W pierwszym półfinałowym starciu Ligi Mistrzyń londyński Arsenal pokonał na własnym stadionie Olympique Lyon 2:1, odwracając losy spotkania po niezwykle emocjonującej drugiej połowie. Kluczowe dla końcowego rezultatu okazały się fatalne pomyłki francuskiej defensywy, które pozwoliły gospodyniom zdobyć bezcenną przewagę przed rewanżem. Dla londyńskiego klubu to historyczny moment – po raz pierwszy na dziewięć prób udało im się wygrać pierwsze spotkanie na etapie półfinału tych elitarnych rozgrywek.
Francuski początek i dominacja w środku pola
Początkowe fragmenty meczu zapowiadały trudną przeprawę dla gospodyń. Choć Alessia Russo starała się aktywnie szukać wolnych stref między linią obrony a pomocą rywalek, by kreować sytuacje koleżankom, zespół z Francji szybko odczytał te zamiary. Zawodniczki z Lyonu zastosowały wysoki pressing, co skutecznie odcięło od podań zarówno Russo, jak i wspierające ją Caitlin Foord oraz Olivię Smith.
To właśnie konsekwentna gra w obronie przyniosła przyjezdnym prowadzenie w 17. minucie. Po przechwycie piłki w strefie obronnej Arsenalu, błyskotliwą, indywidualną akcją popisała się Jule Brand. Niemiecka piłkarka ścięła z lewego skrzydła do środka, bez problemu urwała się Kim Little (przy spóźnionej reakcji Leah Williamson, która nie doskoczyła do rywalki) i precyzyjnym strzałem umieściła piłkę w siatce obok bezradnej Daphne van Domselaar.
Taktyczna metamorfoza i kontrowersje
Widząc narastające problemy swojego zespołu, trenerka Arsenalu Renee Slegers zdecydowała się na zmianę strategii po przerwie. „Kanonierki” wyszły na drugą połowę z założeniem stosowania wyższego pressingu i błyskawicznego przechodzenia z obrony do ataku. Zmiana dynamiki całkowicie zaskoczyła piłkarki z Lyonu.
Gospodynie zaczęły stwarzać realne zagrożenie. Najpierw Olivia Smith uderzyła w boczną siatkę, a chwilę później wydawało się, że Arsenal stanie przed idealną szansą na wyrównanie, gdy sędzia podyktowała rzut karny po starciu Kim Little z Wendie Renard. Interwencja systemu VAR wykazała jednak, że kapitan Lyonu czysto wygarnęła piłkę, co skutkowało anulowaniem „jedenastki”. Chwilę później francuską drużynę przed stratą bramki uratowała bramkarka Christiane Endler, która świetnie obroniła nogami strzał Smith oddany po precyzyjnym wycofaniu piłki od Katie McCabe.
Od bohatera do antybohatera – dramatyczne pomyłki Lyonu
Przełomowy moment nadszedł w 58. minucie, a bohaterka poprzedniej akcji stała się tragiczną postacią dla swojego zespołu. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w wykonaniu Mariony Caldentey, naciskana przez wbiegającą Stinę Blackstenius Christiane Endler popełniła niewytłumaczalny błąd, wypuszczając piłkę, która ostatecznie wpadła do jej własnej bramki. Mimo gorących protestów Wendie Renard, która sygnalizowała faul w polu karnym w momencie dośrodkowania, powtórki VAR potwierdziły prawidłowość gola.
Wyrównująca bramka sprawiła, że mecz stał się niezwykle otwarty, a gra przenosiła się od jednego pola karnego do drugiego. Lyon miał fenomenalną okazję na ponowne wyjście na prowadzenie, lecz skrzydłowa Kadidiatou Diani, mając przed sobą jedynie bramkarkę Arsenalu, potężnie uderzyła w poprzeczkę.
Zemściło się to na zespole gości w najgorszy możliwy sposób. Chwilę po niewykorzystanej sytuacji Diani, doszło do katastrofalnego nieporozumienia między Christiane Endler a obrończynią Ingrid Engen, której piłka prześlizgnęła się pod butem przed zderzeniem z własną bramkarką. Całą sytuację z zimną krwią wykorzystała Olivia Smith, przejmując bezpańską piłkę i pewnie posyłając ją do pustej bramki, ustalając wynik na 2:1.
Dzięki temu zwycięstwu Arsenal zachowuje ogromne szanse na drugi z rzędu awans do wielkiego finału. Kwestia awansu rozstrzygnie się podczas spotkania rewanżowego, które zaplanowano na sobotę, 2 maja na Groupama Stadium w Lyonie.