Kibice na Joie Stadium przeżyli prawdziwy rollercoaster emocji! Piłkarki Manchesteru City dosłownie rzutem na taśmę wyszarpały zwycięstwo 1:0 nad Liverpoolem w niedzielnym starciu Women’s Super League. Decydujący cios padł w doliczonym czasie gry, a ten niesamowity triumf sprawia, że liderki tabeli mają losy mistrzowskiego tytułu wyłącznie w swoich rękach!
Niedzielne spotkanie, rozegrane 3 maja 2026 roku, miało dla gospodyń ogromny ciężar gatunkowy. Po ubiegłotygodniowej porażce z Brighton, podopieczne trenera Andree Jeglertza musiały zdobyć komplet punktów, aby nie pozwolić dogonić się rywalkom w walce o mistrzostwo. Zadanie okazało się jednak niezwykle wymagające, a zwycięstwo narodziło się w ogromnych bólach.
Zaskakująca dominacja gości i strzały w obramowanie bramki
Pierwsza połowa spotkania na Joie Stadium zdecydowanie nie ułożyła się po myśli faworytek. Zespół z Manchesteru grał bardzo ospale, miał problemy z utrzymaniem się przy piłce i nie potrafił odnaleźć swojego optymalnego rytmu. To piłkarki Liverpoolu, stosując wysoki pressing i bezpośrednie ataki, dyktowały warunki gry na murawie.
Defensywa City była wielokrotnie wystawiana na próbę. Najlepszą okazję do otwarcia wyniku przed przerwą miała Grace Fisk, która po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafiła prosto w słupek! Swoje szanse na zdobycie gola dla przyjezdnych miały również Aurelie Csillag oraz Denise O’Sullivan. Z kolei bezradne gospodynie odpowiedziały w pierwszej odsłonie zaledwie jednym celnym uderzeniem, kiedy to z bliskiej odległości powstrzymana została Khadija Shaw. Choć do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, to zespół gości wygenerował wyższy wskaźnik goli oczekiwanych (xG).
Napór liderek i dramatyczna końcówka
Obraz gry uległ drastycznej zmianie po zmianie stron. Manchester City włączył wyższy bieg, zamykając rywalki na ich własnej połowie. Gospodynie oddały w drugiej części gry aż 11 ze swoich 14 strzałów w całym meczu. Bramkarka Liverpoolu, Jennifer Falk, dwoiła się i troiła, skutecznie zatrzymując groźne uderzenia Kerolin oraz ponownie Khadiji Shaw. Przyjezdne z rzadka odpowiadały kontratakami, ale minimalnie niecelne próby zanotowały Beata Olsson oraz Ceri Holland.
Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, nadeszła 91. minuta. To właśnie w doliczonym czasie gry A. Greenwood precyzyjnie dośrodkowała ze stałego fragmentu gry. W polu karnym najlepiej odnalazła się R. Knaak, która uderzyła piłkę głową. Interweniująca Jennifer Falk zdołała dotknąć futbolówki, ale popełniła błąd, nie zdołała jej utrzymać w rękach i ostatecznie piłka wylądowała w siatce, zapewniając City zwycięstwo 1:0!
Walka o tytuł na ostatniej prostej
Zwycięstwo odniesione w tak dramatycznych okolicznościach ma kolosalne znaczenie dla układu tabeli Women’s Super League. Zespół Manchesteru City uciekł Arsenalowi na odległość 11 punktów, choć należy pamiętać, że „Kanonierki” (które w środę rozgromiły Leicester aż 7:0) rozegrały o trzy spotkania mniej. Taki układ sprawia, że jeśli „Obywatelki” wygrają w ostatniej kolejce sezonu z West Hamem, zapewnią sobie pierwszy od dekady mistrzowski tytuł bez względu na wyniki rywalek.