Wydawało się, że są nietykalne. Czarni Sosnowiec, maszyna zaprogramowana na sukces, miała wiosną rozjechać ligową konkurencję walcem i spokojnie dowieźć kolejne mistrzostwo do klubowej gabloty. Mają na koncie niedawną deklasację Górnika Łęczna (4:1) i brutalne sprowadzenie na ziemię poznańskiego Lecha (4:0). Kibice z Zagłębia Dąbrowskiego w zasadzie powoli chłodzili już szampany. A jednak, na niespełna dwa tygodnie przed końcem sezonu Orlen Ekstraligi, w powietrzu czuć zapach potężnego, spektakularnego pożaru. Co musiałoby się stać, żeby sosnowiczanki wypuściły ten tytuł z rąk? Jak się okazuje, scenariusz apokalipsy pisze się sam.
Kac po pucharowym nokaucie
Wszystko zaczęło się sypać 16 maja na stadionie w Tychach. Finał Orlen Pucharu Polski z GKS-em Katowice miał być koronacją, a stał się koszmarem. Wyobraźcie to sobie: 87. minuta meczu, Czarni prowadzą 2:1 po golach Patrycji Sarapaty i Klaudii Miłek, trofeum jest na wyciągnięcie ręki. I wtedy wchodzi Amelia Bińkowska z GieKSy, z zimną krwią wyrównuje, a dogrywka zamienia się w rzeź niewiniątek. Katowiczanki aplikują liderkom ligi trzy kolejne ciosy (w tym dwa autorstwa fenomenalnie dysponowanej Aleksandry Nieciąg) i ostatecznie wygrywają to starcie 5:2.
To nie była zwykła porażka. To było brutalne obnażenie braków kondycyjnych i pęknięć mentalnych. 120 minut gry na oparach, potężne skurcze (wyeksploatowane Zofia Buszewska i Anna Konkol musiały opuścić boisko niemal w tym samym momencie na początku drugiej części dogrywki) i całkowity paraliż, gdy zwycięstwo zaczyna wymykać się z rąk. Jak po takim mentalnym i fizycznym nokaucie stanąć na nogi w lidze, mając w perspektywie wyjazdowy mecz o najwyższą stawkę?
Wrocławski test prawdy
Najbliższy weekend, 21. kolejka Orlen Ekstraligi. Zespół z Sosnowca jedzie do Wrocławia. Miejscowy Śląsk zagra na luzie, przed własną publicznością i przed kamerami. Dla wrocławianek to ważne wydarzenie, dla zmęczonych i poturbowanych psychicznie faworytek – istna wizyta w jaskini lwa. Jeśli sztab szkoleniowy Czarnych nie odbuduje w porę głów i nóg swoich kluczowych piłkarek, we Wrocławiu może dojść do sensacyjnej straty punktów. Wystarczy, że gra zatnie się w środku pola, a poobijana obrona – z ukaraną w pucharowym finale żółtą kartką Darią Kurzawą na czele – zacznie popełniać nerwowe błędy, by Śląsk bezlitośnie to wykorzystał.
Regulaminy, czyli biurokratyczna ruletka PZPN
A co, jeśli o tytule zadecyduje słynna polska myśl szkoleniowo-biurokratyczna? Gdyby Czarni Sosnowiec potknęli się na ostatniej prostej i zrównali punktami z GKS Katowice (lub ewentualnie Pogonią Szczecin), wchodzimy w mroczny, gęsty las regulaminów PZPN. Przy równej liczbie punktów liczą się mecze bezpośrednie, a w przypadku tzw. „małej tabeli” z udziałem więcej niż dwóch drużyn, decydować mogą detale. W skrajnym wariancie, kiedy wszystko inne nie przyniesie matematycznego rozstrzygnięcia, o losach mistrzostwa Polski zadecyduje… mniejsza liczba otrzymanych żółtych i czerwonych kartek, a w ostateczności nawet ślepy los z Departamentu Piłkarstwa Kobiecego! Biorąc pod uwagę rosnącą presję i narastającą frustrację po pucharowej porażce, to stąpanie po bardzo kruchym lodzie.
