Niezwykłe wieści napływają z Anglii! Znana organizacja inwestycyjna zza oceanu oficjalnie przejęła większościowy pakiet udziałów w bardzo zasłużonym kobiecym klubie. Czy ogromny zastrzyk gotówki oznacza dla drużyny powrót na szczyt i gruntowną przebudowę? Poznajcie szczegóły tej strategicznej transakcji, która może wstrząsnąć brytyjskim rynkiem!
Tym razem gigantyczna transakcja stała się faktem na Wyspach Brytyjskich. Grupa Bay Collective, działająca w modelu wieloklubowym (multi-club ownership), ogłosiła porozumienie, na mocy którego przejęła większościowy pakiet udziałów w zespole Sunderland Women.
Na czele amerykańskiej organizacji, która posiada już w swoim portfolio kontrolny pakiet akcji grającego w USA klubu Bay FC, stoi Kay Cossington. Jest to postać doskonale znana w angielskim środowisku piłkarskim, pełniąca w przeszłości prestiżową funkcję dyrektorki w strukturach tamtejszej federacji – Football Association.
Ambitny plan naprawczy i konkretne inwestycje
Nowi właściciele mają jasno sprecyzowaną wizję powrotu na właściwe tory. Zapowiedziany kapitał ma zostać natychmiast przekierowany na fundamentalne obszary funkcjonowania zespołu. Priorytetem dla inwestorów będzie znacząca poprawa klubowej infrastruktury oraz potężne dofinansowanie rozwoju akademii. Ponadto, planowana jest gruntowna przebudowa i powiększenie sztabu szkoleniowego, a także znaczące wzmocnienie puli dostępnych zawodniczek. Działania te mają jeden główny cel – budowanie długoterminowego i zrównoważonego rozwoju (sustainability), który zapewni stabilność na lata.
Fabryka talentów z szansą na nowe otwarcie
Amerykańskie przejęcie przypada na samą końcówkę trwających rozgrywek ligowych. Na zaledwie dwa mecze przed końcem sezonu, ekipa Sunderland Women zajmuje obecnie ósme miejsce w tabeli zaplecza angielskiej elity – Women’s Super League 2 (WSL 2).
Warto przypomnieć, dlaczego marka z północno-wschodniej Anglii cieszy się tak wielką estymą. Klub ten przez lata funkcjonował jako jedna z najbardziej efektywnych kuźni talentów w Europie. To właśnie w ich strukturach piłkarsko dorastały zawodniczki, które później stanowiły o sile reprezentacji Anglii. Wystarczy wspomnieć, że wychowankami Sunderlandu są chociażby wieloletnia kapitan kadry narodowej Steph Houghton, a także triumfatorki Mistrzostw Europy: Jill Scott, Beth Mead oraz Lucy Bronze. Czy nowe otwarcie sprawi, że klub znów zacznie seryjnie produkować gwiazdy światowego formatu?
Bajki,, kolejne bajki. Inwestorzy przejmuja podrzedne kluby bo na wielkie nie maja kasy. Za pare groszy chca przejac pewne aktywy z ktorych beda robi np., transfery i zarabiac na tym bo na niczym innym nie zarobia. Dla klubu nic to nie oznacza a juz na pewno nie oznacza to skokowego jakosciowo awansu do wyzzszej ligi. Kolejna wydmuszka i nic wiecej. Krzykliwy tytul za ktorym nic sie nie kryje.