Reprezentacja Łotwy, w której barwach wybiegły aż cztery zawodniczki na co dzień występujące w polskich klubach, postawiła niezwykle trudne warunki faworyzowanej Finlandii. Znakomity występ w bramce zanotowała golkiperka Górnika Łęczna, jednak zmarnowane stuprocentowe okazje zemściły się w drugiej połowie, przekreślając szanse gospodyń na sprawienie gigantycznej niespodzianki w eliminacjach do mundialu.
Polskie akcenty od pierwszych minut
W sobotę, 18 kwietnia 2026 roku, na obiekcie BTA Daugavas stadions w Rydze, odbyło się niezwykle zacięte spotkanie w ramach kwalifikacji do Mistrzostw Świata 2027. Reprezentacja Łotwy, która zaledwie kilka dni wcześniej postawiła się faworyzowanej Portugali, tym razem podjęła czołową europejską ekipę z Finlandii. Dla czytelników portalu Tylkokobiecyfutbol.pl najważniejszą informacją jest jednak potężna delegacja z naszej krajowej elity.
W wyjściowym składzie gospodyń wybiegły aż cztery zawodniczki znane z boisk Orlen Ekstraligi. Prawdziwą opoką zespołu okazała się Sofija Nesterova (Górnik Łęczna), która rozegrała pełne 90 minut, notując bardzo dobry występ w bramce. Oprócz niej od pierwszej minuty zagrały: Santa Sanija Vuskane (GKS Katowice) – zmieniona w 61. minucie przez Umę Upite, Anastasija Poluhovica (Pogoń Szczecin) – którą w 61. minucie zastąpiła Katrina Danilova, a także Karlina Miksone (Czarni Sosnowiec), schodząca z placu gry w 81. minucie na rzecz Diany Suvitrovej. Warto odnotować, że do składu po zawieszeniu za kartki wróciła Olga Ševcova, a swoją szansę dostała również świeżo upieczona 19-latka, Nikola Preijere.
Mur w bramce i niewykorzystane rzuty rożne
Od pierwszego gwizdka to przyjezdne dyktowały warunki, ale defensywa kierowana przez Sofiję Nesterovą spisywała się bez zarzutu. Bramkarka Górnika Łęczna pewnie broniła liczne strzały z dystansu, emanując spokojem podczas serii fińskich rzutów rożnych. Łotyszki szukały swoich szans w kontratakach i stałych fragmentach gry. To właśnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w pierwszej połowie najbliżej zdobycia gola była Santa Sanija Vuskane. Do przerwy na tablicy wyników w Rydze niespodziewanie widniał bezbramkowy remis.
Koszmar Ševcovej i decydujący cios Finek
Druga odsłona mogła rozpocząć się dla miejscowych fenomenalnie. Prawdziwym koszmarem dla łotewskich kibiców okazała się jednak nieskuteczność Olgi Ševcovej. Napastniczka dwukrotnie stanęła oko w oko z fińską bramkarką, Katriiną Talaslahti. Najpierw, po świetnym przechwycie, przegrała pojedynek sam na sam (golkiperka obroniła strzał nogą). Niespełna dziesięć minut później Ševcova miała idealną szansę na rehabilitację – po błędzie fińskiej defensywy zdołała ominąć leżącą Talaslahti, ale w decydującym momencie, uderzając z lewej nogi, nie trafiła do niemal całkowicie pustej bramki.
Zgodnie ze starym piłkarskim porzekadłem, niewykorzystane sytuacje szybko się zemściły. W 66. minucie Finki w końcu przełamały łotewski opór. Wprowadzona z ławki rezerwowych Lotta Lindström wykazała się największym sprytem w polu karnym i precyzyjnym strzałem głową pokonała bezradną w tej sytuacji Nesterovą, ustalając wynik na 0:1.
Łotyszki walczyły o punkt do samego końca. W ostatnich dziesięciu minutach gospodynie rzuciły wszystkie siły do ataku, a przed ogromną szansą po stałym fragmencie gry stanęła Viktorija Zaičikova, jednak jej groźny strzał został w ostatniej chwili zablokowany. W samej końcówce utytułowane Finki musiały wręcz desperacko bronić korzystnego rezultatu, co jest najlepszym dowodem na postęp, jakiego dokonał zespół z krajów bałtyckich.
Kolejne wyzwania czekają Łotyszki w czerwcu. 5 czerwca zespół uda się na wyjazdowy mecz z Portugalią, a 9 czerwca przed własną publicznością podejmie Słowację.