W niedzielnym starciu rozegranym 3 maja 2026 roku na King Power Stadium faworytki nie zawiodły. Piłkarki Chelsea pewnie pokonały Leicester City 3:1 w ramach rozgrywek Women’s Super League. Mecz obfitował w spektakularne bramki i historyczne kamienie milowe, a wiceliderki z Londynu oficjalnie zagwarantowały sobie start w przyszłorocznej Lidze Mistrzyń. Gospodynie, po fatalnym sezonie, muszą szykować się do decydującego boju o ligowy byt.
Rekord wszech czasów i spektakularny dublet
Od pierwszych minut na murawie dominowała ekipa gości, która błyskawicznie zamknęła przeciwniczki na ich własnej połowie. Rozwiązanie worka z bramkami nadeszło w 13. minucie. Precyzyjnym dośrodkowaniem w pole karne popisała się Niamh Charles, a na dalszym słupku akcję skutecznie zamknęła uderzeniem głową Sam Kerr. Dla Australijki nie był to jednak zwykły gol. To jej 64. trafienie w Women’s Super League, co oznacza, że wyprzedziła Fran Kirby i stała się najlepszą strzelczynią w ligowej historii Chelsea.
Zdezorientowana defensywa „Lisów” nie miała chwili wytchnienia. W 27. minucie kibice byli świadkami prawdziwego błysku geniuszu Lauren James. Angielska napastniczka otrzymała podanie od Erin Cuthbert, po czym popisała się fenomenalnym strzałem typu „no-look” ze skraju pola karnego, umieszczając piłkę w dalszym rogu bramki. Zaledwie sześć minut później, w 33. minucie, James podwyższyła wynik na 3:0. Wykonując rzut wolny tuż zza „szesnastki”, przelobowała mur, a piłka po odbiciu od poprzeczki wylądowała w siatce gospodyń.
Zaskakujący błąd defensywy i przebudzenie „Lisów”
Leicester City, podłamane niedawną środową klęską 0:7 z Arsenalem, zdołało jednak odpowiedzieć przed przerwą. W 42. minucie niespodziewany prezent gospodyniom sprawiła Lucy Bronze. Jej bardzo słabe podanie do własnej bramkarki, Livii Peng, przechwyciła Shannon O’Brien, która pewnie wykończyła sytuację, strzelając zaledwie 11. bramkę Leicester w całych rozgrywkach.
Niestety, O’Brien niedługo potem musiała opuścić plac gry z powodu urazu głowy. Pomimo ogromnej przewagi rywalek, na słowa uznania w drużynie trenera Ricka Passmoora zasłużyła nastoletnia Katie Keane. Bramkarka, która zanotowała swój debiut w wyjściowym składzie, popisała się kilkoma fantastycznymi paradami, chroniąc swój zespół przed wyższym wymiarem kary. Do przerwy utrzymał się wynik 1:3.
Kontrola tempa, zmiany i bilet do Europy
Druga część spotkania miała zdecydowanie spokojniejszy przebieg. Menedżerka „The Blues”, Sonia Bompastor, myśląc już o nadchodzącym, niezwykle ważnym półfinale Women’s FA Cup przeciwko Manchesterowi City (zaplanowanym na 10 maja o 15:30 BST), zdecydowała się na zmiany, zdejmując z boiska m.in. aktywną Lauren James. Tempo gry Chelsea spadło, jednak liderki w pełni kontrolowały przebieg wydarzeń, nie pozwalając gospodyniom na rozwinięcie skrzydeł w kontratakach.
Zwycięstwo 3:1 ma dla londyńskiego zespołu kluczowe znaczenie. Dzięki sobotniemu potknięciu Manchesteru United (remis 1:1 z Brighton), Chelsea zbudowała nad czwartą pozycją bezpieczną przewagę sześciu punktów, co ostatecznie przypieczętowało ich awans do przyszłej edycji Women’s Champions League.
Z kolei dla zamykającego stawkę Leicester City była to już 16 porażka w 21 rozegranych meczach (z bagażem 51 straconych goli). Oznacza to, że zespół czekają baraże o utrzymanie w WSL. Ich przeciwnikiem będzie trzecia drużyna z zaplecza ekstraklasy (WSL 2) – Charlton Athletic.