Środowe popołudnie w Katowicach zakończyło się totalnym pogromem! Piłkarki GKS-u Katowice nie miały najmniejszej litości dla przyjezdnych z Olsztyna, pewnie wygrywając to zaległe starcie aż pięcioma bramkami. Bezdyskusyjną bohaterką widowiska została Julia Włodarczyk, która skompletowała widowiskowego hat-tricka. Co dokładnie wydarzyło się na murawie.
Błyskawiczny nokaut i bezlitosny kwadrans
Spotkanie w ramach zaległej 13. kolejki Orlen Ekstraligi kobiet rozpoczęło się w środę, 6 maja 2026 roku o godzinie 15:00 na Stadionie Miejskim w Katowicach. Zgodnie z przedmeczowymi przewidywaniami, gospodynie błyskawicznie przejęły inicjatywę i urządziły sobie ostre strzelanie. Wynik został otwarty już w 5. minucie. Znakomitym dograniem popisała się Patricia Hmirova, a piłkę w siatce pewnie umieściła Klaudia Maciążka.
Ledwie trzy minuty później, w 8. minucie, miejscowe prowadziły już 2:0. Tym razem w roli asystentki wystąpiła Patrycja Kozarzewska, która precyzyjnie obsłużyła Julię Włodarczyk. Skrzydłowa GieKSy w tym momencie dopiero się rozkręcała. W 15. minucie przeprowadziła niezwykle dynamiczną szarżę lewą stroną boiska i zdobyła swojego drugiego gola w tym meczu. Po upływie zaledwie kwadransa, całkowicie zdezorientowana Energa Stomilanki Olsztyn przegrywała już 0:3.
Słupek ratuje miejscowe i pechowa kontuzja
Mając wypracowaną ogromną przewagę, podopieczne trener Karoliny Koch spokojnie kontrolowały boiskowe wydarzenia. Przyjezdne rzadko gościły pod polem karnym katowiczanek, ale gdy już zdołały się tam przedrzeć, napędziły gospodyniom sporo strachu. Najlepszą sytuację dla zespołu z Olsztyna wykreowała Martyna Duchnowska, jednak po jej strzale piłka zatrzymała się jedynie na słupku.
Jedyną negatywną informacją dla sztabu szkoleniowego z Katowic z pierwszej części gry była sytuacja z 40. minuty. Z powodu kontuzji plac gry musiała przedwcześnie opuścić Dżesika Jaszek. W jej miejsce na murawie natychmiast zameldowała się Oliwia Malesa. Do gwizdka oznaczającego przerwę rezultat nie uległ już zmianie.
Taneczny finał i rzut karny w doliczonym czasie
Zaraz po wznowieniu gry w drugiej połowie, kibice zgromadzeni przy ulicy Bukowej byli świadkami prawdziwej magii. W 47. minucie Julia Włodarczyk wpadła w pole karne rywalek, dosłownie zatańczyła z obrończyniami i bezlitośnie wpakowała piłkę do bramki, kompletując w ten sposób fenomenalnego hat-tricka.
Zawodniczki Energi Stomilanek próbowały w końcówce szukać chociażby honorowego trafienia, lecz brakowało im zdecydowania. Świetną okazję w 76. minucie miała Dominika Misztal, jednak będąc już w „szesnastce”, zwlekała z oddaniem strzału tak długo, aż ostatecznie zmarnowała tę szansę. Katowiczanki brutalnie zamknęły ten mecz w 95. minucie (doliczony czas gry), kiedy to Patricia Hmirova bardzo pewnie wykorzystała rzut karny, ustalając wynik spotkania na deklasujące 5:0.
Zawodniczka Meczu (MVP): Julia Włodarczyk (GKS Katowice)
Zagrała absolutnie wybitne zawody i była prawdziwym koszmarem dla defensywy z Olsztyna. Jej dynamika na lewej stronie boiska zaowocowała dwiema błyskawicznymi bramkami w pierwszej połowie. Zwieńczeniem jej występu był trzeci gol zaraz po przerwie, przy którym z niesamowitą swobodą wymanewrowała rywalki w polu karnym. Hat-trick w pełni zasłużony!
Wnioski po meczu:
- Cel zrealizowany w 100%: GKS Katowice wyszedł na murawę z jasnym zamiarem szybkiego „zabicia” meczu. Strzelenie trzech goli w 15 minut pokazuje ogromną siłę rażenia oraz świetne przygotowanie taktyczne do tego spotkania. Miejscowe nie dały przeciwniczkom najmniejszych szans na ułożenie swojej gry.
- Koszmarne wejście w spotkanie: Energa Stomilanki Olsztyn całkowicie przespały kluczowy moment meczu. Brak odpowiedniej koncentracji i ogromne luki w defensywie tuż po pierwszym gwizdku sprawiły, że to spotkanie ułożyło się dla nich najgorzej, jak to tylko możliwe. Zmarnowane okazje w dalszej części meczu (słupek Duchnowskiej, wahanie Misztal) tylko potwierdziły dużą ofensywną bezradność przyjezdnych.
Wynik tego spotkanie nie jest zaskoczeniem. Od początku rozgrywek piłkarki z Olsztyna jak i Tczewa były jedynymi kandydatkami do spadku. Wystarczy zerknąć w której kolejce w/w kluby punktowały. Z drugiej strony, czołowa czwórka też nie jest zaskoczeniem.
Już obecnie zapowiada się ciekawie następny sezon, dwa kluby ekstraligi już mają „dogadane” ciekawe dwa/trzy solidne wzmocnienia 🙂 W jednym z klubów szykuje się niemal rewolucja która może namieszać w rozgrywkach. No i jak zagra Legia/Legionistki ? Drugi beniaminek, bez względu kto awansuje, będzie raczej walczył o utrzymanie. I nie wykluczone a raczej wielce prawdopodobne, że dojdzie też do ciekawej sytuacji dwie drużyny z jednego miasta w ekstralidze. No bo Ślęza na 99% ma awans. Dziwnym klubem jest Polonia Środa Wielkopolska, od początku grania na tym poziomie rozgrywek jest upatrywana jako jeden z kandydatów do awansu, ale im bliżej końca rozgrywek, tym mniej powietrza w tym baloniku. Co ciekawe dotyczy to kobiecych jak męskich rozgrywek 😛