Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » [TKF przy kawie] Od NWSL do Europy. Jak Amerykanki przestały bać się wyjazdu za ocean

[TKF przy kawie] Od NWSL do Europy. Jak Amerykanki przestały bać się wyjazdu za ocean

Przez wiele lat świat kobiecego futbolu funkcjonował według prostego schematu. Jeśli chciałaś grać dla reprezentacji Stanów Zjednoczonych, musiałaś występować w kraju. Europejskie ligi istniały, miały swoje sukcesy i tradycje, ale dla amerykańskich gwiazd pozostawały raczej egzotycznym kierunkiem niż realnym wyborem.

Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz więcej reprezentantek USA zakłada koszulki Chelsea, Arsenalu, Manchesteru United czy Lyonu. Jeszcze dekadę temu byłby to wyjątek. Obecnie staje się nową normą.

Nie jest to jednak efekt jednej decyzji czy jednej osoby. To rezultat głębokiej transformacji całego kobiecego futbolu.

Kiedy reprezentacja decydowała o wszystkim

Po powstaniu NWSL w 2013 roku amerykańska federacja postawiła sobie jasny cel – stworzyć stabilną, profesjonalną ligę kobiet. Aby to osiągnąć, najlepsze zawodniczki reprezentacji miały pozostać w kraju.

Federacja współfinansowała kontrakty wielu reprezentantek i w zamian zachowywała pełną kontrolę nad ich dostępnością. Kadrowiczki mogły być powoływane na zgrupowania nawet poza oficjalnymi terminami FIFA.

Europejskie kluby nie miały obowiązku zwalniać zawodniczek na takie zgrupowania. Dla wielu piłkarek wybór był więc prosty: albo pozostajesz w NWSL i utrzymujesz miejsce w reprezentacji, albo ryzykujesz swoją międzynarodową karierę.

To dlatego mistrzowskie drużyny USA z mundiali 2015 i 2019 składały się niemal wyłącznie z zawodniczek grających w amerykańskiej lidze.

Budowanie własnego imperium

Trzeba jednak przyznać, że ten model miał swoje uzasadnienie. NWSL była młodą ligą, która musiała zdobyć zaufanie kibiców, sponsorów i mediów. Obecność największych gwiazd – Abby Wambach, Megan Rapinoe, Alex Morgan czy Carli Lloyd – była kluczowa dla jej przetrwania.

Amerykański futbol kobiet przez lata był światowym liderem. Reprezentacja zdobywała medale i mistrzostwa świata, a krajowy system szkolenia wydawał się wzorem dla reszty świata. Problem polegał na tym, że świat nie zamierzał stać w miejscu.

Europa budzi się do życia

W ostatniej dekadzie kobiecy futbol w Europie przeszedł prawdziwą rewolucję. Kluby związane z największymi markami męskiej piłki zaczęły inwestować ogromne środki w swoje sekcje kobiece. Chelsea, Arsenal, Barcelona, Bayern Monachium, Manchester City czy Olympique Lyon stworzyły środowisko, które pod względem infrastruktury, szkolenia i poziomu sportowego zaczęło przewyższać wiele zespołów NWSL.

Rosła również ranga Ligi Mistrzyń UEFA. Dla młodych Amerykanek możliwość gry przeciwko Barcelonie, Lyonowi czy Arsenalowi stała się równie atrakcyjna jak występy w kraju. Po raz pierwszy od wielu lat Europa przestała być alternatywą. Stała się konkurencją.

Nowa wolność po 2022 roku

Prawdziwy przełom nastąpił w 2022 roku. Nowe porozumienie zbiorowe pomiędzy federacją a reprezentantkami zakończyło system finansowania zawodniczek przez U.S. Soccer. Zniknęły również ograniczenia dotyczące miejsca gry.

Amerykańskie piłkarki mogły wreszcie same decydować o swojej karierze. To otworzyło drzwi nowemu pokoleniu.

Emily Fox przeniosła się do Arsenalu. Naomi Girma trafiła do Chelsea. Jenna Nighswonger wybrała Londyn. Lindsey Heaps od lat buduje swoją pozycję we Francji. Alyssa Thompson zdecydowała się opuścić Los Angeles i rozpocząć nowy rozdział w Chelsea. Nie dlatego, że ktoś je do tego zmuszał. Po prostu pojawił się wybór.

Emma Hayes nie wysyła nikogo do Europy

Wielu obserwatorów uważało, że za tym trendem stoi selekcjonerka reprezentacji USA Emma Hayes, która przez lata prowadziła Chelsea. Sama trenerka stanowczo temu zaprzecza.

Jej filozofia jest prosta – zawodniczki powinny rozwijać się w najlepszych możliwych warunkach, niezależnie od kraju. To znacząca zmiana w porównaniu z wcześniejszymi latami, kiedy miejsce gry często wpływało na pozycję w reprezentacji. Dziś liczy się poziom sportowy, a nie adres klubu.

Globalizacja futbolu kobiet

Najważniejszym efektem tej zmiany jest jednak coś większego niż same transfery. Kobiecy futbol po raz pierwszy stał się naprawdę globalny.

Jeszcze kilkanaście lat temu najlepsze piłkarki świata były skoncentrowane w kilku krajach. Dziś zawodniczka z USA może rozwijać się w Anglii, Hiszpanii, Francji czy Niemczech, a następnie wracać do reprezentacji silniejsza dzięki nowym doświadczeniom.

Amerykanki uczą się europejskiej taktyki, gry pozycyjnej i różnych metod treningowych. Europejki z kolei korzystają z amerykańskiej intensywności, fizyczności i profesjonalizmu. Wygrywa na tym cały futbol.

Początek nowej epoki

NWSL nie przestaje być jedną z najmocniejszych lig świata. Wręcz przeciwnie – rozwija się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Jednak nie jest już jedynym miejscem, w którym amerykańskie piłkarki mogą realizować swoje ambicje. I być może właśnie na tym polega największy sukces ostatnich lat.

Kiedyś zawodniczki musiały wybierać między marzeniami o Europie a miejscem w reprezentacji. Dzisiaj mogą mieć jedno i drugie.

A fakt, że coraz więcej Amerykanek gra w największych klubach Europy, nie oznacza słabości amerykańskiej piłki. Jest dowodem na to, jak bardzo rozwinął się światowy futbol kobiet. To nie jest exodus.

To znak, że kobieca piłka nożna weszła w nową, globalną erę.

Maja Wójcik

Autor

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!