Kiedy amerykańska bizneswoman Michele Kang inwestowała w London City Lionesses, obiecywała budowę potęgi. Wygląda na to, że słowa dotrzymuje. Po solidnym, szóstym miejscu w debiutanckim sezonie w WSL, londyński klub szykuje tego lata transferowe trzęsienie ziemi.
Zaczynamy od wielkiego powrotu – po dwóch latach spędzonych w PSG, Mary Earps wraca na Wyspy. Angielska bramkarka dogadała już warunki indywidualnego kontraktu. The Lionesses zyskują w ten sposób nie tylko świetną golkiperkę, ale też niesamowitą charyzmę i potężne doświadczenie.
Prawdziwą bombą jest jednak ustne porozumienie z Mapi León! Słynna hiszpańska defensorka w zeszłym miesiącu pożegnała się z Barceloną po dziewięciu obfitujących w sukcesy latach (zdobyła z klubem aż 27 trofeów). Mapi to po prostu klasa sama w sobie. Jest genialna na środku obrony, a do tego bezkompromisowa poza boiskiem – to ona była jedną z twarzy głośnego bojkotu hiszpańskiej kadry w walce o lepsze warunki i szacunek ze strony federacji.
A jeśli myślicie, że to koniec hitów, to trzymajcie się mocno. Klub wciąż nie odpuszcza tematu ściągnięcia samej Alexii Putellas. Dwukrotna zdobywczyni Złotej Piłki dopiero co ogłosiła rozstanie z „Dumą Katalonii” po 14 latach gry. Jeżeli LCL uda się sfinalizować wszystkie te ruchy, w Londynie powstanie prawdziwy superzespół.
Oficjalnych podpisów na kontraktach Earps i León możemy spodziewać się jeszcze w tym miesiącu.