Rozgrywki z cyklu FIFA Series 2026 rozkręciły się na dobre, dostarczając kibicom lawiny bramek i jednostronnych widowisk. W spotkaniach rozgrywanych na kontynencie afrykańskim oraz w Ameryce Południowej faworytki nie pozostawiły rywalkom najmniejszych złudzeń. Światowe potęgi urządziły sobie ostre strzelanie, a na murawie błyszczały zarówno uznane gwiazdy, jak i wschodzące talenty młodego pokolenia.
Australijski walec w Nairobi
Podczas turnieju w Kenii, reprezentacja Australii bez najmniejszych problemów rozprawiła się z Malawi, wygrywając gładko 5:0. Mecz, który odbył się w sobotę 11 kwietnia na obiekcie Nyayo National Stadium w Nairobi, od samego początku przebiegał pod dyktando podopiecznych trenera Joe Montemurro. Wynik spotkania otworzyła już w 5. minucie Emily van Egmond, pewnie pokonując bramkarkę rywalek, Mercy Sikelo. Tuż przed gwizdkiem oznaczającym przerwę do siatki trafiła Sam Kerr (41. minuta), zdobywając z bliskiej odległości swojego historycznego, 74. gola w reprezentacji.
Po zmianie stron „Matildas” nie zwalniały tempa. W 60. minucie precyzyjnym strzałem w dolny róg popisała się Alex Chidiac. W samej końcówce spotkania afrykański zespół dobiły Holly McNamara (86. minuta) oraz debiutująca w drużynie narodowej Leticia McKenna, która przypieczętowała wysoką wygraną w doliczonym czasie gry (90+4. minuta).
W drugim spotkaniu rozgrywanym na tym samym stadionie gospodynie nie zawiodły swoich kibiców. Kenia pokonała Indie 2:0. Pierwszy gol padł bardzo szybko – w 2. minucie Martha Amunyolet z zimną krwią wykorzystała fatalny błąd indyjskiej bramkarki, Shreyi Hoody. Wynik w 57. minucie ustaliła Terry Engesha. Taki rozwój wydarzeń oznacza, że w decydującym finale turnieju Kenia zmierzy się z Australią, natomiast o kolejne miejsca Malawi zagra z Indiami.
Festiwal strzelecki w Cuiabie
Równolegle piłkarskie emocje sięgały zenitu w brazylijskiej Cuiabie, gdzie mecze rozgrywano na obiekcie Arena Pantanal. Doskonale zaprezentowała się tam Kanada, która pewnie ograła Zambię 4:0. W pierwszej połowie rządy na boisku objęła Nichelle Prince, notując dublet dzięki bramkom w 41. i 45+1. minucie (przy pierwszym trafieniu asystowała jej DB Pridham). Druga część meczu należała do przedstawicielek młodego pokolenia. 21-letnia Olivia Smith zanotowała asystę przy pierwszej z dwóch bramek wschodzącej gwiazdy, 19-letniej Annabelle Chukwu, która trafiała do siatki w 80. i 88. minucie.
W innym, równie jednostronnym starciu rozgrywanym w ramach brazylijskiej części turnieju, Brazylia zdemolowała Koreę Południową 5:1. Drużyna prowadzona przez trenera Arthura Eliasa objęła prowadzenie w końcówce pierwszej połowy (42. minuta) po samobójczym trafieniu Noh Jinyoung, która niefortunnie skierowała do własnej bramki strzał oddany przez Ary Borges. Wcześniej jednak groźnie było pod bramką gospodyń – fatalnie piłkę wyprowadziła brazylijska bramkarka Leticia, ale po dwójkowej akcji zawodniczek z Korei (Casey Phair i Kang Chaerim), pierwsza z nich minimalnie spudłowała.
Druga połowa spotkania to całkowita dominacja gospodyń i koncert w wykonaniu wprowadzonej po przerwie Kerolin. Zawodniczka ta najpierw popisała się świetnym podaniem przy bramce Ludmily z 47. minuty, a niedługo później asystowała przy efektownym trafieniu Dudinhy (58. minuta). W 61. minucie Kerolin sama wpisała się na listę strzelczyń. Piątego gola dla Brazylii dołożyła wprowadzona z ławki rezerwowych, 21-letnia Taina Maranhao (83. minuta). Azjatki zdołały odpowiedzieć jedynie honorowym trafieniem, które w 87. minucie zanotowała Park Soojeong, skrzętnie wykorzystując pomyłkę brazylijskiej defensywy (nieporozumienie bramkarki Leticii oraz Marizy).