Przejdź do treści
Serwis do prawidłowego działania wykorzystuje pliki cookies » News » Katastrofa w walce o mundial! Zmarnowane szanse i fatalny błąd przekreśla marzenia

Katastrofa w walce o mundial! Zmarnowane szanse i fatalny błąd przekreśla marzenia

Reprezentacja Polski znów na kolanach. Przegrany mecz z Irlandią obnażył wszelkie bolączki naszej kadry narodowej – od zatrważającej nieskuteczności po absolutny brak pomysłu na sforsowanie defensywy rywalek. Szanse na wyjazd na Mistrzostwa Świata 2027 z pierwszych miejsc drastycznie zmalały, a w grze zespołu na próżno szukać jakichkolwiek pozytywów, dających nadzieję na łatwiejszą drogę w dodatkowych eliminacjach.

Sytuacja bez wyjścia i rażąca bezradność

Polska kadra, mając zaledwie jeden punkt na swoim koncie, jechała do Dublina niemal z nożem na gardle. Grupa eliminacyjna do Mistrzostw Świata 2027 w Brazylii, w której mierzymy się z Holandią, Francją oraz Irlandią, od początku była traktowana jako gigantyczne wyzwanie, jednak bilans po czwartej kolejce jest po prostu fatalny. W decydującym starciu z reprezentacją Irlandii, na oczach 18 267 widzów, nasze zawodniczki zaprezentowały futbol przeraźliwie zachowawczy, wolny i, co gorsza, boleśnie niedokładny pod bramką rywalek, ulegając ostatecznie 1:0.

Kosztowna drzemka i niewybaczalny błąd w defensywie

Spotkanie z 18 kwietnia 2026 roku rozpoczęło się wprawdzie od obiecującego, lecz minimalnie niecelnego strzału Ewy Pajor. Niestety, był to jedynie miły złego początek. Inicjatywę momentalnie przejęły gospodynie, a w grze Polek uwidoczniły się drastyczne luki w organizacji środka pola oraz bierność w destrukcji. Kiedy Emily Murphy trafiła w poprzeczkę, w naszych szeregach obronnych powinien ogłosić się alarm. Tak się jednak nie stało. W 41. minucie polska defensywa popełniła niewybaczalny błąd zaniechania. Wprawdzie bramkarka, Kinga Szemik, zdołała zbić potężny strzał z dystansu autorstwa Kyry Carusy, jednak żadna z naszych obrończyń nie zaasekurowała tej strefy. Do odbitej piłki najszybciej doskoczyła Marissa Sheva i bezwzględnym wślizgiem umieściła ją w siatce. Był to gol z gatunku tych, których na tym poziomie po prostu nie przystoi tracić.

Bicie głową w mur i kontrowersje w polu karnym

Druga połowa stanowiła brutalny obraz naszej taktycznej bezradności. Biało-Czerwone, zmuszone do natychmiastowego odrabiania strat, w jednostajnym, usypiającym tempie biły głową w świetnie zorganizowany, irlandzki mur. Niewielkie ożywienie wniosło pojawienie się na placu gry rezerwowej Weroniki Zawistowskiej. W 68. minucie Polka padła w „szesnastce” rywalek po wysoce podejrzanym kontakcie z irlandzką defensorką. Prowadząca te zawody sędzia ze Słowenii, Aleksandra Česen, pozostała jednak niewzruszona i nie podyktowała „jedenastki”. Choć decyzja ta budzi słuszne kontrowersje, to zrzucanie winy na arbitra byłoby niebezpiecznym pudrowaniem rzeczywistości – polski zespół nie zrobił wystarczająco dużo, by ten mecz wygrać z gry.

Zmarnowana „piłka meczowa” i przerażająca wizja baraży

Wyspiarki mogły nawet dobić nasz zespół, ale w drugiej odsłonie piłka po uderzeniu Denise O’Sullivan ponownie ostemplowała poprzeczkę. Esencja polskiego kryzysu ofensywnego nadeszła z kolei w 89. minucie. Wówczas przed wymarzoną szansą na uratowanie punktu stanęła Ewa Pajor. Snajperka, zamiast precyzyjnie wykończyć akcję, uderzyła bez przekonania, prosto w rękawice dobrze ustawionej Courtney Brosnan.

Oceniając ten występ w chłodnych, dziennikarskich kategoriach, trzeba uderzyć na alarm, ponieważ bezpośredni awans właśnie odjechał nam bezpowrotnie. W tym momencie pozostała nam jedynie bardzo niepewna wizja walki o turniej w barażach. Niestety, dubliński blamaż z Irlandią bardzo mocno je utrudni. Utrata tak ważnych punktów z bezpośrednim rywalem oznacza gorsze rozstawienie, trudniejszą ścieżkę w dodatkowych eliminacjach i potężny cios psychologiczny dla samej drużyny. Gra reprezentacji razi schematycznością, a jeśli natychmiast nie nastąpi głęboka, konstruktywna zmiana w podejściu do kreowania i wykańczania sytuacji, to nawet baraże okażą się dla nas barierą nie do przejścia. Mistrzostwa Świata w Brazylii pozostaną wtedy wyłącznie turniejem do oglądania w telewizji, a Polska ugruntuje swoją pozycję dostarczyciela punktów w starciach z europejską czołówką.

Joanna Kalinowska

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!