Zapach murawy, gigantyczne emocje i stawka, od której może zakręcić się w głowie. Już dziś na stadionie w południowokoreańskim Suwon poznamy dwie najlepsze kobiece drużyny w Azji. Przed nami półfinały Azjatyckiej Ligi Mistrzyń (AFC Women’s Champions League 2025/26).
Mamy tu wszystko, co fani futbolu kochają najbardziej: wielkie powroty po bolesnych porażkach, chęć srogiego rewanżu i marzenia o globalnej dominacji. A co jest w tym wszystkim najlepsze dla nas? Oba spotkania obejrzymy w Polsce o bardzo przystępnych porach. Zaparzcie dobrą kawę, bo zapowiada się wspaniały piłkarski dzień. Transmisje za darmo na portalu YouTube.
Australijska trauma z karnymi kontra japoński sen o potędze
W pierwszym półfinale zmierzą się Melbourne City FC (Australia) oraz Tokyo Verdy Beleza (Japonia). Początek tego starcia zaplanowano na 7:00 polskiego czasu.
To pojedynek trenerskich wyjadaczy, z których każdy ma coś do udowodnienia. Michael Matricciani z Melbourne w zeszłym roku dotarł ze swoimi piłkarkami aż do samego finału. Niestety, puchar przeszedł im koło nosa po dramatycznej serii rzutów karnych. Jak sam szczerze przyznaje, to była potwornie bolesna, ale i cenna lekcja. Dziś jego zespół nie jest już zespołem, który „nie do końca wie, czego się spodziewać”, ale dojrzałą drużyną, której największą bronią ma być żelazna konsekwencja.
Z kolei japoński zespół Tokyo Verdy, prowadzony przez doświadczonego 63-letniego Naokiego Kusunose, wcale nie zamierza zadowolić się podbojem samej Azji. Ich cel jest prosty, odważny i bardzo motywujący: chcą wygrać tę Ligę Mistrzyń, by móc reprezentować cały kontynent na pierwszych, historycznych Klubowych Mistrzostwach Świata Kobiet FIFA.
Gospodynie żądne rewanżu i tajemnicze debiutantki
Drugie spotkanie to absolutny hit z mocnym, lokalnym podtekstem: Naegohyang Women’s FC z Korei Północnej zmierzy się z gospodyniami turnieju, południowokoreańskim Suwon FC Women. Pierwszy gwizdek usłyszymy w samo południe, o 12:00 polskiego czasu.
Jeśli w sporcie szukacie historii o wyrównywaniu rachunków, to trafiliście w dziesiątkę. W listopadowej fazie grupowej rewelacyjne debiutantki z Korei Północnej brutalnie sprowadziły gospodynie na ziemię, wygrywając gładko 3:0. Trener gospodyń, Park Kil-young, otwarcie mówi o tym, że jego drużyna była wtedy w rozsypce, zżerana przez stres.
Ale to już przeszłość. Dzisiejszy Suwon to zupełnie inna, rozpędzona maszyna. Zawodniczki weszły w rytm meczowy w krajowej lidze, a w ćwierćfinale Ligi Mistrzyń zdemolowały obrończynie tytułu z Chin aż 4:0. Niesione dopingiem własnej publiczności, piłkarki z Korei Południowej wyjdą na murawę tylko po to, by wziąć bezlitosny rewanż za jesienną wpadkę.
Po drugiej stronie boiska stanie Naegohyang – zespół, który idzie przez swój debiutancki turniej jak burza, odprawiając z kwitkiem kolejne rywalki. Trener ekipy z Północy, Ri Yu Il, unika jednak wielkich słów. Zachowuje stoicki spokój i powtarza, że na tym etapie nie ma już słabych drużyn, a kluczem będzie chłodna głowa i skupienie wyłącznie na sobie.
Kto zgarnie bilety do wielkiego finału? Jedno jest pewne – na murawie w Suwon nikt dziś nie odstawi nogi.