To był prawdziwy wielkopiątkowy dreszczowiec z niewiarygodnym scenariuszem! W starciu na szczycie Orlen I Ligi Kobiet kibice obejrzeli festiwal obitych słupków i poprzeczek, nieuznanego gola oraz bramkę zdobytą w 90. minucie. Choć wiceliderki z Wrocławia zdominowały rywalki w sposób absolutny, ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów, a w 97. minucie gospodynie mogły zamknąć to spotkanie sensacyjnym zwycięstwem!
W Wielki Piątek, 3 kwietnia 2026 roku, na obiekcie w Środzie Wielkopolskiej rozegrano zaległe spotkanie w ramach 12. kolejki Orlen I Ligi Kobiet. Miejscowa Polonia Środa podjęła wicelidera rozgrywek, Ślęzę Wrocław. Stawka meczu była ogromna, gdyż obie ekipy bezpośrednio rywalizują o najwyższe lokaty w tabeli. Przyjezdne mogły liczyć na głośne wsparcie licznej grupy swoich kibiców, co błyskawicznie przełożyło się na ich ofensywne nastawienie.
Już w 6. minucie Karolina Badowska mogła otworzyć wynik, ale jej uderzenie fantastycznie zatrzymała Emilia Krajewska. Niewykorzystana sytuacja błyskawicznie zemściła się na wrocławiankach. W 10. minucie doszło do katastrofalnego nieporozumienia w szeregach defensywy Ślęzy pomiędzy Dominiką Woźniak a bramkarką Bianką Raduj. Z tego kuriozalnego błędu bezlitośnie skorzystała Daria Nowak, pakując piłkę do siatki i wyprowadzając gospodynie na prowadzenie 1:0.
Stracony gol podziałał na przyjezdne jak płachta na byka. W 19. minucie piłkę w bramce umieściła Oliwia Szewczyk, jednak arbiter dopatrzyła się spalonego u Dominiki Kolenickovej, oceniając, że ta absorbowała uwagę bramkarki. Zespół z Wrocławia nacierał z każdą minutą. Swoich sił próbowały Oliwia Adamiec i Joanna Węcławek, a aktywna Kolenickova najpierw w 24. minucie minęła się z futbolówką w polu bramkowym, by dziesięć minut później przenieść piłkę nad poprzeczką. Polonistki rzadko opuszczały własną połowę – dopiero w 40. minucie mocnym, acz niecelnym uderzeniem popisała się Marta Paduch. Końcówka pierwszej części to z kolei próby podopiecznych trenera Adriana Ciocha – strzały Laury Nowickiej oraz Darii Nowak pewnie wyłapała jednak Bianka Raduj.
Druga połowa to już absolutna dominacja Ślęzy, która zamknęła rywalki w hokejowym zamku. Polonistki miały jednak między słupkami genialnie dysponowaną Emilię Krajewską, która rozgrywała mecz życia, a dodatkowo gospodyniom sprzyjało nieprawdopodobne szczęście. W 50. minucie fatalnie spudłowała Adamiec, a uderzenie z dystansu Katarzyny Watral wyłapała bramkarka.
Później rozpoczął się festiwal obijania obramowania bramki przez wrocławianki. W 65. minucie Magdalena Piosna trafiła w słupek. W 76. minucie ta sama zawodniczka ponownie obiła ten sam element bramki. W 83. minucie z rzutu wolnego w poprzeczkę przymierzyła Kolenickova. Dwie minuty później doszło do absolutnego kuriozum – po strzale Węcławek i rykoszecie piłka znów uderzyła w poprzeczkę, spadła wprost pod nogi stojącej tuż przed bramką Piosny, która z bliska… podała ją w ręce bramkarki. Chwilę później kolejną próbę Adamiec znów wybroniła Krajewska.
Kiedy wydawało się, że gospodynie dowiozą szczęśliwe zwycięstwo, nadeszła 90. minuta. Po wysokim dośrodkowaniu Dominiki Kolenickovej dotąd bezbłędna Krajewska nie zdołała złapać piłki, a z prezentu skorzystała Magdalena Piosna, z bliska uderzając do siatki i doprowadzając do upragnionego remisu 1:1.
To jednak nie był koniec emocji. W doliczonym czasie gry, dokładnie w 97. minucie, przed szansą na zamknięcie meczu stanęła Daria Nowak. Zawodniczka Polonii miała na nodze piłkę meczową, jednak uderzyła wprost w interweniującą bramkarkę Ślęzy.
Remis sprawia, że układ sił w czołówce zostaje zachowany. Ślęza Wrocław utrzymuje 4 punkty przewagi nad Polonią Środa, jednak zespół z Wielkopolski wciąż ma w zanadrzu do rozegrania jeszcze jedno zaległe spotkanie.
Polonia Środa – Ślęza Wrocław 1:1 (1:0)
Bramki: Daria Nowak (10′) – Magdalena Piosna (90′)