Tego, co wydarzyło się na Stadio Tre Fontane, nie wymyśliłby najlepszy reżyser kina akcji! Piłkarki Romy po absolutnie szalonym spotkaniu, pełnym zwrotów akcji i aż siedmiu strzelonych bramek, ostatecznie pokonały Como Women 4:3. Zwycięstwo po morderczym horrorze oznacza, że rzymianki są już matematycznie pewne udziału w kolejnej edycji Ligi Mistrzyń!
Od euforii do totalnego szoku w pierwszej połowie
Piątkowy wieczór na Stadio Tre Fontane rozpoczął się dokładnie tak, jak wymarzyły to sobie faworytki. Roma Femminile ruszyła do zdecydowanych ataków i bardzo szybko narzuciła rywalkom swój styl gry. Napór przyniósł efekty w 26. minucie, kiedy to dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamieniła Haavi. Zaledwie 120 sekund później kibice gospodyń ponownie wpadli w szał radości – Haavi popisała się genialnym strzałem głową do tyłu, kompletując dublet i podwyższając wynik na 2:0.
Wydawało się, że liderki tabeli mają mecz pod pełną kontrolą, jednak zespół Como Women pokazał niesamowity charakter, błyskawicznie odpowiadając na ciosy. Już w 29. minucie Chidiac popisała się kapitalnym uderzeniem z dystansu, łapiąc kontakt bramkowy. To dodało przyjezdnym wiatru w żagle. W 41. minucie Nischler oddała strzał, który całkowicie zaskoczył źle interweniującą na krótkim słupku bramkarkę Romy, Baldi.
Katastrofa gospodyń dopełniła się tuż przed przerwą. W pole karne zacentrowała Berisha, a piłkę do własnej bramki niefortunnie skierowała Heltley. Autogol sprawił, że do szatni to ekipa z Como schodziła z szokującym prowadzeniem 3:2.
Błyskawiczne odrodzenie rzymianek
Na drugą połowę zawodniczki Romy wyszły odmienione i zdeterminowane, by zmazać plamę z końcówki pierwszej części meczu. Udało się to zrealizować w zaledwie kilkadziesiąt sekund. Zaraz po wznowieniu gry (w 46. minucie) fenomenalnie dysponowana tego dnia Haavi posłała doskonałą piłkę do Viens, a ta bez wahania wyrównała stan rywalizacji na 3:3.
Gospodynie nie zwalniały tempa, dążąc do odzyskania prowadzenia. Kluczowy moment całego spotkania nadszedł w 54. minucie. Pilgrim znalazła się w dogodnej sytuacji i posłała na bramkę potężny, płaski strzał po przekątnej. Uderzenie było na tyle mocne i precyzyjne, że zaskoczyło strzegącą bramki Como Gilardi na krótszym słupku.
W końcowych fragmentach meczu przyjezdne próbowały jeszcze wykreować zagrożenie i po raz kolejny doprowadzić do remisu, jednak defensywa Romy zagrała bardzo mądrze, skutecznie oddalając grę od własnej „szesnastki” i dowożąc zwycięstwo do ostatniego gwizdka.
Awans do Ligi Mistrzyń i polski akcent na ławce
Wygrana 4:3 waży dla rzymianek niezwykle dużo. Gospodynie nie tylko zgarnęły komplet punktów, ale przede wszystkim zapewniły sobie matematyczny awans do najbliższej edycji UEFA Women’s Champions League.
Sytuacja w Serie A Women staje się dla Romy niezwykle komfortowa. Na cztery kolejki przed końcem sezonu, rzymianki powiększyły swoją przewagę do 9 punktów nad drugim w tabeli Interem, który swoje spotkanie z Lazio rozegra w sobotę.
Dla polskich czytelników śledzących zmagania na Półwyspie Apenińskim ważną informacją jest fakt, że reprezentująca barwy Romy Magda Piekarska nie otrzymała w tym spotkaniu szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności. Polka cały mecz spędziła na ławce rezerwowych.