Piłkarki Pogoni Szczecin zameldowały się w półfinale Orlen Pucharu Polski, ale droga do tego sukcesu przypominała prawdziwy rollercoaster. Drużyna aspirująca do końcowego triumfu w całych rozgrywkach potrzebowała aż 120 minut, by złamać opór ambitnego zespołu juniorek. Zwycięstwo 2:1, przypieczętowane w dogrywce, kosztowało szczecinianki mnóstwo sił, ale ostatecznie to one grają dalej!
Punktualnie o godzinie 16:00 w podpoznańskich Plewiskach zabrzmiał pierwszy gwizdek w starciu 1/4 finału Orlen Pucharu Polski. Na papierze faworyt był tylko jeden – szczecińska Pogoń, która przyjechała zmierzyć się z rewelacją obecnej edycji pucharowych zmagań, zespołem Lecha Poznań UAM U18. Kto jednak spodziewał się spacerku dla drużyny ze Szczecina, ten srogo się zawiódł, bo młode rywalki postawiły niezwykle trudne warunki.
Szczecinianki mogły rozpocząć ten mecz od najgorszego z możliwych scenariuszy. Zaledwie 45 sekund po pierwszym gwizdku gospodynie wyprowadziły groźny atak. Przed szybką stratą bramki uratowała Pogoń przytomna interwencja kapitan, Weroniki Szymanek, która w ostatniej chwili wybiła z linii bramkowej piłkę uderzoną przez Aleksandrę Szolibę. Zespół gości z czasem zaczął kreować swoje sytuacje, ale ataki przynosiły umiarkowany efekt. W 21. minucie Lena Świrska trafiła zaledwie w boczną siatkę, a chwilę później, po stałym fragmencie gry, w polu karnym poznanianek powstało ogromne zamieszanie, z którym jednak ostatecznie poradziła sobie defensywa „Kolejorza”. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Prawdziwe trzęsienie ziemi nastąpiło po zmianie stron. W 53. minucie obrona Pogoni dała się zaskoczyć. Małgorzata Rogus posłała dokładne podanie do Aleksandry Szoliby. Młoda napastniczka zachowała zimną krew, minęła szczecińską defensorkę, a następnie poradziła sobie z bramkarką gości i pewnym strzałem otworzyła wynik spotkania.
Utrata gola podziałała na przyjezdne mobilizująco. Zespół ze Szczecina ruszył do odrabiania strat, zamykając rywalki na ich połowie. Defensywa gospodarzy ugięła się na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry. W 79. minucie, po precyzyjnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego z okolic narożnika boiska, najwyżej w „szesnastce” wyskoczyła Anastasija Poļuhoviča. Jej potężne uderzenie głową wpadło do siatki, doprowadzając do cennego wyrównania.
Brak rozstrzygnięcia w regulaminowych 90 minutach oznaczał dogrywkę. W końcówce jej pierwszej części Pogoń stanęła przed wyborną szansą na zamknięcie meczu, po tym jak arbiter podyktowała rzut karny. Intencje strzelczyni kapitalnie wyczuła jednak golkiperka gospodarzy, Alicja Kowal, borniąc „jedenastkę”. Determinacja szczecinianek opłaciła się ostatecznie w 107. minucie (zaledwie minutę po wznowieniu gry w drugiej odsłonie dogrywki). Na uderzenie zza linii pola karnego zdecydowała się Suzuke Yousue. Choć strzał wydawał się być w zasięgu bramkarki, piłka znalazła drogę do bramki, zapewniając faworytkom upragnione prowadzenie.
Ostatecznie Pogoń Szczecin wygrała 2:1 i awansowała do półfinału Pucharu Polski. Na kolejnym etapie rozgrywek na szczecinianki czeka już niezwykle wymagający rywal – zespół Czarnych Sosnowiec.
ależ w tej pogoni grają brzydkie piłkarki…