Gdyby ktoś napisał scenariusz do 18. kolejki Orlen Ekstraligi, pewnie uznalibyśmy, że trochę przesadził z dramatyzmem. Mieliśmy tam wszystko: łzy radości w Katowicach, bolesną lekcję pokory w Tczewie i ten rodzaj sportowego nieszczęścia w Olsztynie, po którym trudno zasnąć. To był weekend, w którym liczby w tabeli zeszły na drugi plan, ustępując miejsca czystym emocjom na każdym ligowym stadionie.
Sosnowiecka maszyna do wygrywania – bez litości i z uśmiechem
Zacznijmy od Tczewa, choć dla tamtejszych kibiców to nie było miłe popołudnie. Czarni Antrans Sosnowiec przyjechali jak po swoje i wygrali aż 8:0, przypominając wszystkim, dlaczego to oni rozdają karty w tej lidze.
Ale za tym wynikiem stoi człowiek – a konkretnie Klaudia Miłek, która zagrała mecz życia, pakując piłkę do siatki cztery razy (59′, 61′, 75′, 85′). Widzieć taką pewność siebie pod bramką to czysta przyjemność. Miłek umocniła się na czele wyścigu o koronę królowej strzelczyń, mając już 18 trafień w sezonie. Sosnowiczanki nie tylko wygrywają, one bawią się futbolem – do siatki trafiały też Karlina Miksone, Patrycja Sarapata (dwukrotnie) oraz Amelia Chmura. Ich bilans bramkowy ($+45$) wygląda po prostu kosmicznie.
Katowicki charakter, czyli jak podnieść się z kolan
W Katowicach działy się rzeczy magiczne. To był „hit kolejki”, ale i test dojrzałości dla GKS-u. Kiedy w 38. minucie młoda bramkarka Wiktoria Marzec popełniła błąd, a Pogoń Szczecin wyszła na prowadzenie po strzale Anastasiji Poļuhovicy, na stadionie zrobiło się cicho. Ale mistrzynie Polski pokazały, że charakteru nie kupuje się w sklepie.
GKS Katowice odwrócił losy meczu i pokonał wicelidera 4:2. Bohaterka była nieoczywista – Julia Langosz weszła z ławki w 64. minucie i dwoma ciosami w samej końcówce (82′ i 90′) zapewniła GieKSie trzy punkty. Wcześniej strzelały Klaudia Maciążka i Patricia Hmirova z rzutu karnego. To był pokaz trenerskiego nosa Karoliny Koch i dowód na to, że w Katowicach nikt nie zamierza oddawać tytułu bez walki.
Profesorski Górnik w Poznaniu i krakowski podział punktów
W Poznaniu nie było miejsca na sentymenty, choć miejscowy Lech UAM bardzo chciał sprawić niespodziankę. Górnik Łęczna wygrał 3:1, a prawdziwą klasę pokazała Klaudia Lefeld, która dwa razy wpisała się na listę strzelców (w tym raz z karnego). Lechitki odpowiedziały golem Oliwii Związek, dając swoim kibicom chwilę nadziei, ale kropkę nad „i” postawiła Anna Rędzia w 88. minucie. Górnik pokazał, że mimo zmian na ławce trenerskiej, wciąż potrafi kontrolować przebieg meczu na trudnym terenie.
Z kolei w Krakowie oglądaliśmy starcie dwóch ekip, które nie boją się iść na wymianę ciosów. KS Uniwersytet Jagielloński zremisował ze Śląskiem Wrocław 2:2. To był mecz walki – Anita Romuzga otworzyła wynik dla UJ, ale Śląsk odpowiedział jeszcze przed przerwą za sprawą Julii Jędrzejewskiej, a zaraz po niej wyszedł na prowadzenie dzięki Karolinie Gec. Ostatecznie „Jagiellonki” uratowały punkt w 83. minucie po trafieniu Lidii Kulki. Remis sprawiedliwy, ale zostawiający obu ekipom niedosyt.
Dramat w Olsztynie i twarda walka o życie w Bielsku-Białej
Najsmutniejszy obrazek kolejki widzieliśmy jednak w Olsztynie. Stomilanki walczyły jak lwice, doprowadziły do remisu w 82. minucie po strzale Martyny Duchnowskiej i wydawało się, że wyszarpią bezcenny punkt. A potem przyszła 97. minuta i nieszczęśliwy gol samobójczy Gabrieli Kędzi, który dał zwycięstwo Grotowi SMS Łódź (1:2). To jest właśnie to okrutne oblicze sportu – sekunda nieuwagi, która niweczy ogromny trud całego zespołu. Łodzianki, prowadzone wcześniej przez Magdalenę Dąbrowską, wywiozły punkty rzutem na taśmę.
Tymczasem w Bielsku-Białej emocje były innego rodzaju – tam trwała twarda, fizyczna walka o ligowy byt. Rekord skromnie, ale zasłużenie pokonał AP Orlen Gdańsk 1:0. Bohaterką została Nicole Jendrzejczyk, której gol z 61. minuty może ważyć na wagę złota w kontekście utrzymania. Gdańszczanki próbowały odrabiać straty, ale tego dnia defensywa Rekordu była jak mur.
Krajobraz po bitwie: Co mówi nam tabela?
Po 18 kolejkach hierarchia jest jasna: Czarni Sosnowiec prowadzą z 46 punktami, ale Pogoń Szczecin i Górnik Łęczna (oba po 41 pkt) wciąż czują ich oddech na plecach. GKS Katowice z 33 punktami i dwoma zaległymi meczami to wciąż „śpiący olbrzym”, który może jeszcze sporo namieszać w czołówce.
Co warto zapamiętać z tej kolejki?
- Klaudia Miłek to strzelecki fenomen – 4 gole w jednym meczu i 18 w sezonie.
- GKS Katowice ma „jokera” w osobie Julii Langosz, która uratowała hit z Pogonią.
- Czarni Sosnowiec uciekają reszcie stawki, mając już 46 punktów i ogromną przewagę bramkową.
- Stomilanki Olsztyn przeżyły sportowy dramat, tracąc punkty w ostatniej akcji meczu.
Przed nami ostatnia faza rozgrywek i walka o medale. Jeśli poziom emocji utrzyma się na tym poziomie, to maj w Orlen Ekstralidze będzie gorętszy niż kiedykolwiek.
| pozycja | klub | rozegrane spotkania | zdobyte punkty | bilans bramkowy | zwycięstwa | remisy | porażki |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 (M) | ![]() | 20 | 50 | 63:15 | 16 | 2 | 2 |
| 2 | ![]() | 20 | 45 | 56:18 | 14 | 3 | 3 |
| 3 | ![]() | 20 | 44 | 44:17 | 14 | 2 | 4 |
| 4 | ![]() | 19 | 39 | 42:24 | 12 | 3 | 4 |
| 5 | ![]() | 20 | 29 | 32:30 | 8 | 5 | 7 |
| 6 | ![]() | 20 | 28 | 28:31 | 8 | 4 | 8 |
| 7 | ![]() | 18 | 26 | 38:29 | 8 | 2 | 9 |
| 8 | ![]() | 19 | 23 | 26:40 | 6 | 5 | 8 |
| 9 | ![]() | 20 | 20 | 22:41 | 6 | 2 | 12 |
| 10 | ![]() | 20 | 18 | 21:37 | 4 | 6 | 10 |
| 11 (S) | ![]() | 20 | 10 | 21:65 | 3 | 1 | 16 |
| 12 (S) | ![]() | 20 | 6 | 34:60 | 1 | 3 | 16 |











