Porażka na własnym terenie zawsze boli, ale w bezlitosnych eliminacjach do Mistrzostw Świata liczy się to, jak szybko potrafisz się po niej podnieść. Po dramatycznym wtorkowym starciu w Gdańsku, w którym reprezentacja Polski uległa Irlandii 2:3, nadszedł czas na szybki rewanż. Już w sobotę, 18 kwietnia o godzinie 16:00 czasu polskiego, Polki wybiegną na murawę majestatycznego Aviva Stadium w Dublinie, by powalczyć o bezcenne punkty i udowodnić swoją sportową wartość.
Bolesna lekcja na Polsat Plus Arenie
To miało wyglądać zupełnie inaczej. Pierwsze starcie tego niezwykle ważnego dwumeczu brutalnie obnażyło nasze braki w defensywie i fazach przejściowych. Irlandki perfekcyjnie wykorzystały nasze niezdecydowanie i brak asekuracji, bardzo szybko wychodząc na dwubramkowe prowadzenie po golach Emily Murphy i Katie McCabe. I choć trafienia Tanji Pawollek oraz niezawodnej Ewy Pajor wlały nadzieję w serca kibiców, to ostatecznie zabrakło nam czasu i argumentów, by wyrwać z rąk rywalek choćby remis.
Zamiast jednak załamywać ręce, w obozie Biało-Czerwonych panuje wyjątkowo bojowe nastawienie. Selekcjonerka Nina Patalon nie gryzła się w język podczas pomeczowej konferencji. – „Mam nadzieję, że dziewczyny są wkurzone, ja się cieszę, że już w sobotę gramy rewanż” – przyznała bez ogródek. Ta sportowa złość musi teraz stać się głównym paliwem napędowym naszego zespołu. Do tego dochodzi głęboka autorefleksja, o której po meczu wspominała nasza czołowa defensorka Paulina Dudek, obiecując, że w Dublinie kibice zobaczą o wiele lepszą wersję reprezentacji Polski.

Irlandzki pragmatyzm i dominacja w środku pola
Nie oszukujmy się – w Dublinie czeka nas zadanie z kategorii ekstremalnie trudnych. Reprezentacja Irlandii, prowadzona przez menedżerkę Carlę Ward, to obecnie świetnie zorganizowana maszyna operująca w niewygodnym dla nas systemie 1-5-3-2.
Prawdziwą zmorą gdańskiego meczu okazała się kapitan drużyny gości. Katie McCabe popisała się uderzeniem z woleja, które jej własna trenerka określiła później mianem techniki „światowej klasy”. Irlandki przystępują do rewanżu niesione falą ogromnej pewności siebie. Ward chwaliła swój zespół za to, że agresywnym pressingiem „nie dał Polkom oddychać”, a gra w destrukcji pod batutą wracającej po kontuzji Denise O’Sullivan była wręcz imponująca. Atutem naszych rywalek będzie także własne boisko – potężny Aviva Stadium, mogący pomieścić blisko 52 tysiące widzów, z pewnością stanie się prawdziwym kotłem.

Mecz o przetrwanie w europejskiej elicie
Kolejne spotkanie to nie tylko walka o honor, ale przede wszystkim o pragmatyczne przetrwanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów i o korzystniejsze rozstawienie w jesiennych barażach do brazylijskiego mundialu. Polska po trzech seriach spotkań znajduje się na dnie tabeli wymagającej Grupy A2 z zaledwie jednym punktem na koncie. Biorąc pod uwagę fakt, że Francja i Holandia to absolutne potęgi światowego formatu, to właśnie spotkania z Irlandią definiują nasze „być albo nie być” na tym poziomie rozgrywkowym.
Co musi ulec zmianie w sobotnie popołudnie? Przede wszystkim musimy drastycznie wyeliminować proste błędy indywidualne i uszczelnić luki między formacjami. Piłkarki takie jak Ewa Pajor muszą otrzymać lepsze wsparcie od drugiej linii, a środek pola nie może ponownie dać się zepchnąć do głębokiej defensywy. Z powodu kontuzji w ostatniej chwili została wykluczona Milena Kokosz. Nawet pomimo tego, że Irlandki prawdopodobnie znów zagrają bez Kyry Carusy, która z powodu infekcji wirusowej musiała opuścić pierwsze starcie, ich siła rażenia pozostaje ogromna.
Sobotnie popołudnie w stolicy Irlandii da nam ostateczną odpowiedź, z jakiej gliny ulepiona jest nasza kadra. Albo sportowe „wkurzenie” przekuje się w boiskowy triumf, albo czeka nas wyjątkowo bolesna i wyczerpująca walka o uniknięcie spadku. Czas udowodnić swoją wartość na murawie.
Sportowa złość na nic się zda, jeśli bramki będzie bronić Kinga Szemik.
Ta reprezentacja wyczerpala swoje DNA i musi odejsc w zapomnienie. Polowa pilkarek osiagnela maksa swoich srednich generalnie umiejetnosci i nic wiecej nie wydusi z glowy i nog. W temacie obsady bramki napisano juz wiecej niz jest wody w Wisle a i tak sie nic nie zmienia. Pytanie tylko z gatunku kto sie za zmiany wezmie? Czy pani Patalon przejrzy na oczy czy potrzebna nowa miotla?