Holenderki, grające w mocno eksperymentalnym zestawieniu i bez swoich największych gwiazd, sprawiły ogromną niespodziankę w eliminacjach do mistrzostw świata! Zespół prowadzony przez Arjana Veurinka pokonał wyżej notowaną Francję w meczu pełnym niespodziewanych zwrotów akcji, a absolutną bohaterką wieczoru została nastoletnia zawodniczka, która dopiero co zameldowała się w dorosłej kadrze!
We wtorkowy wieczór na Rat Verlegh Stadion w Bredzie kibice zgromadzeni na trybunach byli świadkami fascynującego widowiska w ramach kwalifikacji do mistrzostw świata. Reprezentacja Holandii pokonała 2:1 szóstą drużynę rankingu FIFA – Francję. Wynik ten budzi gigantyczny podziw, zwłaszcza biorąc pod uwagę katastrofalną sytuację kadrową gospodyń. Selekcjoner Arjan Veurink musiał radzić sobie bez filarów swojej drużyny. Z powodu kontuzji z gry wyłączone były: Vivianne Miedema, Kerstin Casparij, Dominique Janssen, Jackie Groenen, Daniëlle van de Donk, Jill Roord oraz Caitlin Dijkstra.
Wymarzony debiut i żelazna młodzież w obronie
Plaga urazów zmusiła sztab do odważnych decyzji. W sercu defensywy postawiono na dwie dziewiętnastolatki. U boku Veerle Buurman swój oficjalny debiut w seniorskiej kadrze zaliczyła zawodniczka Ajaksu, Renee van Asten. To właśnie ta młoda obrończyni wprawiła stadion w ekstazę! W 11. minucie, po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego bitym przez Lynn Wilms, debiutantka popisała się świetnym uderzeniem i dała „Oranje” prowadzenie.
Co ciekawe, Francuzki – które zaledwie rok wcześniej podczas mistrzostw Europy wysoko rozbiły holenderski zespół – w pierwszej połowie były całkowicie bezradne i nie potrafiły zagrozić bramce gospodyń. Holenderki z kolei mogły schodzić do szatni z wyższym prowadzeniem, ale swojej szansy na zdobycie gola na 2:0 nie wykorzystała Victoria Pelova.
Błąd bramkarki i zabójczy kontratak
Obraz gry zmienił się na początku drugiej odsłony. Wyrównanie dla „Trójkolorowych” nadeszło w dość niespodziewanych okolicznościach. Atakująca londyńskiej Chelsea, Sandy Baltimore, posłała mocne dośrodkowanie w pole karne, a piłka niefortunnie prześlizgnęła się między nogami holenderskiej bramkarki, Daphne van Domselaar.
Po zdobyciu bramki na 1:1, reprezentacja Francji przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami na murawie, spychając gospodynie do głębokiej obrony. Wydawało się, że drugi gol dla przyjezdnych wisi w powietrzu. Holenderki przetrwały jednak nawałnicę i w 68. minucie wyprowadziły decydujący cios. Kapitalnym przeglądem pola przy wyprowadzeniu kontrataku wykazała się Wieke Kaptein, która w idealnym tempie zagrała do Esmee Brugts. Gwiazda FC Barcelony nie pomyliła się w polu karnym, posyłając piłkę precyzyjnie w długi róg bramki. Do końca spotkania francuska ofensywa biła głową w mur, nie potrafiąc wykreować już żadnej stuprocentowej okazji do zmiany rezultatu.
Zacięta walka na szczycie grupy
Dzięki temu niezwykle cennemu zwycięstwu, Holenderki po trzech rozegranych kolejkach gromadzą na swoim koncie siedem punktów i usadowiły się na samym szczycie tabeli Grupy 2 w walce o mundial. Druga w zestawieniu Francja traci do liderek w tym momencie zaledwie jeden punkt.
Obie reprezentacje nie będą miały wiele czasu na odpoczynek. Już za cztery dni czeka nas rewanżowe starcie pomiędzy tymi potęgami, które tym razem odbędzie się na terytorium francuskim, w miejscowości Auxerre.