Pierwsze z trzech zaplanowanych starć gigantów kobiecego futbolu dostarczyło kibicom wszystkiego, czego mogli oczekiwać. Amerykanki pokonały mistrzynie Azji po meczu pełnym niesamowitych jubileuszy, siostrzanych rekordów oraz wzruszającego powrotu na murawę jednej z gwiazd po urlopie macierzyńskim.
W sobotę, 11 kwietnia 2026 roku, na stadionie w kalifornijskim San Jose, reprezentacja Stanów Zjednoczonych zainaugurowała serię trzech spotkań przeciwko swojemu bardzo wymagającemu rywalowi – Japonii. Zespół gości przystąpił do tego meczu w doskonałych nastrojach, mając za sobą świeży triumf w Pucharze Azji (w finale rozegranym 31 marca Japonki pokonały Australię 1:0). Ostatecznie to gospodynie cieszyły się ze zwycięstwa 2:1, a na szczególne wyróżnienie zasłużyła amerykańska formacja defensywna. Doskonałym przykładem ich solidności była interwencja Gisele Thompson, która w pierwszej połowie fantastycznie zatrzymała groźną szarżę Manaki Matsukubo.
Szybkie otwarcie i strzeleckie kamienie milowe
Worek z bramkami rozwiązał się już na samym początku rywalizacji. W 9. minucie Sam Coffey posłała precyzyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego, zgraniem popisała się Trinity Rodman, a całość perfekcyjnym wolejem z zewnętrznej części stopy wykończyła Rose Lavelle. Dla amerykańskiej gwiazdy był to wyjątkowy wieczór – zaliczyła swój 100. start w kadrze narodowej, a zdobyta bramka była jej 28. golem w karierze. Pozwoliło jej to wyprzedzić Shannon Boxx oraz Joy Fawcett i wskoczyć na samodzielne, 24. miejsce w historycznej klasyfikacji strzelczyń.
Zaledwie 141 sekund po rozpoczęciu drugiej części gry (48. minuta), Amerykanki podwyższyły wynik. Akcję napędziły siostry Gisele Thompson i Alyssa Thompson, piłka ostatecznie trafiła pod nogi Rose Lavelle, a ta precyzyjnie obsłużyła Lindsey Heaps. Zawodniczka pewnym uderzeniem umieściła piłkę w siatce. Było to jej drugie trafienie w 2026 roku i zarazem 40. gol w reprezentacji, dzięki czemu stała się zaledwie 16. piłkarką w historii kadry USA, która osiągnęła tę magiczną barierę.
Wyjątkowe powroty i nowe rekordy
Mecz w San Jose miał również ogromne znaczenie pozasportowe. W wyjściowej jedenastce znalazła się Sophia Wilson, która wróciła do gry po narodzinach córki w sierpniu 2025 roku. Napastniczka, dla której był to pierwszy występ od 27 października 2024 roku, spędziła na boisku 66 minut i oficjalnie została 18. matką reprezentującą barwy Stanów Zjednoczonych. To właśnie po faulu na niej podyktowano stały fragment gry, po którym padł pierwszy gol.
Na boisku zapisała się również nowa karta historii rodzinnej. Siostry Gisele Thompson i Alyssa Thompson po raz czwarty wybiegły razem w wyjściowym składzie, bijąc tym samym dotychczasowy rekord należący do sióstr Mewis. Ponadto, w 67. minucie na boisku zameldowała się Michelle Cooper, wracając do gry w kadrze po przerwie trwającej od 29 października 2025 roku.
Japońska odpowiedź i seria interwencji Dickey
Trenerzy Japonii zareagowali serią zmian, co szybko przyniosło efekt. W 61. minucie rezerwowa Maika Hamano dośrodkowała w pole karne, tam kolejną wrzutkę zgrała Honoka Hayashi, a bramkę kontaktową zdobyła uderzeniem głową Riko Ueki. Amerykanki natychmiast domagały się odgwizdania spalonego, jednak po analizie sędziowie uznali gola.
Jak się okazało, była to pierwsza bramka stracona przez reprezentację USA w 2026 roku. Japonki zaciekle dążyły do wyrównania, ale na ich drodze stanęła genialnie dysponowana Claudia Dickey. Amerykańska bramkarka zakończyła zawody z pięcioma udanymi interwencjami, w tym kluczową obroną po rzucie rożnym w końcówce spotkania.
Obie reprezentacje nie będą miały wiele czasu na odpoczynek. Kolejne starcie z tego trzyczęściowego cyklu odbędzie się już 14 kwietnia na Lumen Field w Seattle, a ostateczny sprawdzian zaplanowano na 17 kwietnia na obiekcie DICK’S Sporting Goods Park w Commerce City.