Już dziś, we wtorek 21 kwietnia 2026 roku, polska piłka klubowa wstrzyma oddech! Przed nami półfinały Orlen Pucharu Polski, które zapowiadają się absolutnie elektryzująco. W Szczecinie czeka nas mordercza walka o rewanż za ubiegłoroczny, dramatyczny finał, podczas gdy w Poznaniu beniaminek rzuci wyzwanie aktualnym mistrzyniom kraju na oczach gigantycznej widowni. Szykujcie popcorn, bo to będą piłkarskie spektakle na najwyższym poziomie!
Dla każdego kibica śledzącego kobiecy futbol dzisiejszy wieczór to absolutne święto. Z perspektywy publicystycznej rzadko mamy do czynienia z tak doskonale napisanymi scenariuszami. Z jednej strony mordercza rywalizacja na szczycie tabeli przeniesiona na pucharowy grunt, z drugiej – kopciuszek z ambicjami, który przyciąga na trybuny tłumy, o jakich jeszcze kilka lat temu mogliśmy tylko pomarzyć.
Piekło w Szczecinie: Przedwczesny finał na wyprzedanym stadionie
Zaczynamy punktualnie o 18:00. Na boisku nr 3 kompleksu przy ul. Karłowicza 28 w Szczecinie zmierzą się dwie absolutne potęgi. Pogoń Szczecin podejmie Czarnych Sosnowiec, a fakt, że wszystkie bilety na to spotkanie zostały wyprzedane (sold out!), mówi sam za siebie. Transmisję z tego starcia będzie można śledzić na kanale Pogoń TV na YouTube.
To spotkanie to znacznie więcej niż tylko półfinał. To otwieranie starych ran. Doskonale pamiętamy finał z 17 maja 2025 roku, rozegrany na neutralnym stadionie ŁKS-u. Wtedy kibice przeżyli prawdziwy rollercoaster. W regulaminowym czasie gry padł remis 1:1 (wynik otworzyła w 77. minucie Klaudia Miłek, po czym Pogoń błyskawicznie wyrównała). Prawdziwą zmorą szczecinianek okazała się bramkarka Czarnych, Julia Woźniak, która najpierw obroniła rzut karny egzekwowany przez Okoniewską, a potem murowała bramkę w serii jedenastek, doprowadzając rywalki do błędów. Z „wapna” myliła się m.in. Szymaszek, a po stronie Sosnowca pudło zaliczyła Witek. Ostatecznie, dzięki celnym strzałom Buszewskiej, Chudzik, Grzywińskiej i decydującemu uderzeniu niezawodnej Miłek, to Czarni cieszyli się ze zwycięstwa 4:3 w rzutach karnych.
Dziś „Portowianki” mają wszystko, by wziąć srogi rewanż. Ekipa ze Szczecina wiosną idzie jak burza – wygrała wszystkie sześć ligowych spotkań. Ostatnia ich wpadka? Musimy cofnąć się aż do 4 października, kiedy to uległy… Czarnym Sosnowiec 1:2. Statystyka ostatnich pięciu spotkań z udziałem tych drużyn to twarde 4 zwycięstwa i 1 porażka. W Orlen Ekstralidze sytuacja jest równie napięta: po 17 rozegranych meczach na czele tabeli zasiadają Czarni z dorobkiem 43 punktów, a Pogoń depcze im po piętach, tracąc zaledwie dwa oczka. Dla szczecinianek motywacja jest podwójna – tegoroczny finał zostanie rozegrany na płycie głównej stadionu im. Floriana Krygiera w Szczecinie. Przejść obok takiej szansy po prostu nie wypada.
Poznańskie święto: Beniaminek kontra Mistrzynie na wielkim obiekcie
Pół godziny później, o 18:30, uwaga przeniesie się do Wielkopolski. Na Enea Stadionie przy ul. Bułgarskiej 17 w Poznaniu, miejscowy Lech Poznań UAM skrzyżuje rękawice z GKS-em Katowice. Mecz będzie transmitowany na klubowym kanale YouTube Lecha Poznań , ale to, co dzieje się wokół tego wydarzenia, przechodzi najśmielsze oczekiwania – na to spotkanie sprzedano ponad 8 tysięcy biletów!
Lech, choć jest zaledwie beniaminkiem i plasuje się na 7. miejscu w Ekstralidze, w pucharach pisze fenomenalną historię. Poznanianki dotarły do półfinału, nie tracąc po drodze ani jednego gola! Ich wyższość musiały uznać kolejno: Iskra Tarnów (4:0), Polonia Środa Wielkopolska (5:0), KKP Warszawa (5:0) oraz w ćwierćfinale wyżej notowany Górnik Łęczna (1:0). W lidze bywało różnie – potrafiły gładko ograć KS Uniwersytet Jagielloński (4:1), Pogoń Dekpol Tczew (1:0) czy Stomilanki Olsztyn (4:0), ale też boleśnie ulec potęgom: Pogoni Szczecin (0:3) i Czarnym Sosnowiec (0:4).
Ich dzisiejszy rywal, obrońca mistrzowskiego tytułu – GKS Katowice – przyjeżdża do Poznania w roli faworyta. Droga GieKSy do półfinału była równie imponująca: wygrane z Respektem Myślenice (6:0), Rekordem Bielsko-Biała (2:0), Ślęzą Wrocław (2:0) i Legią Ladies (2:1). W lidze katowiczanki złapały niedawno zadyszkę w postaci trzech remisów z rzędu (m.in. z Rekordem 1:1 i Pogonią Tczew 1:1), ale przed przerwą reprezentacyjną z impetem wróciły na właściwe tory, pokonując na wyjeździe potężnych Czarnych Sosnowiec 2:0.
Co ciekawe, seria remisów GKS-u rozpoczęła się właśnie od starcia z… Lechem Poznań UAM (1:1), w którym bramkę dla poznańskiej ekipy zdobyła bohaterka pucharowych zmagań, Oliwia Związek.
Kto zamelduje się w wielkim finale? Piłka kobieca w Polsce znów udowadnia, że potrafi dostarczać emocji z najwyższej półki. Ten wtorek bez wątpienia przejdzie do historii!
Mecz odbędzie się bez udziału obsady sędziowskiej?