To miały być łatwe punkty dla „Sokółek”, ale ambitna ekipa z Krakowa napisała własny scenariusz. Dzięki niesamowitej skuteczności swojej liderki oraz świetnej postawie w defensywie, piłkarki Wandy wywożą komplet punktów z bardzo trudnego terenu, sprawiając tym samym największą niespodziankę 14. kolejki i przerywając świetną passę rywalek.
W sobotę, 11 kwietnia 2026 roku, oczy kibiców 2. Ligi kobiet zwrócone były na Kolbuszową Dolną. Miejscowy Sokół, prowadzony po raz pierwszy przez trenera Kacpra Czernickiego, podejmował Wandę Kraków. Krakowianki, mimo zajmowania ostatniej lokaty w tabeli, wyszły na murawę z ogromną determinacją, chcąc pokazać, że statystyki nie grają na boisku.
Kościelniak uderza na początku
Spotkanie od pierwszych minut układało się po myśli przyjezdnych. Już w 9. minucie meczu Wanda objęła prowadzenie. Po zagraniu z głębi pola, napastniczka gości Emilia Kościelniak wykorzystała błąd bramkarki gospodyń, Marty Świerad, i bez problemów skierowała piłkę do pustej siatki.
Zespół z Krakowa nie zamierzał poprzestać na jednym trafieniu. W 13. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, krakowianki były bliskie podwyższenia wyniku uderzeniem głową. Kolejne groźne akcje były dziełem Roksany Woźniak, która w 21. minucie postraszyła rywalki mocnym strzałem z dystansu, oraz Kingi Bogusz, której próbę w 34. minucie z trudem zatrzymała defensywa Sokoła. Gospodynie próbowały odpowiedzieć strzałem głową Małgorzaty Kot, jednak pierwsza połowa zakończyła się zasłużonym prowadzeniem Wandy.
Dublet i mur nie do przebicia
Druga odsłona rozpoczęła się od kolejnych ataków przyjezdnych. Już siedem minut po wznowieniu gry groźnie uderzała Paulina Rusek. Kluczowy moment nastąpił jednak w 65. minucie. To wtedy Emilia Kościelniak wywalczyła futbolówkę w strefie środkowej boiska, przeprowadziła imponujący rajd na bramkę „Sokółek” i po raz drugi tego dnia wpisała się na listę strzelczyń, ustalając wynik na 2:0.
W końcowej fazie meczu do głosu doszły gospodynie, ale na posterunku stała świetnie dysponowana bramkarka Wandy, Paulina Szlachta. W 83. minucie wygrała ona kluczowy pojedynek sam na sam z Małgorzatą Kot, ratując swój zespół przed stratą gola kontaktowego. W końcówce meczu Emilia Kościelniak miała jeszcze szansę na skompletowanie hat-tricka, ale tym razem lepsza okazała się Marta Świerad. Choć najskuteczniejsza zawodniczka Sokoła trafiła w poprzeczkę, Wanda Kraków utrzymała korzystny rezultat do ostatniego gwizdka, kończąc serię pięciu meczów bez porażki drużyny z Kolbuszowej Dolnej.
Sokół Kolbuszowa Dolna – Wanda Kraków 0:2 (0:1)
Bramki: Emilia Kościelniak (9. min, 65. min)