To miało być spokojne, pełne wzruszeń pożegnanie z Emirates Stadium dla wielkich gwiazd, a skończyło się na łzach, wściekłych protestach i decydującej bramce w doliczonym czasie gry! Piłkarki Arsenalu rzutem na taśmę pokonały Everton, a ten niesamowity finał drastycznie zmienia układ sił na samym szczycie tabeli Women’s Super League.
Skandal w doliczonym czasie? Łzy i potężne protesty
Na trybunach Emirates Stadium zgromadziło się aż 25 068 kibiców, którzy do samego końca drżeli o końcowy rezultat. Ostatecznie szalę zwycięstwa na korzyść gospodyń przechyliła Stina Blackstenius, uderzając do siatki na 1:0 w 93. minucie. Sytuacja ta wywołała natychmiastową i niezwykle burzliwą reakcję zespołu gości. Zawodniczki Evertonu stanowczo protestowały, sugerując, że w trakcie bramkowej akcji Lotte Wubben-Moy znajdowała się na niedozwolonej pozycji. Co więcej, sztab i piłkarki z Liverpoolu domagały się odgwizdania faulu na ich bramkarce, twierdząc, że Courtney Brosnan została nieprzepisowo zaatakowana przez Leah Williamson. Grająca w barwach gości golkiperka długo nie podnosiła się z murawy po stracie gola i schodziła po końcowym gwizdku we łzach. Sytuację próbowała ratować reprezentacyjna koleżanka z przeciwnej drużyny, Katie McCabe, która pocieszała rozbitą bramkarkę.
Piorunująca dominacja i mur nie do przebicia
Zanim doszło do dramatycznych wydarzeń z doliczonego czasu, tablica wyników po pierwszej połowie wskazywała remis 0:0. Podopieczne trenerki Renee Slegers całkowicie zdominowały posiadanie piłki, oddając łącznie 16 strzałów w kierunku bramki. Ekipa gości skupiła się niemal wyłącznie na twardej defensywie, rezygnując z ofensywnych wypadów. Gospodyniom długo brakowało jednak skuteczności lub szczęścia – Olivia Smith potężnym uderzeniem obiła poprzeczkę, a fantastycznie dysponowana tego dnia Courtney Brosnan zatrzymała groźną próbę Alessii Russo. W drugiej części spotkania piłkę w bramce umieściła Laia Codina, jednak arbiter dopatrzył się spalonego i anulował trafienie.
Słodko-gorzkie rozstanie z wielkimi postaciami
Środowy wieczór miał niezwykle emocjonalny charakter ze względu na ostatni domowy występ Beth Mead. Angielska gwiazda, która żegna się z klubem po dziewięciu latach obfitujących w 264 występy, była najjaśniejszym punktem londyńskiego zespołu w pierwszej połowie. Niewiele brakowało, by okrasiła swoje pożegnanie przepięknym golem, jednak piłka po jej uderzeniach aż dwukrotnie lądowała na poprzeczce. Ostatecznie opuściła boisko w 63. minucie, ustępując miejsca na murawie Caitlin Foord, przy ogłuszających owacjach na stojąco od londyńskiej publiczności. Z obiektem w północnym Londynie żegnała się również wspomniana wcześniej Laia Codina, dla której dobiega końca jej trzyletnia przygoda z zespołem.
Bezcenny awans i gra o najwyższą stawkę
Zwycięstwo wyrwane w bólach ma kolosalne znaczenie dla końcowego układu sił w Women’s Super League. Dzięki wygranej Arsenal zgarnął komplet punktów i awansował na fotel wicelidera, wyprzedzając drużynę Chelsea o dwa punkty. Na zaledwie jedną kolejkę przed zakończeniem kampanii daje to zespołowi fenomenalną pozycję wyjściową do utrzymania drugiego miejsca, które gwarantuje bezpośredni udział w fazie grupowej Ligi Mistrzyń bez ryzykownych gier w kwalifikacjach. Z kolei Everton, mimo niezwykle ambitnej i twardej postawy w obronie, nie poprawił swojej sytuacji w lidze i pozostaje na ósmym miejscu w stawce, pewnie zmierzając do zakończenia sezonu na tej właśnie lokacie po raz trzeci z rzędu.