W niedzielne popołudnie na Spotify Camp Nou byliśmy świadkami absolutnego piłkarskiego trzęsienia ziemi! Zespół FC Barcelony Femení pokonał w rewanżowym starciu Bayern Monachium 4:2, pieczętując swój awans do wielkiego finału Ligi Mistrzyń. Na oczach ponad 60 tysięcy widzów swoją bramkę zdobyła Ewa Pajor, a hiszpańska ekipa zapisała się w historii, meldując się w decydującym meczu po raz szósty z rzędu. Awans nie przyszedł jednak łatwo, a w samej końcówce kibice przeżyli chwile grozy!
Po remisie 1:1 w pierwszym spotkaniu rozegranym w Monachium, podopieczne trenera Pere Romeu musiały zagrać przed własną publicznością o pełną pulę. Spotkanie od samego początku toczyło się w zawrotnym tempie, a gospodynie narzuciły swoje warunki gry, co ostatecznie przełożyło się na upragniony bilet do Norwegii.
Błyskawiczne ciosy i kosztowne błędy w defensywie
Katalonki ruszyły do zmasowanych ataków zaraz po pierwszym gwizdku sędzi Stéphanie Frappart. Już w 8. minucie bliska szczęścia była Ewa Pajor, a niewiele później precyzji zabrakło również Salmie Paralluelo. Napór gospodyń przyniósł efekt w 13. minucie. To właśnie Paralluelo znakomicie odnalazła się w polu karnym, zamykając perfekcyjne dośrodkowanie, które posłała Caroline Graham Hansen.
Radość na Spotify Camp Nou nie trwała jednak długo. Zaledwie pięć minut później, w 18. minucie, fatalną stratę w strefie obronnej zanotowała Irene Paredes. Piłkę błyskawicznie przejęła Bernadette Amani, zagrała do Pernille Harder, a ta wyłożyła futbolówkę do Lindy Dallmann, która precyzyjnym strzałem po przekątnej wyrównała stan meczu. Gospodynie nie zamierzały spuszczać z tonu i jeszcze przed przerwą odzyskały prowadzenie. W 22. minucie ogromne zamieszanie w bawarskim polu karnym wykorzystała kapitan Alexia Putellas, z bliska pakując piłkę do siatki na 2:1. Przy takim wyniku obie ekipy zeszły do szatni.
Polski akcent i fenomenalna przewrotka
Druga odsłona to prawdziwy popis gry ofensywnej. W 55. minucie w rolę egzekutorki wcieliła się Ewa Pajor. Reprezentantka Polski idealnie nabiegła na dośrodkowanie od Paralluelo i wyprzedzając defensorkę gości, potężnym strzałem głową podwyższyła wynik na 3:1. Styl, w jakim nasza napastniczka zdobyła tego gola, do złudzenia przypominał uderzenia Roberta Lewandowskiego.
Zaledwie dwie minuty później trybuny eksplodowały po raz kolejny. Ponownie na listę strzelczyń wpisała się Alexia Putellas, która tym razem popisała się zjawiskowym uderzeniem z przewrotki. Choć początkowo istniało podejrzenie spalonego, system VAR potwierdził prawidłowość gola, a tablica świetlna wskazała bezpieczne 4:1.
Powrót gwiazdy i nerwowa końcówka
W 67. minucie na murawie zameldowała się Aitana Bonmatí, wracająca do gry po kontuzji odniesionej w listopadzie ubiegłego roku. Jej wejście zbiegło się jednak z momentem dekoncentracji całego zespołu. Strata powracającej pomocniczki napędziła akcję Bayernu, którą w 70. minucie wykończyła Pernille Harder, zdobywając gola na 4:2.
Bawarki poczuły krew i ruszyły do frontalnych ataków. Bohaterką w bramce gospodarzy została Cata Coll, która po znakomitej interwencji zbiła piłkę na poprzeczkę po strzale Arianny Caruso. Sytuację ofiarnym wybiciem ratowała jeszcze Mapi León, a przy kolejnych próbach Niemek świetnie blokowała Irene Paredes. Barcelona miała szanse na zamknięcie meczu z kontrataków, ale w sytuacjach sam na sam z bramkarką Eną Mahmutović myliły się zarówno Bonmatí, jak i Pajor. Niewykorzystane sytuacje mogły zemścić się w 90. minucie, kiedy to Harder ponownie umieściła piłkę w siatce. Na szczęście dla Katalonek, arbiter po długiej analizie wideo (VAR) anulowała to trafienie, dopatrując się wcześniejszego faulu na Patri Guijarro.
Historyczny rekord i ostateczne starcie w Oslo
Wynik 4:2 utrzymał się do końcowego gwizdka, co na oczach 60 021 kibiców przypieczętowało awans FC Barcelony. Hiszpański zespół dokonał rzeczy bezprecedensowej, awansując do finału Ligi Mistrzyń po raz szósty z rzędu.
Wielki finał odbędzie się 23 maja w Oslo, a rywalem „Dumy Katalonii” będzie najbardziej utytułowany klub w historii tych rozgrywek – Olympique Lyon (Francuzki mają na koncie 8 triumfów, przy 3 pucharach Barcelony). Będzie to już czwarte finałowe starcie tych potęg. W 2019 i 2022 roku górą był Lyon (odpowiednio 4:1 i 3:1), jednak w ostatnim finale w 2024 roku to Barcelona świętowała zwycięstwo 2:0.