Starcie na szczycie Orlen Ekstraligi nie zawiodło oczekiwań kibiców! Pogoń Szczecin po niezwykle zaciętym boju i golu w samej końcówce zremisowała u siebie 2:2 z Czarnymi Sosnowiec. Ten wynik oznacza, że rywalizacja o tytuł mistrza Polski nabiera jeszcze większych rumieńców, a liderki z Sosnowca na własne życzenie skomplikowały sobie drogę po złote medale!
Dominacja liderek i pewna egzekucja z jedenastu metrów
Pojedynek w Szczecinie miał ogromny ciężar gatunkowy – ewentualna wygrana Czarnych Sosnowiec sprawiłaby, że liderki znalazłyby się na prawdziwej autostradzie do mistrzowskiego tytułu, z której zepchnąć mogłaby je jedynie seria katastrof. Mając tego świadomość, zawodniczki gości weszły w mecz z ogromnym animuszem. To one kontrolowały przebieg wydarzeń na murawie, kreowały więcej sytuacji podbramkowych i imponowały żelazną dyscypliną w defensywie. Miejscowa Pogoń Szczecin miała z tego powodu ogromne trudności z oddaniem choćby jednego celnego strzału.
Przewaga ekipy z południa Polski znalazła swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników w 26. minucie. W polu karnym gospodyń nieprzepisowo powstrzymywana była Nikol Kaletka, a sędzia bez wahania wskazała na wapno. Do rzutu karnego podeszła Klaudia Miłek, która zachowała stalowe nerwy i pewnym uderzeniem zdobyła swoje 19. trafienie w sezonie. Chwilę później Miłek mogła skompletować dublet i podwyższyć prowadzenie, ale tym razem fenomenalną interwencją popisała się bramkarka „Portowianek”, Natalia Radkiewicz. Gospodynie próbowały odpowiedzieć w doliczonym czasie pierwszej połowy, jednak rzut wolny nie stworzył realnego zagrożenia i do przerwy utrzymał się wynik 0:1.
Niestety nie udało się odrobić trzech punktów do lidera. W sobotę zawodniczki kobiecej @PogonSzczecin_K zremisowały z Czarnymi Sosnowiec 2:2. Więcej zdjęć: https://t.co/nziXXflAG4 @tylkokobiecyfut pic.twitter.com/O3q882HzPk
— Krzysztof Cichomski (@cichomski_k) May 2, 2026
Zabójcze dwie minuty i uderzenie rzutem na taśmę
Druga odsłona długo kazała czekać na strzeleckie fajerwerki, ale gdy te już nadeszły, zgotowały kibicom prawdziwy rollercoaster. Prawdziwe trzęsienie ziemi miało miejsce w samej końcówce, kiedy to fani obejrzeli dwie bramki w przeciągu zaledwie dwóch minut.
Najpierw na trybunach zapanowała euforia, gdy po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego w polu karnym najlepiej odnalazła się Julia Brzozowska. Zawodniczka ze Szczecina potężnym strzałem głową doprowadziła do wyrównania. Euforia miejscowych trwała jednak zaledwie kilkadziesiąt sekund. Czarni odpowiedzieli błyskawicznie i bezlitośnie za sprawą świetnej akcji zwieńczonej golem Patrycji Sarapaty.
Zdeterminowane piłkarki Pogoni, widząc uciekające szanse na korzystny rezultat, rzuciły wszystkie siły do ataku. Ich niesamowity upór został nagrodzony w 87. minucie. Wtedy to bramkę na 2:2 zdobyła Zuzanna Rybińska, ostatecznie ustalając wynik tego emocjonującego hitu.
Zawodniczka Meczu (MVP): Klaudia Miłek (Czarni Sosnowiec)
Napastniczka Czarnych po raz kolejny udowodniła, że jest prawdziwym ofensywnym motorem napędowym swojej drużyny. Wytrzymała presję przy rzucie karnym, notując bardzo ważne, 19. trafienie w sezonie. Dodatkowo była niezwykle aktywna, non stop absorbując uwagę obrończyń ze Szczecina i zmuszając do największego wysiłku Natalię Radkiewicz.
Wnioski po meczu:
- Autostrada do mistrzostwa wciąż zamknięta: Piłkarki Czarnych Sosnowiec straciły doskonałą okazję, by praktycznie „zamknąć” ligę. Zwycięstwo w Szczecinie postawiłoby je w ultrakomfortowej sytuacji. Podział punktów sprawia, że kwestia tytułu wciąż pozostaje otwarta i liderki nie mogą pozwolić sobie na chwilę dekoncentracji.
- Szczeciński charakter: Pogoń pokazała niesamowitą siłę mentalną. Dwukrotnie przegrywać z tak silnym i dobrze poukładanym taktycznie rywalem, a mimo to zdołać wyszarpać punkt w 87. minucie – to świadczy o wielkim charakterze w szatni „Portowianek”.
- Górnik Łęczna wraca do gry! Ten wynik to absolutnie wymarzony scenariusz dla ekipy z Lubelszczyzny. Obecnie Pogoń Szczecin traci do liderek z Sosnowca pięć punktów, jednak dystans Górnika Łęczna wynosi w tym momencie już tylko trzy „oczka”. Walka o złoto Orlen Ekstraligi zapowiada się pasjonująco aż do ostatniego gwizdka sezonu!