Oddech pościgu
Tymczasem rywalki absolutnie nie śpią. GKS Katowice znajduje się w potężnej euforii. Podopieczne trenerki Karoliny Koch udowodniły przed całą Polską, że mają żelazną kondycję, nieskończone pokłady wiary we własne możliwości i zabójczą skuteczność. Z kolei Pogoń Szczecin, ustępująca w tabeli jedynie liderowi, również punktuje konsekwentnie i pozostaje w grze. Jeśli grupa pościgowa poczuje choćby kroplę krwi zranionego faworyta, rzuci mu się do gardła.
Czy KKS Czarni Sosnowiec utrzymają nerwy na wodzy i zdobędą mistrzostwo? Matematyka wciąż twardo stoi po ich stronie. Ale w futbolu o tytule często decyduje ten jeden, ułamek sekundy, w którym przestaje działać matematyka, a zaczyna działać stres, fizjologia organizmu i zawiła biurokracja. Najbliższe dni w Orlen Ekstralidze zapowiadają się jako najpiękniejszy, i zarazem najbardziej bezwzględny sportowy thriller tej wiosny.
Matematyka cudu: Konkretne wyniki dające mistrzostwo rywalom
Aby cała ta katastroficzna układanka stała się faktem i to Pogoń Szczecin (mająca na koncie 45 punktów) wyprzedziła Czarnych Sosnowiec (50 punktów) na samym finiszu, na boiskach muszą paść bardzo konkretne rozstrzygnięcia. W najbardziej klarownym scenariuszu, w którym szczecinianki zdobywają tytuł rzutem na taśmę z przewagą jednego punktu (51 do 50), musi wydarzyć się następująca sekwencja wyników:
-
21. kolejka (23-24 maja): WKS Śląsk Wrocław sprawia sensację i wygrywa u siebie z Czarnymi Sosnowiec, podczas gdy Pogoń Szczecin sięga po pełną pulę w trudnym, wyjazdowym starciu z Górnikiem Łęczna.
-
22. kolejka (30 maja): Na zakończenie sezonu Grot SMS Łódź pokonuje Czarnych na ich własnym stadionie w Sosnowcu , a Pogoń Szczecin dopełnia dzieła, wygrywając przed własną publicznością ze Śląskiem Wrocław.
Gdyby liderki z Sosnowca w tych dwóch meczach zdołały ugrać chociaż jeden, pojedynczy punkt (notując np. jeden remis i jedną porażkę), a Pogoń wygrała oba swoje spotkania, obie ekipy zrównałyby się na szczycie tabeli z dorobkiem 51 punktów. W takiej sytuacji o mistrzostwie zdecyduje bezlitosna analiza bilansu spotkań bezpośrednich lub kolejne kryteria przewidziane w regulaminie PZPN.
| pozycja | klub | rozegrane spotkania | zdobyte punkty | bilans bramkowy | zwycięstwa | remisy | porażki |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 (M) | ![]() | 22 | 56 | 68:18 | 18 | 2 | 2 |
| 2 | ![]() | 22 | 51 | 60:18 | 16 | 3 | 3 |
| 3 | ![]() | 22 | 48 | 51:26 | 15 | 3 | 4 |
| 4 | ![]() | 22 | 47 | 49:20 | 15 | 2 | 5 |
| 5 | ![]() | 22 | 29 | 35:35 | 8 | 5 | 9 |
| 6 | ![]() | 22 | 28 | 29:34 | 8 | 4 | 10 |
| 7 | ![]() | 22 | 26 | 39:32 | 8 | 2 | 11 |
| 8 | ![]() | 22 | 26 | 30:47 | 7 | 5 | 10 |
| 9 | ![]() | 22 | 24 | 26:37 | 6 | 6 | 10 |
| 10 | ![]() | 22 | 23 | 24:44 | 7 | 2 | 13 |
| 11 (S) | ![]() | 22 | 11 | 23:72 | 3 | 2 | 17 |
| 12 (S) | ![]() | 22 | 7 | 36:67 | 1 | 4 | 17 |












Beznadziejna WITKOWSKA pozbawiła CZARNE pucharu. Drewniana WITKOWSKA dopuściła to utraty 3,4, 5 bramki. Zastanawiam się czy jest tak słaba czy zrobiła to celowo. Warto zapamiętać numer 66, jest warty mniej niż ZERO! Panie STEMPLEWSKI tą piłkarkę należy permanentnie usunąć ze składu…to jest DNO piłkarskie! Powinna szukać pracy za zmywaku!