Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Derby województwa śląskiego na końcu Polski. Czy PZPN pójdzie po rozum do głowy?

Derby województwa śląskiego na końcu Polski. Czy PZPN pójdzie po rozum do głowy?

Kilkanaście kilometrów, mają rozegrać najważniejszy mecz sezonu. Zbliżają się z wypiekami na twarzy do wielkiego finału. Gdzie powinny go zagrać? Zdrowy rozsądek podpowiada, że gdzieś blisko, żeby fani obu ekip mogli wypełnić trybuny po brzegi. Tymczasem zgodnie z planem z lutego 2026 roku, finał Orlen Pucharu Polski Kobiet pomiędzy GKS-em Katowice a Czarnymi Sosnowiec ma odbyć się… w Szczecinie. Prawie 600 kilometrów od ich domów!

Kiedy sport pisze własne, złośliwe scenariusze

Decyzja PZPN-u w momencie jej ogłaszania wcale nie była pozbawiona logiki. Finał na pięknym, nowoczesnym Stadionie Miejskim im. Floriana Krygiera w Szczecinie (ponad 21 tysięcy miejsc) miał być świętem piłki, ponieważ wszyscy liczyli, że wystąpi w nim niezwykle silna, miejscowa Pogoń. Ale sport, jak to sport – bywa bezlitosny dla urzędniczych planów.

W półfinałach doszło do weryfikacji. Pogoń Szczecin po niezwykle zaciętym meczu odpadła, przegrywając z Czarnymi Sosnowiec w rzutach karnych 1:3. W drugim półfinale z kolei GKS Katowice pewnie rozbił Lecha Poznań aż 5:0. Co ciekawe, na trybunach w Poznaniu zasiadło aż 8311 kibiców, ustanawiając tym samym nowy, wspaniały rekord frekwencji klubowej piłki kobiecej w Polsce. Kobieca piłka rośnie w siłę i przyciąga tłumy! Niestety, w efekcie tych rozstrzygnięć mamy wielki finał z udziałem dwóch drużyn ze Śląska i Zagłębia, które muszą jechać na drugi koniec kraju.   

– fot. Radosław Jurga

Pociągiem przez mękę i „travel fatigue”

Wysyłanie dwóch śląskich drużyn na Pomorze Zachodnie to logistyczny koszmar i niemal stuprocentowa gwarancja dramatycznie niskiej frekwencji.

Podróż autokarem na tym dystansie to 8-9 godzin ciągłej jazdy. A pociągi? To istny tor przeszkód dla najwytrwalszych. Najszybsze połączenie z Katowic do Szczecina to niespełna 6 godzin, ale te gorzej skomunikowane opcje potrafią zająć nawet ponad 11 godzin i wymagać do czterech przesiadek! Koszt takiej wyprawy dla standardowej, czteroosobowej rodziny nierzadko przebija barierę 1000 złotych. To cena absolutnie zaporowa, zwłaszcza że mecze kobiecej piłki przyciągają głównie rodziny z dziećmi i młodzież z lokalnych akademii.

Nie zapominajmy też o samych głównych aktorkach widowiska. Wielogodzinna podróż dzień przed kluczowym meczem wywołuje tzw. „travel fatigue” (zmęczenie podróżą), które zaburza regenerację i wpływa na formę fizyczną. Zmuszanie elitarnych zawodniczek do takiej wyprawy tylko po to, by zadowolić biurokratyczne harmonogramy, mija się z celem.

Pusty moloch czy pękający w szwach śląski kocioł?

W Szczecinie finał bez udziału Pogoni przyciągnie na trybuny garstkę najwierniejszych fanatyków. Wyobraźcie sobie ten przygnębiający, smutny obrazek w ogólnopolskiej telewizji: potężny obiekt na 21 tysięcy miejsc, na którym zajętych jest zaledwie kilkaset krzesełek. Głuche echo zamiast żywiołowego dopingu. Taki przekaz to strzał w kolano dla wizerunku rozgrywek i antyreklama dla potężnego sponsora tytularnego – Orlenu.

Tymczasem na południu mamy wspaniałe alternatywy „pod nosem”. ArcelorMittal Park w Sosnowcu to nowoczesny obiekt na 11 600 miejsc, a nowa Arena Katowice pomieści ponad 15 000 widzów. Rozegranie tam derbowego finału gwarantuje pękające w szwach trybuny, fantastyczną atmosferę, gęstą akustykę i świetny produkt telewizyjny, z którego sponsorzy będą wprost zachwyceni.

Piłeczka po stronie PZPN

Puryści powiedzą: „Ale przecież regulamin zakłada grę na neutralnym terenie!”. To prawda, w męskim futbolu to standard (jak finały na Stadionie Narodowym). Ale kobieca piłka jest w fazie intensywnego budowania bazy kibicowskiej. Tu trzeba ułatwiać dostęp, a nie wznosić bariery.

Kluby na szczęście nie siedzą z założonymi rękami. Zarówno GKS Katowice, jak i Czarni Sosnowiec wystosowały już wspólny apel do prezesa PZPN, Cezarego Kuleszy, z żądaniem przeniesienia spotkania na południe Polski. Sprawę podłapują też media i eksperci – na przykład Joanna Tokarska słusznie zauważyła, że na południu nie brakuje wolnych stadionów gotowych na organizację imprezy, jak choćby obiekty w Tychach czy Sosnowcu.   

Zarząd PZPN ma pełne prawo, by w drodze wyjątku zmienić lokalizację finału. Pokazał to niedawno Związek Piłki Ręcznej, który błyskawicznie, z rozsądkiem i przy akceptacji sponsora (również Orlenu!), przeniósł finałowy turniej kobiet z Kalisza do Elbląga. PZPN musi teraz zadać sobie jedno ważne pytanie: czy zależy nam na sztucznym trzymaniu się papierowych ustaleń, czy na tym, aby święto kobiecej piłki było faktycznie… świętem? Odpowiedź wydaje się oczywista. Czekamy na ruch władz!

Dawid Gordecki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!