Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Łzy wzruszenia i koniec pewnej epoki w Pogoni. Legendy odchodzą. Co dalej?

Łzy wzruszenia i koniec pewnej epoki w Pogoni. Legendy odchodzą. Co dalej?

W sporcie najtrudniejsze wcale nie są przegrane mecze. Najtrudniejsze są momenty, w których trzeba pożegnać ludzi tworzących duszę zespołu. O wielkiej rewolucji w kobiecej Pogoni Szczecin mówiło się w kuluarach od dłuższego czasu, ale dopiero teraz, gdy opadły emocje po zakończeniu sezonu Ekstraligi, te plotki stają się bolesną rzeczywistością. Z klubem żegnają się dwie wspaniałe dziewczyny – Weronika Szymaszek i Natalia Radkiewicz. I nie oszukujmy się, to koniec pewnej pięknej epoki.

Zamiast suchych oświadczeń prasowych, obie zawodniczki podzieliły się w sieci czymś znacznie cenniejszym: swoimi emocjami. Ich wpisy to nie wyuczone regułki PR-owe, ale szczere do bólu listy pożegnalne, w których widać każdy wylany na boisku litr potu i każdą łzę wzruszenia.

Dorastanie na naszych oczach

Weronika Szymaszek to dla Pogoni postać absolutnie pomnikowa. Pomyślcie tylko: oddała temu klubowi 12 lat swojego życia.

Wyobraźcie sobie 16-letnią dziewczynę, która przyjeżdża do obcego miasta z jednym, prostym marzeniem – chce grać w piłkę. Weronika dorastała na naszych oczach. To tutaj przeżywała sportowe wzloty i bolesne upadki, to z tego klubu wybiła się aż do reprezentacji Polski, spełniając sen o grze z orzełkiem na piersi.

„Kocham Cię Pogoń. (…) Zdobyłam z klubem, który kocham, Mistrzostwo Polski, a przez 4 lata udało nam się zdobyć każdy kolor medalu. POGOŃ TO MY – to ludzie, którzy oddali siebie, mimo wszystko i pomimo wszystko dla tego klubu” – napisała Weronika.

W jej słowach czuć ogromną wdzięczność. Dziękuje trenerom, koleżankom z szatni, kibicom, ale najpiękniej zwraca się do rodziców, doceniając ich poświęcenie. Szczecin już na zawsze pozostanie jej drugim domem.

Droga z samego piekła do nieba

Historia Natalii Radkiewicz to z kolei gotowy scenariusz na film o sportowym uporze. Sześć lat w Szczecinie, które zapisały się w jej życiorysie jako prawdziwy rollercoaster. Kto pamięta czasy Olimpii i drżenia o to, czy w ogóle uda się utrzymać w lidze? Natalia tam była. Została, walczyła i przeszła z drużyną całą drogę – z samego sportowego dołka aż na mistrzowski szczyt w barwach Pogoni.

„Szczecin… brakuje mi słów, by opisać, co czuję, żegnając się z tym miejscem. (…) Przez te wszystkie lata poznałam wspaniałych ludzi, trenerów, którzy zaufali i uwierzyli we mnie, zawodniczki, które były dla mnie drugą rodziną” – czytamy w jej wzruszającym pożegnaniu.

Natalia nie zamyka za sobą drzwi z hukiem. Zostawia kibicom na pocieszenie jedno, bardzo ciepłe zdanie: „Nie mówię do widzenia, lecz do zobaczenia”.

Nad kobiecą sekcją Pogoni wisi widmo potężnej przebudowy i trudno nie czuć lekkiego ukłucia niepokoju, gdy nasłuchujemy kolejnych wieści z klubu. Zbudowanie nowej tożsamości po stracie takich filarów nie będzie łatwe. Pozostaje nam czekać – i wierzyć, że Pogoń znów nas pozytywnie zaskoczy.

Merry Piotrowska

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!