Znamy już mistrza Hiszpanii, ale to wcale nie oznacza końca wielkich emocji! FC Barcelona przypieczętowała tytuł, jednak w najbliższy weekend uwaga kibiców skupi się na dramatycznej walce o ligowy byt i europejskie puchary. Kto zachowa zimną krew w starciach o „sześć punktów”, a kto pożegna się z marzeniami o elicie? Sprawdźcie, co przygotowała dla nas 26. seria gier!
Tten weekend zapowiada się niezwykle intensywnie. Choć złote medale znalazły już swoje właścicielki, w tabeli Ligi F Moeve wciąż jest mnóstwo niewiadomych, a zespoły walczące o utrzymanie nie mają już marginesu błędu.
Środowa koronacja „Dumy Katalonii”
Zmagania w tej kolejce rozpoczęły się awansem, w środę 22 kwietnia o 19:00. Na stadionie lokalnego rywala FC Barcelona rozbiła RCD Espanyol 1:4, oficjalnie zapewniając sobie mistrzostwo.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia przyjezdnych i debiutu wychowanki, Rosalíi Domínguez. Wynik otworzyła potężnym strzałem zza pola karnego Carla Julià. Gospodynie odpowiedziały z rzutu karnego podyktowanego za faul Marty Torrejón na Browne – pewną egzekutorką „jedenastki” okazała się Laia Ballesté. Radość Espanyolu nie trwała długo, bo po genialnym podaniu od Clary Serrajordi na listę strzelczyń wpisała się Graham Hansen. Po przerwie trener Pere Romeu posłał na boisko Vicky López, a show skradła Martine Fenger. Norweżka zdobyła dwie bramki (w tym jedną po strzale głową), zyskując tytuł MVP meczu i rozpoczynając mistrzowską fetę swojej drużyny.
Sobotnie batalie i ostateczna walka o życie
W sobotę 25 kwietnia o godzinie 12:00 czekają nas dwa interesujące starcia.
Athletic Club (9. miejsce) podejmie szóstą w tabeli ekipę Granada CF. Różnica między zespołami to tylko sześć punktów. Baskijki wracają po wygranej 0:1 z Levante, a w ich kadrze ponownie znalazły się Patricia Zugasti oraz Bibiane Schulze (zabraknie jedynie Estefy). Z kolei Granada to rewelacja 2026 roku (tylko jedna porażka i cztery wygrane z rzędu z czystym kontem). Zespół z Andaluzji zagra bez Linnéi Solvoll. W pierwszym meczu tych drużyn Athletic wygrał pewnie 1:5.
Równolegle FC Badalona Women zmierzy się z Atlético de Madrid (5. miejsce, 44 punkty). Gospodynie przystępują do meczu osłabione po blamażu 6:0 z Barceloną. W ich bramce nie zobaczymy kontuzjowanych Maríi Valenzueli oraz Antonii Canales (zerwanie więzadeł). Defensywa również kuleje – pauzują Núria Garrote, Berta Pujadas i Cristina Cubedo. „Rojiblancas”, mające na koncie sześć zwycięstw z rzędu, odzyskują po zawieszeniu Rosę Otermín, ale muszą radzić sobie bez kontuzjowanych Silvii Lloris (ACL) i Júlii Bartel. Pierwsze starcie zakończyło się wynikiem 2:0 dla Atlético.
Prawdziwy mecz o życie zaplanowano na 16:00 na stadionie Ipurua. Trzynasta w tabeli SD Eibar (18 punktów) zagra z zamykającym stawkę Levante UD (8 punktów). Gospodynie mają fatalną passę dziesięciu spotkań bez wygranej (1 remis, 9 porażek) i najgorszą ofensywę w lidze (zaledwie 12 goli). Zabraknie zawieszonej za kartki Sary Martín, ale wraca Carla Andrés. Sytuacja Levante jest jeszcze gorsza – zespół notuje serię siedmiu przegranych meczów z rzędu. Goście zagrają bez kontuzjowanej Ériki González (ACL). W pierwszej rundzie to Eibar triumfowało 0:1.
Niedziela pełna hitów i pożegnań
Niedzielne zmagania otworzy starcie o 12:00 pomiędzy Deportivo Abanca a Alhama CF ElPozo. Będzie to wyjątkowy dzień dla Samary Ortiz, która świętuje swój setny występ w barwach klubu z Galicji. Gospodynie, utrzymane już w lidze, muszą radzić sobie bez długiej listy zawodniczek: Yohany Gómez, Cris Martínez, Mariny Artero, Carloty Suárez, Evy Dios i Millene Cabral. Ich rywalki to znajdująca się w strefie spadkowej Alhama (15. miejsce, 9 punktów), która przegrała… siedemnaście meczów z rzędu! Co ciekawe, ich ostatnie zwycięstwo miało miejsce 5 października i było to właśnie starcie z Deportivo (3:1).
O 13:00 przeniesiemy się na Heliodoro Rodríguez López, gdzie Costa Adeje Tenerife (4. miejsce, 46 punktów) zagra z Sevilla FC (7. miejsce, 39 punktów). Drużyna z Wysp Kanaryjskich wciąż walczy o Ligę Mistrzyń, ale zagra m.in. bez Maríi Estelli, Pisco, ’Bicho’ i Iratxe Pérez. Do składu wracają za to Paola Hernández i Bárbara Martínez. Sevilla chce przełamać serię trzech porażek, jednak dokona tego bez Raquel Morcillo, Evy Llamas, Gemmy Gili i Jassiny Blom. Na boisku zobaczymy natomiast wracającą Iris Arnaiz.
Późnym popołudniem o 17:30 rewelacyjny w tym roku Real Sociedad (3. miejsce, 54 punkty) podejmie Madrid CFF (10. miejsce, 31 punktów). Gospodynie zagrają bez Maríi Moliny, Elene Guridi i Maren Lezety. Zespół z Madrytu (bez wygranej od czterech spotkań) musi łatać dziury w składzie, gdyż pauzują Mônica Hickmann, Allegra Poljak, Alba Ruiz oraz Ángela Sosa.
Kolejkę zamknie o 19:30 pojedynek na Alfredo Di Stéfano. Wiceliderki z Real Madryt CF (59 punktów) mogą zapewnić sobie bilet do Ligi Mistrzyń w starciu z walczącym o przetrwanie DUX Logroño (14. miejsce, 14 punktów). W Madrycie zabraknie Sandie Toletti, Tere Abelleiry (ACL) i Signe Bruun. DUX, które w ostatnich dwóch meczach ugrało cenne cztery punkty, zagra bez zawieszonej Mii Asenjo oraz Loreny Valderas, Sandry Garcíi i Dony Scannapieco. Poprzedni mecz tych drużyn zakończył się niespodziewanym remisem 2:2.