z podniesioną głową
Jeśli Zosia była żywiołem, Alicja Dyguś była dla Pogoni absolutną ostoją. Dołączyła do zespołu w lipcu 2022 roku i szybko stała się fundamentem formacji obronnej. Ponad 100 rozegranych spotkań mówi samo za siebie – to była zawodniczka do zadań specjalnych, na której po prostu można było polegać.
Alicja przyszła do Szczecina z konkretną misją. Jak sama wspomina, cztery lata temu zaproszono ją do „nowego projektu”, a jej celem było zbudowanie silnego, kobiecego klubu. I ten cel zrealizowała z nawiązką.
„Efekt? W 4 lata trzy medale: najważniejszy, złoty – dał mi kolejny tytuł Mistrza Polski i możliwość występów w międzynarodowych rozgrywkach; brązowy oraz srebrny – myślę, że ten ostatni kosztował nas najwięcej przede wszystkim pod względem mentalnym” – analitycznie, ale i bardzo osobiście podsumowuje Alicja.
Z jej słów bije ogromny profesjonalizm. Dziękuje za każdy trening, za konstruktywne uwagi i analityczne odprawy, które rozwinęły ją nie tylko jako piłkarkę, ale i jako człowieka. Pięknie podsumowuje też ducha zespołu, przypominając, że piłka nożna to sport drużynowy, gdzie na końcu wygrywa kolektyw, a nie jednostka.
Nie zapomniała również o szczecińskich kibicach, dziękując im za niesamowitą atmosferę tworzoną na tych „naszych małych trybunach”.
„Byłam dumna reprezentując Pogoń Szczecin i dumna odchodzę” – te słowa Alicji zostaną z nami na długo.
Dziewczyny! Trudno wyobrazić sobie skład Pogoni bez Waszych nazwisk. Zostawiłyście w tym mieście kawał zdrowia, mnóstwo wylanych łez (tych ze szczęścia i ze smutku) i napisałyście najpiękniejsze karty w historii tego klubu. Życzymy Wam powodzenia na nowych ścieżkach – gdziekolwiek one poprowadzą, pamiętajcie, że w Szczecinie zawsze będziecie witane z otwartymi ramionami.
A my? Patrzymy na tę potężną kadrową karuzelę i zastanawiamy się, jak będzie wyglądać „nowa” Pogoń. Jedno jest pewne: zarząd ma przed sobą gigantyczne wyzwanie, by załatać dziury po tak wybitnych postaciach. Czekamy na rozwój wydarzeń z zapartym tchem.